filozofia

O czym to ja dysputy prowadziłam…?

Notatka jest odpowiedzią do komentarza JagaWiki i jednocześnie własnymi rozważaniami.

He, he właściwie nie miałam zamiaru prowadzić dysput o religii, bo te najczęściej do niczego nie prowadzą. Puste gadanie i tyle – myślałam sobie – a jednak porusza tyle emocji w każdym, jaki wniosek z tego: chyba nie jest to tak do końca pustym gadaniem.

Bardziej w tej notatce poniżej chodziło mi o problem oddawania deklaracji w jakiejkolwiek sprawie. To, że z tematu religii niechcący  sposób wynikła dla mnie kwestia deklaracji i przynależności do jakiegokolwiek zgrupowania ideologicznego, jest inną parą kaloszy.  Dla mnie było to może podstawą do moich własnych rozważań, aczkolwiek sprawa wiary, jak widać wybudza wiele emocji.

Kwestia religii, czy kwestia przynależności ideologicznej. Należałoby sobie zadać pytanie, dlaczego dyskusje o wierze wywołują takie emocje? Skąd taka potrzeba oświecenia w tym kierunku…?

Bo przecież jakby tak się uprzeć to ezoteryka, w szerokim tego słowa znaczeniu można by również pod ideologie podciągnąć. Czyżby był to substytut wiary…?

A propos religii, szkoda czasu na jej analizę w kontekście, dobra-zła. Należałoby zadać pytanie, po co komu religia ( jakakolwiek)?

No właśnie jakieś parę dni temu zaczynałyśmy temat, po co komu religia, a co z tego wynika jakiekolwiek przekonanie ideologiczne. Ale bądźmy szczerzy każda z nas, nawet, jeżeli wypowiadamy się nie zbyt jasno w kierunku religii, czy ateizmu wierzy…, w co…w  ezoterykę. W ezoterykę, jako substytut religii czy jakiejkolwiek ideologii.  A co z tego wynika jak dosyć dosadnie wspomniała Astromaria przynajmniej w moim przypadku kwestia POCHWAŁY RELATYWIZMU. A więc jest to również forma opowiedzenia się za jakąś opcją w życiu, nawet, jeżeli jest wypośrodkowana- to jest to nic innego jak kwestia wiary. Taka forma wiary zapewnia nam swego rodzaju możliwość myślenia, samodzielnego podejmowania decyzji. Tak to relatywizm umożliwia nam wybory i zmianę stanowiska. Dlaczego zmiana stanowiska nie miałaby być możliwa? Jeżeli pomyślimy, jak bardzo nasz organizm się tylko w ciągu tylko jednego dnia zmienia. Ile komórek ulega zniszczeniu, a ile powstaje nowych, przecież nikt nie będzie tutaj ze mną w kwestię zmienności organizmu wątpił. Jeżeli organizm się zmienia, logicznym następstwem mogłaby być niemożliwości ostatecznego poznania siebie i co jest konsekwencją takiej sytuacji, zmiana własnych przekonań.

Czym jest wiara? Podstawą wiary jest zaufanie i potwierdzenie bez zastrzeżeń w stosunku do istoty wiary, wartości czy celów. Takie podejście zawiera w sobie zarówno potwierdzenie dla wiary, w stosunku do religii jak i do wyznania ideologicznego.

Dlaczego jesteśmy tak bardzo uzależnieni od jakiegokolwiek wyznania bądź przekonania? Nie sądzę, żeby to było tak do końca, że potrzebujemy za wszelką cennę autorytetu, który by nas za rączkę prowadził i wskazywał nam właściwą drogę. Rozróżniał między dobrem a złem i tłumaczył, że dobro należy tylko i wyłącznie w kategoriach dobra rozpatrywać a zło tylko w kategoriach zła.

No dobrze wezmę samą siebie do własnych rozważań. Jeżeli nie identyfikuję się tak do końca z religią, nie identyfikuję się tak do końca z ateizmem, to identyfikuje się z wiarą o słuszności własnych wartości, nawet, jeżeli nie wszystkim one odpowiadają. Co wcale nie oznacza, że te są niezmienne? Wręcz przeciwnie one są bardzo zmienne.

