Intuicja

Czym jest zaufanie?

 

Zaufanie – jakąż olbrzymią rolę odgrywa ono w naszym życiu.

Zaufaniem darzymy osobę, której wierzymy, że będzie nam doradzać dobrze, nie myśląc tylko o sobie.

Czym jest zaufanie?

Zaufanie jest emocją okazywaną ludziom, przedmiotom czy instytucjom, takim jak firma, rząd czy społeczeństwo. Może być wzajemne. Zaufanie jest wiarą w określone działania czy własności obiektu obdarzonego zaufaniem. Często oznacza nawet przekonanie jednej ze stron w to, że motywacją drugiej strony wobec niej jest bycie uczciwym i chcącym działać dobrze (benewolentnie). Zaufaniem obdarowujemy osobę, której wierzymy, że będzie doradzać nam dobrze, myśląc o nas, a nie o sobie.  Poza prawem i wspólnymi celami, wzajemne zaufanie jest jednym z podstawowych więzów w społeczeństwie (Wikipedia) 

 

Pewnie każdy z nas już nie raz  pytał się, czym jest zaufanie, ale pewnie i  każdy z nas różnie to pojęcie rozumie. Nic dziwnego, bo przecież  jest  to bardzo trudne do opisania i konkretnego zdefiniowania. A każda definicja może być bardzo indywidualna i zróżnicowana.

Zaufanie powstaje nie tylko z potrzeby powstawania, ale musi  być pielęgnowane. Jest nieodłącznym elementem egzystencji człowieka.

Czasami powstaje ono na wskutek spontanicznej i intuicyjnej reakcji, a czasami trzeba sporo czasu, aby takiego stanu w stosunku do niektórych osób, czy instytucji doznać.

Każdy chyba wie, że raz lub częściej utracone zaufanie jest trudno ponownie odzyskać, a co z tego wynika i trudniej jest innym osobom zaufać. Lecz nierzadko stan taki może prowadzić do jeszcze większych komplikacji życiowych.

Zaufanie powstaje w stosunku interpersonalnych kontaktów miedzy dwiema osobami czy instytucjami.

Ja rozróżniałabym dwa rodzaje zaufania.

1.Zaufanie sobie i swoim zdolnościom.

2.Zaufanie innym.

Jedną z ciekawszych perspektyw spojrzenia na to zagadnienie jest stopień zaufania innym.

Przecież nie wszystkim ufamy w jednakowym stopniu. Jednych zachowanie jest bardziej do przewidzenia i tym pewnie szybciej podarujemy naszą ufność.

A u innych jakbyśmy widzieli szyld stop na czole, który nas ostrzega, przed podjęciem jakichkolwiek kroków. Wręcz przeciwnie jakbyśmy wyciągali w stosunku do takich ludzi naszą tarczę obronną.

Jaki czynniki wpływają na zaufanie?

Każdy z nas stworzył swój własny styl zachowania w stosunku do siebie i innych osób. Ten styl rozwinął się już w dzieciństwie. Małe dzieci mają absolutne zaufanie w stosunku do innych osób, dopóki to zaufanie nie zostało zachwiane lub zawiedzione.

Wiele sytuacji w dzieciństwie przyczyniło się do tego, że stajemy się nieufni, od najprostszych sytuacji zaczynając, kiedy brakuje dzieciom wsparcia i pomocy, poprzez bezpodstawną krytykę, niedotrzymania obietnic, zbyt wysokich aspiracji rodziców czy używania przemocy w stosunku do dzieci. Ale również przesadna troska rodziców, niepozwalająca dzieciom zdobywanie własnych doświadczeń, czy też utrata jednego z rodziców.

W takich sytuacja uczą się dzieci w bardzo nikłym stopniu, ufać sobie i swoim zdolnościom, a także innym osobom i ogólnego zaufania do życia.

Julian Rotter z uniwersytetu w Connecticut przeprowadził badania na osobach z wysokim stopniem zaufania i na tych, których określa się nieufnymi. Jego badania ograniczyły się do przesądów związanych z zaufaniem. Nie znalazł w swoich badaniach potwierdzenia, że ufni są lekkomyślniejsi i łatwiej ich oszukać niż ci, którzy dysponują mniejszą ilością zaufania w stosunku do świata i życia.

A co przy tej okazji mógł potwierdzić, że ci, którzy ufają, tym będzie szybciej podarowane zaufanie. A ci, którzy są bardziej nieufni, ci doznają częściej zawodu i niepowodzenia, ci będą czuli jeszcze bardziej potwierdzeni w swojej teorii nieufności w stosunku do ludzi i świata. W psychologii nazywa się takie zjawisko samospełniającego proroctwa.

