filozofia · Intuicja

Utopia marzeń

 

Utopią marzeń można by określić, wyobrażenie o doskonałej rzeczywistości, jakiej byśmy sobie życzyli, marzenie takie jest wprawdzie wyobrażalnie dopuszczalne, czasem nawet pożądane, ale niestety niemożliwe do zrealizowania.

Utopia nie mówi o spolaryzowanej rzeczywistości, a rzeczywistości istniejącej w tym doskonałym jednowymiarowym wydaniu.

Czy pojęcie utopii marzeń można by porównać z pojęciem fantazja?

Ale czym się różni fantazja od utopi marzeń?

Myślę, że pojęcia te są może w gruncie rzeczy nieco porównywalne, aczkolwiek pewnie w zależności od kontekstu rozważanego obiektu, mógłby być zróżnicowany. Fantazja, która mówi o twórczych i produktywnych właściwościach ludzkiego ducha pewnie różniłaby się dla mnie w tym sensie, że obiekt fantazji istnieje, jak i istnieje możliwość w sposób ukryty, bądź jawny spełnienia swoich życzeń.

 

„W najwęższym znaczeniu tego terminu, pod pojęciem fantazji rozumieć należy marzenie dzienne scenariusz snuty przez podmiot w stanie świadomości, w którym prezentuje sobie pożądany lub niepożądany przebieg pewnych przyszłych lub przeszłych wydarzeń.” (Wikipedia)

Jako dziecko rozwijamy nasze marzenia i fantazję w nieskończoność. Zresztą to jest ten okres życia, kiedy świadomość bytu u dziecka jest jeszcze nieukształtowana, a w fazie rozwoju, stąd te instynktowne, czyli intuicyjne poszukiwania w życiu nabiera wiele różnorodnych barw marzeń i fantazji. Dzień codzienny jego wydarzenia i bodźce odbierane z zewnątrz są dla dzieci tym podstawowy elementem do naturalnego rozwoju.

Bajki, baśnie stanowią ta wspaniałą podstawę do rozwoju tej emocjonalnej strony osobowości. Dziewczynki marzą o tym, aby być księżniczką, o tym żeby się może na krótko znaleźć w bajce i wziąć udział w akcji filmu, a chłopcy pokonują przeszkody życiowe, odważnie walczą ze smokiem, aby może w zamian poślubić księżniczką. Bohaterowie bajek prezentują nam wiele możliwości życiowych, aczkolwiek, nie wszystkie są do zrealizowania, za to stanowią wspaniałą pożywkę do rozwijanie marzeń i fanatzji.

Każdy z nas marzył i to pewnie już nie jeden raz o tym, aby być kimś innym. O tym, żeby może czasami, choć na krótko zamienić się rolami doznać w realny sposób tego innego życia. Bo w oczach rzeczywistości wydaje się to inne życie jakby lepsze, może bardziej wartościowe od tego, które się posiada. Wizja takich możliwości jest przynajmniej w danej chwili bardzo pożądana, szczególnie w momencie, kiedy nam się źle dzieje, a obok widzimy kogoś, komu się udało. Kogoś, kto może taką samą sytuację lepiej zmajstrował, bądź po prostu odnosi w wyobrażeniu osoby więcej sukcesów.

Zła wiedźma zamienia księcia w żabę, a dobra wróżka zamienia Kopciuszka w księżniczkę, pewnie z ta różnicą, że Kopciuszek przynajmniej na chwile rozkoszował się byciem na miejscu przepięknej księżniczki, doznał piękna i rozkoszy sytuacji, o której marzył, mogąc w ten sposób zrealizować pewnie swoje ukryte marzenia, ale czy Żabi Król na pewno wcześniej marzył o tym, aby tak cierpieć i później w podstępny sposób wałczyć o swoje uwolnienie.

I bardziej dorastamy, dostrzegamy, że nasze marzenia nie zawsze dadzą się zrealizować, każdy marzy o czyś innym, a marzenie bycia na czyimś miejscu jest bardzo utopijnym marzeniem.

W wieku młodzieńczym mamy swoich idoli, którzy są przykładem na zewnątrz, przykładem doskonałego życia, w dorosłym wieku wzorujemy się na autorytetach i marzymy o tym, aby być takim jak te osoby, a może i zbierać uznanie w takim wymiarze jak nasze autorytety.