Przekonanie o słuszności własnego wyznania, jakie ono by nie było, dodaje nam niesamowitej siły, a więc mówiąc prozaicznie wierzę w siebie. I mogłabym się założyć, że większość w podobny sposób podchodzi do sprawy wiary, nawet, jeżeli ten proces odbywa się zupełnie nieświadomie.

Wiara w siebie jest o tyle dla mnie ważna, ponieważ mogę zrealizować to, o czym marzę, to, co jest esencją mojego życia. Wiara w siebie zapewnia mi możliwości pracy z intuicją, co wcale nie świadczy o tym, że jestem osobą szalenie duchową. Bzdura! Jestem realistką i w to również wierzę. A realiści w swojej pracy wykorzystują nie tylko siłę ducha, ale pracują również rozumem. Jedno nie wyklucza drugiego, wręcz przeciwnie uzupełnia się i wzbogaca.  I jaką by tu nie wziąć metodę dywinacyjną, intuicja jest odpowiedzialna za odbieranie symbolicznych bodźców ze środowiska, a rozum jest odpowiedzialny za interpretację.

 

Na razie istnieje i istnieć będzie. Wielu powątpiewa, że w przyszłości religia zniknie z ludzkiego życia. A ja jestem przekonana, że tak się stanie. Zastąpi ją nie, co innego jak nauka i technologia.

No nie wiem i nie bardzo bym w to osobiście wierzyła. Wiara w cokolwiek pobudza emocje. Religie, wyznania ideologiczne wydaje mi się, że pozostaną nadal. Moja tendencja wskazywałaby nawet na pogłębienie się i rozwój różnych odłamów ideologiczno –religijnych wystarczy się przyjrzeć temu, co się dzieje na świecie i jak się nadal w imię boga, czy ideologii prowadzi wojny.

Stare to prawo z teorii ewolucji mówiące, że nieużywane organy wyginają, chyba znalazłoby tu w symbolicznym ujęciu swoje zastosowanie. Jednakże powszechna używalność  zjawiska wiary w stosunku do wyznań religijno-ideologicznych chyba raczej będzie je nadal rozwijać ten odłam życia. Może religia będzie również ewoluować, albo zamieni się  w inną, ale nie sądzę aby wyginęła.

 

Prawdziwych myślicieli i gnostyków, którzy nie pretendowaliby do dzierżenia władzy, jest niewielu, są to wybitne jednostki. Dlatego każdy, kto, pragnie zmiany jednej religii, ideologii w inną( opozycyjną). Pragnie, choćby podświadomie, w miejsce obecnego dogmatu, wprowadzić inny i tak bez końca …..

No właśnie nic dodać nic ująć. Ale skąd ta potrzeba budowania nowych „kościołów”, czy wynika ona tylko i wyłącznie z potrzeby posiadania pieniądza i władzy, czy pozostania „nieśmiertelnym” w umysłach kolejnych pokoleń. Każdy chce pozostać niezapomnianym, a więc, o co chodzi w rzeczywistości, o władzę i pieniądze, czy o obawę i strach przed śmiercią, nawet, jeżeli te „własne i nowe kościoły” są budowane przez ateistów, którzy nie są wcale pozbawieni tej emocjonalnej strony osobowości. Nawet, jeżeli oni świętują pochwałę nauki i umysłu, jakby swoje dni święte święcili i oni posiadają tą duchową stronę swoje osobowości.

Ostatnio przysłuchiwałam się pewnej rozmowie muzułmanów, którzy się nie rozczulali nad tym, że ich obecne życie wymagałby naprawy, ale martwili się tym, co będzie dalej po śmierci. I jeszcze teraz słyszę, jak przekrzykiwali się nawzajem, wyrażając swój lęk przed tym, co będzie po śmierci i, że nie ważne jest to, co jest obecnie, ale już teraz swoimi uczynkami chcą sobie na niebo zapracować.

