Intuicja · myśli · Natura · przygoda · Psychologia · Różne

Lody…, lody…, lody czyli trochę o integralności w życiu

Dosyć dawno temu oglądałam pewien reportaż w telewizji.

Chodziło dokładnie o rodzinę, która z pokolenia na pokolenie produkowała i sprzedawała lody. Smaczna profesja, co by nie mówić.

Całości tego reportażu właściwie nie pamiętam aż tak dokładnie, ale utkwiło mi w pamięci jedno, zresztą w moim mniemaniu ważne pytanie reporterki. Dlaczego sprzedaje pan lody?– spytała się reporterka właściciela kafejki lodowej – przecież są inne dużo ciekawsze zawody i pewnie bardziej absorbujące.

Nie…, nie ma – jak dla mnie jest to najpiękniejsze zajęcie. Pani musi sobie wyobrazić, każdy kto do mnie przychodzi, aby kupić sobie lody, wychodzi szczęśliwy i zadowolony. Każdy na widok i smak mojego loda czaruje na swojej twarzy przepiękny szczęśliwy uśmiech. Nie ma piękniejszego zajęcia , jak za każdym razem obserwować serdecznie uśmiechające się twarze, będąc przy tym samemu szczęśliwym – brzmiała mniej więcej odpowiedź właściciela kafejki.

Ja również mam swojego ulubionego Włocha, który sprzedaje lody. Chętnie się do niego wybieram, bo przyjemność olbrzymia. Jadam u niego pyszne lody jagodowe, a ta druga gałka jest zmienna.

Pan nieco kulejący na jedną nogę,  nie może się szybko poruszać. Ale wszyscy cierpliwie czekają, jak swoją ręką z wielkim zamachem wybiera olbrzymie gałki. One są naprawdę dużo większe niż przewiduje standard.

Pamiętam taką historyjkę. Kupowałam swojego ulubionego loda. Pan już zna nieco moje przyzwyczajenia. Oczywiście tego dnia, gałki były szczególnie duże. Otrzymałam swoją porcyjkę, pakując pieniądze do portfela, przysłuchuję się rozmowie kolejnej klientki.

Dla mnie również dwie gałki, ale dla mnie również….. taaakie duuuże jak dla pani obok – powiedziała klientka wskazując palcem na mnie.

Sprzedawca oburzony żądaniem nabrał na łyżkę lodową dokładnie standardową wielkość, a więc tylko taką jak się należy.

Można sobie dokładnie wyobrazić twarz niepocieszonej klientki, która nie otrzymała tego czego zażądała. Ale i sprzedawca był jej żądaniem oburzony, choć starał się zachować dobrą minę do złej gry, bo przecież to trochę więcej na gałce dawał z dobrego niewymuszonego serca.

Przy okazji tej historyjki nasuwa mi się jedno jedno pojęcie – integralność inaczej spójność , jedność, zgodność. A więc chodzi o zjawisko stanowiące całość, można by powiedzieć doskonałą całość

Samo pojęcie jest dosyć złożone i kompleksowe, bo można go w wielu dziedzinach życia używać. Od integralności terytorialnej, bądź biznesowo – zawodową, poprzez zastosowanie tego pojęcia w technice informatycznej i telekomunikacyjnej do integralności w sensie etyczno – humanistycznym.

Biorąc pod uwagę zjawisko integralności w sensie etycznym, jesteśmy po części sami za nasze zachowanie odpowiedzialni, a po części jest ona uzależniona od osób z którymi wchodzimy w kontakt. Nie wspominając, że bardzo ważnym czynnikiem, przy rozważaniu takiego tematu są również społeczne warunki życia, ale to już inny temat – temat rzeka.

Mnie oczywiście interesuje to zjawisko w sensie intuicjonizmu.

Już we wcześniejszej notatce zupełnie nieświadomie pisałam o integralności zjawisk. Chyba trochę przez przypadek, których moim zdaniem nie ma, opisałam historyjkę o PIENIĄŻKU I ŻABCE, w którym w odpowiednim czasie obie strony wygrały. Ja znalazłam pieniążka, przy tej okazji uratowałam żabce życie. Pokonałam z jednej strony strach, prawie nie do pokonania i kiedyś tam przy okazji nie będę zmuszona sprzątać zwłok żabki, która w szachcie by nie przeżyła. A żabka odzyskała z moją pomocą życie, którego sama ze względu na panujące warunki w szachcie nie byłaby w stanie odzyskać.