To, o czym piszę, rozpatruje w wymiarze bycia tą osobą, o bycie, której marzymy. Tu chodzi o wzorce i sytuacje życiowe, bądź przykłady właściwego zachowania, zresztą, czym jest właściwe zachowanie, bądź właściwe przeżycie życia, które nigdy nie będzie się ograniczało do realizacji pokazanych standardów, a przekazywanych, przez różnego rodzaju autorytety, guru, bądź mistrzów. I to jest właśnie ta utopia marzeń. Być w swoich marzeniach kimś innym i tkwić w świecie marzeń o perfekcyjnym życiu, bez trosk i kłopotów.

Było by to chyba katastrofą przeżyć własne życie bez własnego myślenia i budowania sobie własnego światopoglądu, bez podejmowania ryzyka realizacji własnych idei.

Mówię tutaj o poczuciu pochwały dla wymarzonej osoby, które to uczucia w pewnym stopniu mogą budująco działać na człowieka, ale i o tej mieszance tych negatywnych uczuć, które czasami mogą się w niszczącym kierunku w stosunku do tej drugiej osoby rozwijać.

Marzenie być na czyimś miejscu, jeżeli oceniamy coś, jako coś dobrego. Ileż to rany marzyliśmy być kimś zupełnie innym, aby życie wyglądało zupełnie inaczej, jak np. kogoś, kto nam w jakiś stopniu zaimponował czymś lub byciem kimś. Czasami marzenie sięga wszystkiego, z czym jest ta osoba związana, a innym razem chcielibyśmy mieć tylko cząstkę tego dobra, które dostrzegamy u innych.

Utopia marzeń sprowadza się czasami do perfekcyjnego wyobrażenia własnego życia, ale czy jest to w jakimś stopniu motor napędowy do osiągania wyższych i bardziej wartościowych pięter w życiu, czy ogranicza się ten fakt tylko do formy zazdrości, tej ciemnej strony naszego charakteru.

A może taki fakt wynika tylko i wyłącznie z zazdrości, choć uważam, że zdrowa zazdrość w granicach rozsądku może być elementem budującym. Czy może jednak , jeżeli nie możemy przybrać całej osobowości tej osoby, to wybieramy sobie selektywnie wzorce, z których czerpiemy wiedzę, aby realizować siebie przynajmniej w części?

Tragika utopijnych marzeń jest z tym związane, że ich nie można zrealizować. Marzenie bycia na czyimś miejscu ogranicza się właściwie tylko pomarzenia, niczego innego. Ale czy one w jakiś sposób wnoszą coś do naszego życia, czy jest to tylko takie próżne gdybanie?

Ja ważyłambym się twierdzić, że utopijne marzenia są wspaniałym elementem do intuicyjnych interpretacji symboli sytuacji i osób. Tak sobie wymyśliłam i chyba osobiście znajduje w tego typu sytuacjach zastosowanie. Pewnie gdyby każdy odważnie mówiłyby, kim i czym chciałby być w odniesieniu do rzeczywistości, pewnie można by było wiele wartościowych rzeczy wywnioskować dla siebie o potrzebach serca, przynajmniej w danym momencie.

Marzenie bycia kimś innym staje się wtedy paradoksem, jeżeli świadomie dostrzegamy (ja dostrzegłam to świadomie dopiero w wieku dojrzałym), że tuż obok stoi ktoś, kto nas obserwuje i marzy nieświadomie o tym, aby być takim jak ty i ja, nie dostrzegając w sobie własnego bogactwa, a raczej prowadząc ze sobą walkę, bo gdzieś tam bezsilność w stosunku do siebie przejęła na krótki okres władzę.

Najpóźniej tego dnia, kiedy dostrzegasz, że ten ktoś, kto był wzorcem, jest taką samą mocną i  słabą osóbką, żyjącą w swoim własnym świecie, która czasami nie radzi sobie z nieoczekiwanymi przeciwnościami losu, dostrzegasz, że i ty jest szczęśliwą osobą. Ale proszę dostrzeż to!