Czy może tylko i wyłącznie śmierć, której się wszyscy obawiają, zmusza nas do poszukiwań?

 

Kiedyś zastanowiłam się czy chciałaby żeby np. astrologia stała się publicznie uznaną dziedziną wiedzy.? Co by się stało gdyby na podstawie wiarygodnych obliczeń astro, podejmowano decyzję, kogo przyjąć do pracy, komu, z kim udzielić ślubu, albo gdyby księża jakiejś religii, obok metryki urodzenia spoglądali w nasze horoskopy, a wróżka z pomocą tarota wydawała wyroki liczące się w sądzie?  Koszmar, to byłby taki sam koszmar jak za czasów św. inkwizycji. Powrót do przeszłości. Przypomnę, że nie mam na myśli autentycznych myślicieli i gnostyków, bo nie o nich mowa. W kościele KK też są ludzie, księża autentycznie powołani, choć jest ich maleńka garsteczka, wpływają pozytywnie na rozwój innych ludzi. Pozdrawiam serdecznie :-)

To rzeczywiście byłby koszmarny powrót do przeszłości. Ezoteryka nie jest z pewnością uznaną dziedziną życia i z pewnością wiele w niej niedoskonałości, ale gdyby się tak dokładniej nad tymi realnymi uznanymi dziedzinami życia zastanowić to i tam sporo niedoskonałości. Stąd chyba jednak mimo wszystko ta spolaryzowana walka między ezoteryką i tymi uznanymi dziedzinami zycia. Ludzie, którzy z powołaniem wykonują swoje misje życiowe można spotkać w każdej dziedzinie życia, ale laików również.

A na zakończenie można sobie filozoficzne pytanie zadać, dlaczego jakakolwiek rozmowa na temat wiary kończy się na takich emocjach. Bo przecież każdego w jakimś stopniu ten temat porusza.  Odpowiedź w moim wydaniu jest prosta. Gdyby ten temat nie był ważnym tematem pewnie każdy by zupełnie obojętnie przechodził koło tematu. A ponieważ takie emocje wywołuje, dlatego z pewnością nie wyginie.

Czyży by to była kwestia wychowania, wzorców z dzieciństwa, kwestia zwyczaju, a może zbyt długo wierzymy, i to niepodważalnie w coś, i porostu nie potrafimy sobie alternatywy wyobrazić.

Miało być o religii, ale wyszło trochę ogólnie. I tak pozostanie :-)

Reklamy

8 thoughts on “O czym to ja dysputy prowadziłam…?

  1. Był taki czas, kiedy próbowałam stać się „normalna”, czyli taka jak wszyscy. A „wszyscy” wokół mnie to byli katolicy. No więc, jako młode dziewczę, wpadłam na kretyński pomysł, że „wszyscy” muszą mieć rację. A skoro tak, to trzeba się do nich przyłączyć.

    I wiesz co ci powiem? To było niesamowite: jak stałam w takim wielkim tłumie, a była wtedy odprawiana jakaś „zwycięska” msza polowa przeciwko komunie, to naprawdę poczułam się wielka i silna. Tu byliśmy MY, wielka, ogromna, nieprzebrana masa „słusznych”, przeciwko tym tam jakimś „niesłusznym”, którzy jeszcze w dodatku nie mieli odwagi przyjść i się pokazać. Ech, jaka ja wtedy byłam wspaniała!

    Tak sobie myślę, że to może o to chodzi?

    Teraz jestem sama jedna i jest mi fajnie, ale wtedy, w tym tłumie, poczułam jakich sił może dodać jednomyślny tłum.

    W sumie to może być nawet pożyteczne. No bo jeśli kolejny totalitaryzm spróbuje ludzi znowu wziąć pod but, to prędzej czy później zbierze się przeogromne stado baranków i swoją masą ten totalitaryzm zmiecie z powierzchni ziemi.