Równowaga , w której obie strony by wygrywały, jest tym kreatywnym rozwiązaniem, aby osiągnąć stan integralności. W odpowiednim czasie, instynktownie poddać się rozwojowi wydarzeń, aby osiągnąć stan pewnej spójności wydarzeń. Nie zawsze łatwe, bo często rozum i logika kierują naszym działaniem.

Innym moim ulubionym przykładem integralności w technice jest zegar, ze swoim wewnętrznym mechanizmem.

Wspaniała gra kół zębatych, które w odpowiednim czasie się zazębiając, tworzą dla nas zewnętrzny obraz czasu. A co się stanie, jak praca zegara zostanie naruszona, przez jakiekolwiek czynniki wewnętrzne, bądź zewnętrzne, nie współgrające z mechanizmem zegara. Zegar, ot  po prostu nie porusza się.

Ale powrócimy do mojego ulubionego Włocha, sprzedającego lody, który natrafił na klientkę  żądającą więcej niż on sam chętnie dawał.

W tej całej historyjce w połączeniu z pojęciem integralności chodzi o spójność, między idealnymi wewnętrznymi przekonaniami, a tymi praktykowanymi w życiu codziennym, bądź związane z otoczeniem wymagającym więcej niż jest się w stanie w zgodności z samym sobą dać.

Nie chodzi tutaj oczywiście, o każdy detal w życiu, ale o całokształt.

Człowiek żyjący własną integralnością jest świadom, że jego osobiste przekonania czy wartości wyrażają się w jego zachowaniu.

Inaczej mówiąc, osobista integralność, to jest bycie wiernym sobie i swoim przekonaniu, zwracając nie tylko uwagę( w przypadku sprzedawcy lodów) na potrzeby firmy, potrzeby klientów, ale i na własne potrzeby.

Tak sobie myślę, że pisząc bloga nie jest to tylko i wyłącznie pisanie, ale i doskonalenie się – doznając posmaku publicznego życia – żyjąc w zgodności ze swoimi przekonaniami i wartościami. Ja w pisaniu bloga zbyt małą uwagę poświęcałam moim własnym potrzebom, trochę zagalopowałam się w tym, co robiłam, nie zwracając uwagi na moje potrzeby. Niby to wszytko już od bardzo dawna wiem, a jednak człowiek jakby się zapomina, albo musi na nowo doświadczyć, aby w końcu po raz kolejny to zrozumieć. Stąd trochę inna forma bloga np. w wydaniu bez komentarzy.

Pojawia się kolejne pojęcie asertywności  i zachowania asertywnego.

Zachowanie asertywne polega na uznawaniu, że jest się tak samo ważnym, jak inni, na reprezentowaniu własnych interesów z uwzględnieniem interesów drugiej osoby. Zachowanie asertywne oznacza korzystanie z osobistych praw bez naruszania praw innych.

Charakteryzuje postawę akceptacji siebie, szacunku do siebie i innych.

Postawa asertywna towarzyszy ludziom, którzy mają adekwatny do rzeczywistości obraz własnej osoby. Stawiają sobie realistyczne cele, dzięki czemu w pełni wykorzystują swoje możliwości, a jednocześnie nie podejmują zbyt trudnych zadań, co ich chroni przed rozczarowaniem to także zachowanie dziecięce ( Wikipedia)

Gdzieś przeczytałam, że asertywność często mylona jest z zarozumialstwem bądź egoizmem. Nie umiejętność komunikowania własnych przekonań, wartości i potrzeb, prowadzi do tego, że ulegamy żądaniom celem przypodobania się, lub uniknięcia konfliktów i problemów. Święte słowa!

Pisanie bloga jest również swojego rodzaju przedsięwzięciem w którym, w zależności od charakteru bloga, muszą być uwzględnione pewnego rodzaju czynniki.  Osoba pisząca bloga, blog jako rodzaj przedsięwzięcia i osoby czytające.

Jeżeli te wszystkie trzy elementy będą się zazębiały jak w doskonale chodzącym zegarze, w którym da się utrzymać stan równowagi można mówić o zjawisku integralności przy przedsięwzięciu jakim jest pisanie bloga.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s