Myśli i słowa
Myślałam, że mogę się obejść bez własnej strony, a tu guzik z pętelką.
Od czasu jak oficjalnie zakończyłam pisać moją stronę, zaczęły mi się myśli kłębić i walczyć wzajemnie o stopień ważności. Istną wojenkę zaczęły toczyć, już sama nie zwiedzałam, która z nich jest ważna, ważniejsza, a może mniej ważna, a którą należy przelać natychmiast na papier wirtualny. Jakby w wyścigach startowały o jakiś puchar. Same przepychanki słowne weź mnie, a może mnie. Spójrz i połóż moją treść na wagę złota, może moja okaże się istotniejsza od tych znaczących.
Jak człowiek sobie coś zabroni, no, bo niby się znudziło lub nie jest ważne, to wręcz przeciwnie okazuje się, że się nie znudziło i nagle czegos brakuje? Paradoksalna jest istota ludzka, co więcej dziwniejsze jest jak to się na sobie obserwuje…? Ale może to właśnie te przeciwności są takie fascynujące w człowieku.
Tak jest ponoć z podświadomością, która nie reaguje na słówko „NIE”.
Bo niby im bardziej się czegoś nie chce, to tym bardziej się tego doświadcza właśnie w takiej „NIE” wymarzonej formie lub formie pokrewnej z innymi aktorami głównymi sytuacji.
Niby logiczne, choć jak się tego tak na żywo doświadcza, to wydaje się sprzeczne w swoim logicznym wydaniu…?
Być może brakowało mi możliwości zanotowania, czegoś, co mnie zainteresowało, co warte było przemyślenia, jednakże luźniejsza odmiana bloga jest jednocześnie fasonem pełniejszym dla mnie. Już od zawsze zabawa była dla mnie przyjemnością, radośniejszą formą i zdecydowanie bardziej pouczającą.
Posted on 20 Luty 2011, in filozofia, Intuicja and tagged myśli, powroty, słowa. Bookmark the permalink. 4 komentarzy.


Lubię to :)
Jak mnie tu znalazłaś…? Dopiero parę godzin temu linka do strony wstawiłam…? Nic się nie da ukryć :D
Nie wiem jeszcze czy tu zostanę…, choć skrobię właśnie coś tam dalej :)
Intuicja, to po tej fajce z maryśką na pustyni ;)
A tak na poważnie bardzo fajny tekst na super luzie. Wiesz ja też piszę te swoje “notatniki” internetowe, bo zawsze odkąd pamiętam pisałam pamiętniki, nawet do szuflady, papierowe ładnie oprawione w grubych zeszytach, czasem pachnące tuszem. Dlatego brakowałoby mi gdybym gdzieś nie przelewała tego co gdzieś muszę, wylać z siebie, napisać, bez względu na to czy ktoś mnie czyta, czy wyłącznie omiata wzrokiem.
Bliskich a jakże mam ( jutro z córą do kina), film obejrzymy, posłuchamy muzyki, do kina na wakacje skoczymy, ale przeważnie mają inne zainteresowania niż ja.
Pewnie moje papierowe pamiętniki to tylko Pan Bóg czytał i mateczka, z ciekawości co ja też urwis porabiam, ale zawsze miałam komu powiedzieć i lubiłam sobie pisać, przynajmniej człowiek widzi jak się przez lata zmienia :)
Moim zdaniem dorotabl też byłoby idealnym miejscem na lekką życia filozofię a czasem na coś “z kopa” . Ludzie cię lubią masz stałych czytelników, moim zdaniem mogłabyś zmieć to co cię “uwiera”, albo już się znudziło i pisać dalej to co akurat w duszy gra, na totalnym luziku :)
Pozdrawiam serdecznie i może wróć ?
ps. Na końcu świata poznam cię Madam B , za dużo czytałam he he, ale to dobrze o mnie świadczy.
Tak maryśka na pustyni dobra była :) Coś “z kopa” raczej pasuje do Madame B. tak mnie ktoś kiedyś w pracy nazwał , jak straszliwie pół żartem , pół serio pyskowałam, a doroatbl raczej poważna jest…przynajmniej publicznie, ta postać jest chyba trochę bardziej oficjalna. Ale kto wie, może jak na tej stronie nabiorę pewności siebie ot tak na luzie , to wrócę , na dorotabl. Pożyjemy zobaczymy, tamta strona jest “moja”, ta jeszcze obca. Choć coś nowego mnie korci…, ale luźna forma jest mi obecnie sympatyczniejsza . Wrócić wróce, ale nie wiem jak , nie wiem kiedy, nie wiem gdzie…., ale w zasadzie jestem :)