    I będzie piękna wolność, do czasu, aż przyjdzie nowa tyrania…

  2. PS. Ludzie są przede wszystkim pragmatyczni. Dlatego w czasach komuny komunistyczni kacykowie chrzcili swoje dzieci i posyłali je na religię, tyle tylko, że nie w swojej parafii, a gdzieś w innej miejscowości, gdzie nie byli znani. Księża chyba doskonale wiedzieli, z kim / czym mają do czynienia, ale brzęk mamony…

    Dzięki temu, jak tylko komuna upadła, ci ludzie „przemalowali się” z komunistycznej czerwieni na nabożny fiolecik i stali się liderami życia parafialnego.

    Dokładnie to samo stało się w Rosji, o czym pisałam na blogu w poście o wazelinie.

  3. W moim przypadku było tak jak w Astromarii. Będąc dziewczynką, uczęszczałam na nabożeństwa tendencje przeciwko komunie, pamiętam że na jednym z nich gdy śpiewałam ” Nie rzucisz ziemi skąd twój ród…” łzy mi się lały z oczu. Czułam coś tak ważnego i przejmującego że hej ! Teraz już wiem po co to wszystko było ?\!. Jedna obłuda zamieniała się z drugą. Teraz i od lat, też jestem sama, bez religijna i jest ok. Zanim to jednak nastąpiło, poza KK pozwiedzałam i inne aktywno – zbawcze wyznania… ale to inna historia. Jeśli chodzi o zastąpienie religii, wiedzą i tzw. technologią, nie miałam na myśli wiary jako takiej, bo ta nigdy w człowieku nie zginie( nie przetrwał by bez niej), ale instytucje „wiaro-dogmatyczne” jakimi obecnie są wyznania zwane religiami. Teraźniejsza forma religii przestanie istnieć, za kilka stuleci, a może i wcześniej ? jej pałeczkę przejmie naukowo-poznawcze, oświecenie. To samo tyczy się ugrupowań ezoterycznych i jego wiedzy. Trwa pewnego rodzaju religijna – ewolucja, niegdyś wiara w duchy przyrody w samą przyrodę,potem w niebiańskie-olimpijskie upostaciowione wielobóstwa, teraz od 2000l mamy jedynego boga i syna z duchem . Religia jest wynaleziona po to żeby uzupełniać braki w wiedzy na temat otaczającej nas rzeczywistości. Gdy ta się wyjaśni i zostanie rozpoznana, rozłożona na części składowe, zniknie religia, ale nie wiara, nie miłość i nie nadzieja. Bo to jedyna religia, jaką mamy wszyscy sami przez się, bez kościoła. I te trzy nie umrą nigdy, są wieczne we wszystkim. I choć ich interpretacja przynosi nie mniej dysput od religii, to każdy ma te trzy wartości w sobie.

  4. Tak sobie pomyślałam poza komentarzem. Że Astromaria jest Skorpionem, Ty Rybą, a Ja Rakiem. Jaki ładny astrologiczny TRYGON w żywiole wody :) Pozdrawiam
    ps. Mirabelka też jest Rybką …

  5. Mario,
    Wracając do rozważań, po co komu wiara przynależności do grupy społeczno-religijnej jest chyba jednym z ważniejszych atrybutów istnienia ideologii i religii. Masa ludzi wędrująca w jednym kierunku, nie ma znaczenia czy właściwym daje nam poczucie siły. Jakby się przyjrzeć naszym obecnym zachowaniom, to mówiąc o sobie szukam również kontaktów z tym, którzy rozumieją, o czym mówię nawet, jeżeli się mylę. To jest też swego rodzaju potrzeba przynależność do społeczność. Czy znajdzie się tutaj wśród nas, któraś, która od tak z przyjemności wędruje po forach katolików, czy ateistów. No ja z pewnością nie!
    Ludzie są pragmatyczni zgadza się, fajny przykład przytoczyłaś( zapomniałam jak to było), sama na swoim podwórku miałam tego rodzaju przykłady, o których po cichu i w „tajemnicy” opowiadało przy stole, co, gdzie, kiedy, dlaczego. Wazeliniarstwo swoją drogą, a lęk i strach przed utratą…, no właśnie, czego, swoją drogą. Tutaj można by powrócić do historii z krową, walka o byt, bądź lepszy byt (istniejący w naszej wyobraźni) i lepszą egzystencję pcha nas w ramiona „wybawicieli” i tam idziemy dobrowolnie.