Jednym słowem, nasze oczekiwanie wpływa na nasze zachowanie, i nawet, jeżeli nie chcemy być tego świadomi, inni reagują odpowiednio na nasze zachowanie.

Nasz styl zachowania wywołuje w drugiej osobie dokładnie ten styl zachowania, które odpowiadają naszym wewnętrznym oczekiwaniom. Spełnia się to, czego dokładnie oczekujemy.

Reasumując, pomimo rozczarowania warto jednak cząstkę zaufania innym osobom podarować, nie ze względu na te osoby, ale w pierwszej linii ze względu na siebie.

Nazwałabym to podarowaniem zaufanie do innych przez pryzmat zaufania do siebie, do swoich własnych decyzji i postanowień. Dając szansę innym, dajemy sobie szansę zbliżenia się do drugiej osoby. Zablokowanie kontaktu między osobami wprawdzie gwarantuje nam, że nie zostaniemy zranieni i zawiedzeni, ale blokujemy sobie możliwość tych przyjemnych doznań.

Zaufanie jest najważniejszą częścią związku między dwiema osobami.

Gdzie jest jednakże granica między zaufaniem, a ślepym zaufaniem?

Taka granica nigdy nie jest ściśle zaznaczona…Ot zagadka dla każdego z nas, w której każdy musi sam znaleźć własny złoty środek.

Zaufanie jest stanem zmiennym. To, że darzymy kogoś dzisiaj zaufaniem nie jest pewnikiem, że taki stan będzie miał miejsce za kilka dni, tygodni, miesięcy, lat. Na pewno każdy z nas życzyłby sobie, aby taki stan, przynajmniej w stosunku do osób, z którymi jesteśmy mocno emocjonalnie związani trwał wiecznie, nikt jednak nie może nam dać gwarancji przyszłych wydarzenia.

Nie jest to jednak powodem, aby zamykać się na nowe doświadczenia i nowe znajomości.

Czytaj również uzupełnienie do tematu:

Zaufanie, … komu je w pierwszej kolejności podarować?

Jeszcze parę słów o zaufaniu… także o zaufaniu do siebie…

Peace & love, czyli o tym jak ukraść to, czym jest zaufanie i się tym chełpić

Powolna zmiana trendu na rynku zaufania

Reklamy

4 thoughts on “Czym jest zaufanie?

  1. dodano: 15 kwietnia 2008 22:13
    Jadwigo, intencje z mojego punktu widzenia są tym głównym elementem odgrywającym rolę w procesie zaufania. Tutaj powstaje jednak problem, jakie intencje i z której strony, bo wchodząc w związek , jaki by nie był, czy z instytucją czy z drugą osobą każdy wnosi swoje własne intencje i oczekiwania.
    Zaufanie jest o tyle ciekawym zjawiskiem, że ono działa po obu stronach. No chyba , że jedna strona z założenia ( czasami te mogą być zupełnie nieświadome) ma nieczyste zamiary. W tym przypadku podejście intuicyjnie sugeruje nam nie ufać .
    Powiem tak , w takim przypadku rozumiejąc intencje i zachowanie , które może mi się nie podobać, trudno jest mi osobiście ufać i jednocześnie szukać sposobu, aby na takie zachowanie wpływać :-)))? Taki stan kojarzy mi się raczej z walką , niż z zaufaniem:-)

    autor (Login WP): dorota.b15

    blog: intuicja.bloog.pl

    dodano: 15 kwietnia 2008 22:11
    Mirabelko poruszyłaś ciekawy temat, a mianowicie temat naszej woli, a zaufania.

    Bo jest tak jak piszesz , próbując podarować , komuś na nowo cząstkę zaufania, za tą świadomą próbą , pojawi się wiele znaków zapytania i konfliktów wewnętrznych , przed ewentualnym przyzwoleniem.
    Konflikt wewnętrzny dotyczy pewnie sprawy czy powinno się podarować na nowo zaufanie. Raz stracone trudno jest odzyskać , ale z mojego punktu widzenia, należny dać przynajmniej możliwość , szansę na naprawienie błędów .

    Tutaj powiedziałabym ważna jest sprawa, która odgrywa rolę w procesie ponownego lub próbnego zaufania. Bo pewnie trudniej byłoby nam na nowo podarować zaufanie, jeżeli chodzi o problemy egzystencjalne, a inaczej pewnie jest , jeżeli sprawa nie jest tak wysokiej rangi. Pozdrawiam :-)

    autor (Login WP): dorota.b15

    blog: intuicja.bloog.pl

    dodano: 15 kwietnia 2008 10:24
    Ostatnio zastanawiając się nad tematem zaufania zauważyłam, że można mieć do tego różne podejście.
    Można na logikę analizować czyjeś zachowanie i w zależności od tego na ile spełnia ono nasze oczekiwania darzyć kogoś takiego zaufaniem. Odkrycie że w ten sposób można podchodzić do tego tematu było dla mnie niespodzianką.