 

Reklamy

10 thoughts on “Utopia marzeń

  1. Piszę tutaj, chociaż tego postu jeszcze nie przeczytałam, tylko rzuciłam okiem:) A tamten psycholog? No cóż, facet ma problem, bo marzy mu się być dobrą wróżką w jakiejś bajce /lol/ i rozpacza, że psychologowie nie występują w baśniach tylko „jakieś tam wróżki”:D
    Każdy ma jakieś problemy i niezrealizowane marzenia:D:D
    Ale ja nie o tym:)
    Chciałam Cię tylko poinformować, że umieściłam Cię bez pytania w linkach. Mam nadzieję, że się nie gniewasz? Bo jakby coś, to daj znać:) I Twoje i Awiki linki będą mi bardzo pomocne, bo właśnie kupiłam Astrologię Głębi Tary’ego Marksa i będę się wgłębiać tak całkiem poważnie w ezoterykę:) A moje wiadomości są na poziomie średniaków w przedszkolu:) Pozdrawiam:)

  2. Proszę, Cie bardzo :-) Z astrologią to ja jestem prawie zupełnie na bakier, stąd chętnie czytam choć trochę na ten temat u Awiki. Tam można zawsze znaleźć jakieś ciekwostki. Pozdrawiam :-)

  3. Czy np. bogowie, to fantazja pierwszego dziecka na świecie, tego naszego przodka, któremu nie dane było osobiście poznać własnych rodziców.? A może zaczął marzyć i fantazjować, z niezaspokojonej potrzeby ? A może wcale nie fantazjujemy , tylko coś sobie nie dość jasno i precyzyjnie przypominamy, jakąś zapomnianą rzeczywistość ? hmm, ach ta filozofia , czy są jakieś drzwi na zewnątrz :)

  4. Nie wiem skąd się wzięli bogowie, czy to wytwór fantazji czy może sobie cos przypominamy. Może i jedno i drugie… kto to wie….? Ostatnio chodzi mi po głowie temat skąd się wzięła wiara i dlaczego mamy potrzebę wiary w jakiegokolwiek boga. Bo nauka i ateizm jak dotąd nie mogły wyprzeć ze swoimi tezami , które można udowodnić , wiary w boga. A skoro takie masy , miliony , miliardy ludzi maja potrzebę wiary jakiegokolwiek boga, cos w tym musi być, bo gdyby nie było ważne to by wyginęło. Gdyby temat wiary porównać z tym, co u siebie napisałaś, pewnie wiara w zbawienie, w nieśmiertelność duszy, bądź w realizacje niezaspokojonych potrzeb, byłaby podstawą potrzeby egzystencji wiary. A może wiara istnieje dlatego , że potrzebujemy mieć kogoś ( ojca) kto jest nad nami i ma jakąś władzę, może jest na kogo zwalić jak się nie układa, bądź jak się powodzi powiedzieć „dzięki bogu”, nawet jak używam tego zwrotu jako zwrotu potocznego ?

  5. A może, nie koniecznie jeśli w coś długo wierzymy, to jest prawdziwe. Spekulacjom nie będzie końca , możliwe że mamy taki a nie inny program na przetrwanie ? Gdyby gdzieś nawet w”ateiście nie tliła się iskierka wiary w sens życia po życiu, rasa ludzka już dawno temu, popełniła by zbiorowe samobójstwo i przestała istnieć ….
    ps. A tak na marginesie, to gdzie z dnia na dzień z godziny na godzinę podziała się blogowiczka Gosia ? Trzy blogi i zero śladu ?

  6. No z pewnością tak jest, stąd właśnie ja moją prace w intuicjonizmie, nie opieram tylko na wierze w istnienie intuicji, ale na realnej możliwości zastosowanie naszych zwierzęcych instynktów, dlatego to, co robie musi być praktycznie wykonywalne, taki jestem niedowiarek, jak nie sprawdzę, to nie uwierzę. Co nie zmienia faktu, że inni mogą sobie wierzyć, w co chcą, bo ja wierzę również w funkcjonalność doświadczenia i nie tylko, ale bardzo lubie sprawdzać funkcjonalność , tego , co mnie interesuje? I tak dalej można filozofować…

    Gosia, no właśnie nie wiem, byłam przed chwilą na jej stronie i pojawiła się bardzo dziwna notatka na mandali, zresztą bardzo świeża, a więc wyciągnęłam Worda, stworzyłam parę zdań, chciałam je tam wsławić, ale miałam pecha, bo powił się komunikat, nie ma takiego bloga. Cos tam wczoraj wyczytałam w komentarzach, o blogu na WordPressie, ale adresu również nie mam.