    Agatka,
    „Religia jest wynaleziona po to żeby uzupełniać braki w wiedzy na temat otaczającej nas rzeczywistości. Gdy ta się wyjaśni i zostanie rozpoznana, rozłożona na części składowe, zniknie religia, ale nie wiara, nie miłość i nie nadzieja”

    Również ciekawe podejście do tematu, po co komu religia. Obawiam się, co zresztą już chyba już dyskutowałyśmy takie ostateczne wyjaśnienie braków w wiedzy na temat otaczającej nas rzeczywistości jest przynajmniej w moim mniemaniu niemożliwe. Świat się zbyt szybko rozwija, a nasz umysł nie jest w stanie sobie poradzić z tym, z czym jesteśmy, na co dzień konfrontowani. Ba, my nie jesteśmy w stanie naszym umysłem tak do końca poznać naszego mózgu i jego możliwości.
    Nawet, jeżeli sami na naszej ziemi rozwijamy naszą cywilizację, po drugiej stronie siebie niszczymy. Bo wszystko ma swoje wady i zalety. I za wszystko trzeba jakąś cenę zapłacić. Ważyłabym się nawet twierdzić, że sami sobie taka możliwości uzupełnienie wiedzy na otaczającą nas rzeczywistość zaprzepaścimy poprzez naszą szeroko rozwinięta cywilizacją, konsumpcję, przyrost naturalny. Nie trzeba długo szukać przykładów, wystarczy wziąć pod uwagę ocieplenie się klimatu ziemi.

    A co do Trygonu w żywiole wody, ja jestem baranem z pierwszej dekady ;-)

    Acha w takich mszach, jak opisywałyście również brałam udział, ale zazwyczaj się zastanawiałam, co ja tam robię i dlaczego wszystkie inne tematy były podczas takiej mszy ważniejsze niż to, o czym się na mszy mówiło. Potem kiedyś wpadłam na doskonałą interpretacje mszy. Msza była dla mnie czasem do medytacji na ten tematy, nad którymi się zastanawiałam, bo te tematy były niejako duzo ważniejsze. Właściwie również byłam wychowana w rodzinie katolickiej, ale miałam i mam to szczęście, że do dzisiaj wszyscy są tolerancyjni w stosunku do mojego widzi mi się. A jak nie, to wyciągam przy stole argumenty zza pazuchy. Najpierw pojawia się zdziwienie, co ona wygaduje. Po czym pojawia się pytanie: to jak to było, co mówiłaś, wyjaśnij jeszcze raz :-)