    Dlaczego ?
    Bo to odwrócenie mojego podejścia do zaufania.
    Ja w dużej mierze intuicyjnie obdarzam ludzi zaufaniem. Fundamentalny dla mnie poziom zaufania dotyczy intencji. By komuś zaufać w ten sposób potrzebuję osobistego kontaktu, spojrzenia w oczy, rozmowy.

    Póki jestem przekonana, że dobrze odczytałam intencje i jestem w stanie zrozumieć (często też bardziej intuicyjnie niże rozumowo) powody działania które może mi się nie podobać, nadal ufam szukając jednocześnie sposób by wpłynąć na zachowania, które mogą sprawiać problemy.

    autor: Jadwiga

    blog: jadwigaborkiet.blog.onet.pl/

    dodano: 07 kwietnia 2008 11:29
    Tak, ważny temat. Wiesz, tak sobie myślę, ze wydaje nam się zaufanie w stosunku do siebie czymś oczywistym, ale to łączy sie z wiarą we własne możliwości. Jeśli jesteśmy darzeni zaufaniem i czujemy, ze nasze braki zostaną zaakceptowane, słowem mamy miłość bezwarunkową, to i sami potrafimy darzyć zaufaniem. Bo zaufanie nie jest zależne od woli. Co z tego, ze powiem tak zaufam tej osobie, choć w środku tego nie mam, mogę jedynie dać swoje przyzwolenie, akceptację. Zaufanie wymaga czegoś innego.Jeśli zostaniemy oszukani, to niemożliwe jest mieć dalej do tej osoby czy instytucji zaufanie. Z jej strony musi nastąpić duża praca, staranie aby w nas je odbudować. No i z naszej strony zgoda na to, a to zawsze możemy dać. Wtedy można to porównać …do oswajania:)))Pozdrawiam

    autor: mirabelka

    blog: ezoteryka-gospodyni-domowej.blog.onet.pl

    dodano: 05 kwietnia 2008 17:47
    Ja widzę to może zbyt radykalnie. Dla mnie tą wyższą siłą jest natura, ale czy tej sile podarowałabym totalne zaufanie. Nie wiem….? Może już wcześniej podarowałam ?A może nadal szukam…?
    Czy natura nad tym czuwa, aby życie było takie jakie być powinno? I tak i nie.
    A jakie powinno być to życie….?
    Znowu stawiam wiele znaków zapytania.

    Z tym zaufaniem do innych to bardzo różnie bywało, ale może czasami trzeba się potknąć lub poważnie upaść, aby dalej szukać i uczyć się, o sobie i swoich możliwościach. Ach samo życie ;-)

    autor: Dorota

    blog: hexee.blog.onet.pl

    dodano: 05 kwietnia 2008 13:44
    Przyznam szczerze że nadal brakuje mi totalnego zaufania, a to jako pierwsze powinno istnieć. Totalne zaufanie do jakiejś wyższej siły która czuwa aby moje życie było takie jakie być powinno..Zapewne to sprawa korzeni.. Gdybym ufała, nigdy bym nie szukała jej w kościołach, ani książkach, kartach. a ja szukałam. Obecnie to jest bardziej akceptacja, zgoda niż zaufanie. Jeśli chodzi o ludzi hmm. częstokroć ufałam za bardzo, naiwnie z chęcią widzenia spraw inaczej niż wskazują fakty, z oczekiwaniem…obecnie nadal ufam, nie mniej , nie więcej – bez jakiegokolwiek oczekiwania, że ktoś lub coś spełni moje oczekiwania. Bez zaufania nie da się żyć, być zdrowym i szczęśliwym, bez akceptacji – istnieć . Poruszyłaś dobry temat !

    autor: awika

    blog: awika-tarot.bloog.pl

  2. a jak można nazwać to że np: mój narzeczony mi nie ufa a ja za bardzo u nie ufam w jakimś stopniu jestjakiś procent noo ale nie bardzo to jeżeli nie ufamy sobie na wzajem to co można zrobić z tym?

    1. To się nazywa brak zaufania :))) A co z tym można zrobić?…nie wiem… :) wszystko zależy od tego, do jakiego celu oboje zmierzacie. Pomyśl ot tak pod tym kątem, a odpowiedź pojawi się sama. Do tego nie trzeba pomocników :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.