Intuicja

Anioł stróż czy instynkt życia?

  

 

Mała Księżniczka kokietowała mnie swoim uśmiechem.

A zaglądała, a patrzyła jakby na siebie chciała zwrócić uwagę. Przyglądała mi się z zaciekawieniem i chyba jeszcze była zbyt mała, bo jej telepatyczna rozmowa ze mną odbywała się bez słów, jej uśmiech czarował i rozmawiał ze mną.

Po skończonym przyglądaniu i rozmowie bez słów tato małej dziewczynki, stwierdził – to chodź idziemy dalej. Tato był zresztą bardzo młody, tak młody, że chyba miałam małe wątpliwości, czy to rzeczywiście tato księżniczki.

 

Okolica była bardzo ożywiona bo przy dworcu, gdzie ruch i zgiełk panuje, w każdej chwili poruszają się autobusy i samochody, taksówki, przechodnie się przepychają,

 

Tato małej dziewczynki sprawiał wrażenie, jakby nie kontrolował całej sytuacji.

 

Przystanęłam i całkiem z tyłu przyglądałam jak mała księżniczka z tatem w dalszą drogę się wybrała.

Nagle serce moje zaczęło bić z wrażenia, bo dziewczynka ( może miała z 1,5 roku) swobodnie wędrowała w kierunku ……właśnie nadjeżdżającej taksówki. Stoję i patrzę…, było zbyt daleko abym mogła podbiec! Było za mało czasu, chodzi o ułamki sekund. Własnym oczom nie wierzę, bo przecież tata idzie tuż za nią, ale wcale nie reaguje.

Dlaczego on nie reaguje – jakiś głos we mnie woła . Jakbym telepatycznie w myślach krzyczała na tatę dziewczynki, aby w końcu wziął dziecko za rękę, aby ją złapał, podbiegł, przytrzymał…… Sytuacja wymyka się spod kontroli….

 

I jakaś siła wydobywa ze mnie krzyk wyjącej wilczycy z daleka.

 

Nagle cud się wydarzył  –  księżniczka wystraszyła się mojego głosu i się zatrzymała. Bezpośrednio na ulicy przed taksówką. Wdzięczność mną taka ogarnęła, że tej małej ślicznej dziewczynce nic się nie stało.

Tato w końcu podbiegł do dziecka i ją skarcił. Słodka księżniczka stała zupełnie nieświadoma, nie wiedziała, co się stało, trudno zresztą od takiego małego dziecka wymagać , aby zrozumiało powagę sytuacji.

 

Nikt już na mnie nie zwrócił uwagi, bo łzy mi w oczach stanęły, a tato wystraszony złapał dziewczynkę i chyba w szoku, czym prędzej zbiegł z miejsca zdarzenia.

 

To były łzy szczęścia, ale i wzruszenia .

Na krótko jakbym przeżyła jeszcze raz to co już kiedyś przeżyłam (Czy to było coś w rodzaju zjawiska deja vu?), tylko wtedy to ja, będąc małą dziewczynką byłam na miejscu księżniczki.

Wtedy to ja wyrwałam się spod opieki mamy i biegłam w kierunku jadącej na syrenie karetki pogotowia.

A wtedy za mną krzyczał głos Anioła Stróża, który mnie ratował, który nakazywał mi się przed karetką zatrzymać.

Mama mnie złapała i reakcja była dokładnie taka sama , jak taty małej dziewczynki, jakby instynktowny szok i panika. Nic tylko zbiegać z miejsca wydarzenia.

 

Nie chcę tutaj całej sytuacji analizować, moralizować czy  osądzać, ani w przypadku tej aktualnej sytuacji, ani w tej mojej własnej z przeszłości, bo najpóźniej po tym wydarzeniu mogę więcej zrozumieć. O chwilę nieuwagi jest nie trudno, a nikt z nas nie jest w stanie siebie do perfekcji opanować ani rodzice , ani dzieci.

 

Faktem jest, że ta sytuacja w tamtejszych czasach wiele zmieniła. Od tego czasu oczywiście nie wpadło mi na myśl, aby wyrywać spod ręki mamy bez pozwolenia. A tupanie nóżką jak coś bardzo chciałam, chyba też mi przeszło. Choć nóżką do taktu lubię sobie do dzisiaj potupać. A dla mojej mamy pewnie taka sytuacja kryzysowa była z pewnością niezbyt łatwa.

 

W obu przypadku pojawił się Anioł Stróż, który wołał,  krzyczał, aby ratować i nie pozwalał na jakiekolwiek zranienia, nie wspominając o większych szkodach.

Czy to był Anioł stróż w postaci głosu , który poraz pierwszy u siebie usłyszałam?

 

Gdybym go miała opisać, to pewnie miałabym trudności. Jakby zwierzęca natura się we mnie odezwała, a może to tak ważny dla naszej egzystecji instynkt życia. Szczególnie w chwilach, w których decydują sekundy, ułamki sekund. W sytuacjach, kiedy prawie niemożliwe jest uruchamianie umysłu, rozumu bądź logicznego analizowania sytuacji, gdyż ten akt trwałby zbyt długo. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s