  6. Ciekawe skąd ja wzięłam tę Rybę ;) ???
    A propos wyjaśnienia zagadki jaką niewątpliwie jest nasze życie i rzeczywistość, a czym karmi się religia, ta rzeczywistość i jej tajemnice zostaną wyjaśnione.,,nie wiadomo kiedy to nastąpi, ale nastąpi ? Kto nam to wyjaśni, czy zrobimy to sami ? A może ktoś nam pomoże? Piszesz że świat się szybko rozwija. ? Wydaje mi się że jedynie człowiek homo sapiens się rozwija, reszta trwa obok eksploatowana przez tegoż homo s…, ulega degradacji, ale czy się rozwija, ewoluuje ?
    Weź pod uwagę, że Od tysiącleci nie pojawił się na świecie żaden nowy gatunek zwierząt i roślin, chyba że sztucznie wyhodowany przez człowieka, ale telewizor, rakieta i samolot, a jakże powstały jakby były odrębnym gatunkiem. Kto by tysiąc lat temu uwierzył że człowiek, będzie porozumiewał się z innym człowiekiem, nawet nie opuszczając miejsca w którym siedzi …? Nie będzie go widział, nie musi go słyszeć, a jednak wymieni informacje, porozmawia i nie będzie sam, siedząc samotnie przed migocząco-świecącym obrazkiem( ekranem). Czary – mary, magia, okultyzm jeszcze w poprzednim tysiącleciu. Kto wie czy Mojżeszowe tablice, nie były super laptopem. A księga żywota, nie była folderem ze zdjęciami tychże nieświadomych ówczesnych, którzy myśleli że skoro ich twarze, postacie, a nawet domy i przedmioty i rodziny wyświetlają się u boga w „księdze żywota”, to tenże bóg ma nad nimi władzę absolutną, widzi wszystko, ba nawet zapamiętuje w specjalnej księdze ;) . Dziś wiemy że wystarczyłby komputer , aparat cyfrowy i „dzikus” nieświadom tejże technologii. Czy to tylko fantazja ? A jak nie ?
    Pisząc o zastąpieniu religii, okultyzmu oświeceniem i wiedzą, nie liczyłam na etap jednego życia, a może i wcielenia, ale iluś tam stuleci …. ? Człowiek czyni to powoli, nawet bardzo, ale układa klocki, puzzle wytrwale i wieża rośnie. Nadejdzie i błyskawica, zmiecie wieże. Spoglądając w tarota, wiadomo że zaczyna się błądzenie, spotkanie z księżycem, demonami itd. ale to jedyna droga do „Świata”, być może wędrówka głupca, nie jest metaforą, a grą i rzeczywistością?
    ps. a propos tarota , szykuję się , to nie była obietnica bez pokrycia.., czekam na wenę. :)

  7. Pisząc, że świat się szybko rozwija właściwie miałam na myśli, że człowiek się szybko rozwija. A wiec człowiek rozwija i eksploatuje, co wspominałam mówiąc o globalnym ociepleniu klimatu ziemi.
    Ale, ale…, jak wiadomo nic się nie dzieje bez przyczyny, przy okazji poszperałam trochę, bo skojarzyła mi się pewna rozmowa telewizji, gdzie dyskutowano na temat zupełnie nowego gatunku małp. Tłumaczono to zjawisko ze zdziwieniem, ponieważ twierdzono, że małpy i ich rodzaje są właściwe w prawie doskonały sposób już odkryte, a tu powijało się coś, dla czego należ stworzyć nowy gatunek. Przy okazji poszukiwań artykułu o małpach znalazłam jeszcze parę ciekawych rzeczy.
    Proszę a o to gamma linków, w niektórych tłomaczenia są trochę kiepskie, ale można, co nieco doczytać, jak widać jest dosyć spora gamma zwierząt, które zostały odkryte w ostatnich latach

    http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=de&u=http://www.innovations-report.de/html/berichte/biowissenschaften_chemie/bericht-9133.html&sa=X&oi=translate&resnum=1&ct=result&prev=/search%3Fq%3Dhttp://www.innovations-report.de/html/berichte/biowissenschaften_chemie/bericht-9133.html%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DG

    http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=de&u=http://www.focus.de/wissen/wissenschaft/natur/tid-8593/neue-gattung_aid_233768.html&sa=X&oi=translate&resnum=1&ct=result&prev=/search%3Fq%3Dhttp://www.focus.de/wissen/wissenschaft/natur/tid-8593/neue-gattung_aid_233768.html%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DG

    http://209.85.135.104/translate_c?hl=pl&sl=de&u=http://www.spiegel.de/wissenschaft/natur/0,1518,578400,00.html&prev=/search%3Fq%3Dhttp://www.spiegel.de/wissenschaft/natur/0,1518,578400,00.html%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DG&usg=ALkJrhg8QYuU5wJed__A7Jg3HM-g8IFB1A

    http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=de&u=http://www.geo.de/GEOlino/natur/tiere/5197.html&sa=X&oi=translate&resnum=1&ct=result&prev=/search%3Fq%3Dhttp://www.geo.de/GEOlino/natur/tiere/5197.html%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DG

    http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=de&u=http://wissenschafts-news.blog.de/2005/12/14/entdeckungen_spektakularer_tiere~386005&sa=X&oi=translate&resnum=1&ct=result&prev=/search%3Fq%3Dhttp://wissenschafts-news.blog.de/2005/12/14/entdeckungen_spektakularer_tiere~386005%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DG

    http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=de&u=http://www.stern.de/wissenschaft/natur/:Neue-Affengattung-Bellende-Kletterk%25FCnstler/561051.html&sa=X&oi=translate&resnum=1&ct=result&prev=/search%3Fq%3DBellende%2BKletterk%25C3%25BCnstler%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DG