  7. Czyli mamy Gosię co „pojawia się i znika” , szkoda by było, aby na dobre zniknęła, bo całkiem ciekawe posty wstawiała na stronę i dużo ciekawych informacji , a tu myk i pisarz znikł :) Może Gosia nas odwiedza i zobaczy wpisy, poda adres na wordpress-a ?
    Wiesz Dorotko, strasznie boleję nad tym swoim doświadczaniem. Mam dokładnie tak jak piszesz, żeby stwierdzić że coś, może istnieć, muszę się wpierw o tym przekonać, nic na wiarę… W związku z tym jeszcze się pokręcę na karuzeli tzw. koła narodzin i śmierci i narodzin i śmierci, bo muszę , chcę doświadczyć i wīciągnąć własne wnioski. Tak sobie myślę nad słowami; szczęśliwi , którzy nie widzieli a uwierzyli ” Zaprawdę szczęśliwi, bo nic już nie mają do roboty, tylko cieszyć się teraźniejszością. Żyją sobie bez tej całej filozofii, rozmyślania , sprawdzania itd. Może są i najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, bo wystarczy im to co jest i świadomość że swoim zastanawianiem się, pisaniem, czy czytaniem opasłych tomów mądrych ksiąg i przypowieści, zdobywaniem wiedzy, badaniem, doświadczeniem naukowym, czy ezoterycznym, ani na krok nie zbliżą się do poznania ostatecznej „prawdy”. Wiesz w zasadzie ja też już nie rozmyślam i nie badam, moje pisanie jest jedynie podsumowaniem i wyciągnięciem wniosków z tego co doświadczyłam i co sama sprawdziłam…
    Pozdrawiam serdecznie, ściskam bo dziś w Poznaniu szaro buro i niżowo

  8. No chyba nie jest aż tak do końca jak piszesz. Zawsze będzie coś do doświadczenie, do zbadania, może zrewidowania własnych poglądów. Do ostatecznej prawdy nie można się zbliżyć, zresztą nie chce się osobiście do niej zbliżyć, bo co później nic pustka, jak w twojej notatce o oświeceniu. Stąd jest przynajmniej na razie dobrze jak jest, może jakieś nowe wyzwanie, tego mi na razie trzeba.
    Gosia pojawia i się znika, szkoda, bo była nieco kontrowersyjna i to dodawało jej tego szczególnego posmaku.
    Ostatnio obserwuję panią Astromarię, też się przeniosła na wordpressa, http://astromaria.wordpress.com/ przyznam, że podziwiam, może czasami przesadzony, ale jednak zapał i zaangażowanie w tym, co robi i co pisze.
    Acha, tak sobie myślę, że trzeba powoli zejść na jakieś przyjemne i ziemskie tematy :-) , bo ta filozofia może czasami strasznie dołować :-(

  9. To jakieś istne obrodzenie w blogi na wordpress-e :) Nie długo może spotkamy tutaj i Mirabelkę ? przyznam ze Mirabelka i Gosia jakoś mi się w parę układają ;) Albo się pokłóciły albo dogadały ?
    Fakt że na wordpress pisze się na prawdę bardzo dobrze !
    Ja również podziwiam Astromarię, ma kobieta taki zapal do pisania że aż iskry lecą :)* A co najważniejsze, obserwuję i czytuję jej posty od przeszło roku, powoli i coraz skuteczniej pisze na tematy „życiowe” – ziemskie :)
    Fajna obserwacja, siebie i innych ! Dorotko, zobacz jaki ten internet pożyteczny …. Teraz zamiast placów na których można by było pogadać, po rozprawiać o tym i o owym, mamy sieć.

  10. Fakt komfort pisania i normalnego życia jest przeogromny.
    A kto wie jak się emocje nieco uspokoją i ustabilizują ;-) , może Mirabelka i Gosia na wordpress zawita.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s