    Zupełnie inną sprawą jest rozwój technologiczny, a szczególnie tempo. Jak pomyśle, że jako dziecko nawet nie pomyślałam, że będzie coś w rodzaju komputera, itd?

    Zastąpienie religii, ewolucja religii jest pewnie wskazana, ale tutaj jestem odrębnego zdania, myślę, że ideologia , bądź religia będzie przez inną zmodyfikowaną, zreformowaną religię zastapiona ? He, he tylko jak długo będzie zreformowana, tak długo dopóki nie pojawi się coś nowego
    Powiem tak wydaje mi się, że człowiek nawet, jeżeli tak do końca nie poznał zakątków ziemi, i głębin ziemskich, i nawet, jeżeli z pewnością jest jeszcze wiele do odkrycia. Bo może niektóre nowe gatunki się rozwijają na miejscu tych, które wyginęly, to jednak obawiam się, że postęp technologiczny, rozwój cywilizacji, będzie następował w szybszym tempie, niż ewolucja w przyrodzie. Wydaje, mi się, że Twoja teza Agatko byłaby sensowna, gdyby, nie ten szalony rozwój i eksploatacja dóbr. A ponieważ tempo eksploatacji będzie dużo szybsze, niż natura z tym sobie sama będzie mogła poradzić, ważyłabym się twierdzić, że będzie jak w Twoje bajce, najpierw zbudujemy sobie wieżę, a ponieważ człowiek nie zahamuje tego rozwoju stworzy sobie poprzez postępujące ocieplenie wiele błyskawic, bardzo wiele błyskawic, które wszystko zmiotą. Oczywiście i ta moja wizja nie przedstawia kolejnych powiedzmy 100 lat, ale chodzi mi o nie wiem ile, z pewnościa wiele pokoleń.
    Co do tarota , to się nie spieszy już miałam zaczynać , nawet znalazłam stronę do której mogłabym się trochę brutalnie ustosunkować, ale coś również nie mam weny, a może mi szkoda tej wrózki…? :-) , choc straszne głupoty opowiada ;-)

  8. Ezoteryka lepiej niech zajmuje swoje miejsce ustalone od dawna. Wypełnia pewną niszę i dobrze bo jak widać gdy zaczyna ulegać przekształceniu (a raczej wykorzystaniu) to powstaje ugrupowanie a później zamienia się w coś bardzo znajomego z czym mamy do czynienia na co dzień. Sam jestem rybą ale (no właśnie) taką która poza stawem czy też rzeką nie szuka swojego stwórcy bo jest zadowolona że żyje. Nie klęka i ze złości nie pęka że tam na górze ktoś postanowił wpuścić ścieki do czystej wody. Kiedyś na forum rozgorzała świetna dyskusja w temacie „czy kosmici wierzą w boga” Wciągnęła mnie bardzo do białego rana aż tu nagle forum zniknęło. Czyżby zacny Bóg się zdenerwował i przycisnął „enter” :-) i do dzisiaj nie wiem – wierzą kosmici w Boga czy nie wierzą. Zanim nam przerwano doszliśmy do wniosku że wiara występuje lokalnie i to tylko na tej planecie ponieważ latające talerze nie mają emblematów, nie rozdają świętych precjozów, obrazków i takich tam różnych innych amuletów. Ups! chyba „przegiąłem” z tymi amuletami. Ech życie! wolę jednak jako świecka ryba pozostać w swoim stawie i mieć nadzieję że kiedyś nadejdzie dzień gdy będę oświeconą rybą ale niech nikt nie spuszcza mi wody ze stawu bo zaporę już postawiono i nie będę mógł popłynąć dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s