Intuicja · Rytuały

Jak dokończyć rytuał…?

włosy - karty bajkowe Felix von Bonin
włosy – karty bajkowe Felix von Bonin
czarownica - kary bajkowe Felix von Bonin
czarownica – karty bajkowe Felix von Bonin

Witam serdecznie wszystkich, ezoforumowiczów:) Bardzo proszę o pomoc, jeśli ktoś wie jak dokończyć rytuał. Kilka lat temu w czasopiśmie “Wróżka” przeczytałam rytuał przynoszący zdrowe i szczęście. Polegała on na zbieraniu swoich włosów przez 5 lat. Minęło 5 lat, ja mam swoje zebrane włosy i…Nie pamiętam, co mam dalej robić czasie tych 5 lat zmieniałam adres zamieszkania i gdzieś gazetka zniknęła. Proszę o podpowiedz, szkoda by było tych 5 lat zbieractwa:) Serdecznie dziękuję za pomoc.  

Taka notatkę znalazłam na forum tutaj.

Jak dokończyć rytuał?

A to uciecha, pomyślałam sobie. No coś takiego jeszcze nie słyszałam, 5 lat zbierania włosów i to na darmo. No może nie tak do końca na darmo, bo właściwie za tym zbieractwem ukrywał się zamiar. Ciekawa jestem, dlaczego forumowiczka w ogóle zaczęła zbierać włosy, bo przecież miała w tym jakiś cel, a na pewno miała jakieś z tym rytuałem związane życzenie, coś, co było dla niej bardzo ważne, bo pewnie nie trwała by tak długo w swoich zamiarach. Co by tu nie powiedzieć  trochę dziwna sytuacja, bo pewnie już sama zapomniała, jakie miała zamiary, choć chyba nie tak do końca, bo jednak przez te 5 lat, ten świadomie pielęgnowany rytuał miał na celu do wypełnienia swoje zadanie.  5 lat nie zapomniała o swojej „powinności”, o której gdzieś tam w czasopiśmie przeczytała. Szkoda tylko, że nie może do końca wypełnić swojej misji w sposób, jaki był dla niej ważny, ja spróbuje się zastanowić, nad jej rytualnymi poczynaniami, przynajmniej jest to dosyć dobry przykład dla mnie do moich rozważań czysto- teoretycznych.

Ja jej w dokończeniu tego rytuału również nie pomogę, bo nie znam zamiarów twórcy tego rytuały, jedynie z można z tekstu wywnioskować, że autorce notatki chodziło o rytuał przynoszący zdrowie i szczęście. Może już sam fakt zbierania dawał jej wiarę i poczucie zdrowia oraz szczęścia, którego sobie tak życzyła.

Każdy z nas, życzy sobie zdrowia i szczęścia, to chyba jest jednym z takich najbardziej tradycyjnych i pospolitych życzeń.

Rytuały przynoszące zdrowie i szczęście, pewnie są ważnymi dla nas rytuałami. Ważne jest jednak w tym wszystkim zdefiniowanie, co rozumiemy pod pojęciem zdrowia i szczęścia, bo znaczenie tych pojęć w swojej interpretacji bardzo różnorodne. Jak i dążenie do określonego przez nas celu?

Czy może świadome wprowadzenie przeprowadzania rytuału rzeczywiście pomóc w spełnieniu życzenia?

W rzeczywistości są rytuały przedłużeniem afirmacji i wizualizacji. I tak jak poprzez wizualizację życzenie będzie się zagnieżdżało w świadomości i podświadomości, tak poprzez rytuały będzie życzenie obecne w codziennych działaniach i codziennym życiu. Rytuały dają wydarzeniom, które przez nie wywołujemy formę i określoną symboliczną postać, oraz moc sprawczą..

Rytuał, a przyzwyczajenie?

Czy każda czynność, której nadamy moc rytuału jest automatycznie rytuałem, czy podczas lat pielęgnacji niektórych wkradła się nutka przyzwyczajenia? Zastanówmy się…?

Rytuał jest czynnością o charakterze uroczystym z odpowiednim zabarwieniem symbolicznym w celu przekazania nam pewnych wartości.

Czynności graniczące o przyzwyczajenie są raczej wykonywane w praktycznie w nieświadomy sposób lub w stanie przybliżonym do snu. Prosto mówiąc wkrada się automatyzm, mechaniczne wykonywanie czynności bez większego świadomego zastanowienia się nad tym, co się robi.

Różnicą między rytuałem, a przyzwyczajeniem polega dokładnie na tym samym, na czym polega różnica między świętością a normalnym świeckim podejściem do sprawy. Chodzi o nadanie mocy, mocy sprawczej wykonywanej czynności.

To samo wino pijemy podczas spotkania ze znajomymi, jak i jest podawane w rytuale mszy świętej, w czym tkwi różnica w miejscu, nastawieniu, przekonaniu i nadaniu rytualnej mocy spożywanego wina.

Bardzo trudno jest porzucić swoje własne codzienne przyzwyczajenia, powiedziałabym, że wręcz takie radykale porzucenie nie jest możliwe, bo bez względu na to jak się staramy, za każdym razem popadamy w nasz stały wzorzec.

Czasami jest to jedyny wzorzec jak myślimy, czujemy, bądź się zachowujemy. I jak się przyjrzymy różnym wydarzeniom w naszym życiu to dojdziemy do wniosku, że za naszym zachowaniem kryje się jeden główny scenariusz( z małymi lub czasami większymi odchyłkami), którym sługujemy się już od dzieciństwa. Często ten scenariusz jest tak głęboko zakorzeniony w naszej podświadomości, że wcale nie zadajemy sobie świadomie z tego sprawy. I właśnie ten scenariusz jest podstawą naszych przyzwyczajeń w życiu.

Niektóre czynność wykonywane z przyzwyczajenie, to jak wstajemy, jak jemy, jak zawieramy kontakty, sprawiają, że funkcjonujemy jak roboty. Taki stan ma również swoja zaletę, bo te czynności należy tylko wykonywać i nie trzeba się zastanawiać, można w ten sposób sobie nieco czasu zaoszczędzić, a nasz rozum możemy do innych czynności wykorzystać.

Oczywiście, że nasze przyzwyczajenia świadczyły i świadczą nam dobre przysługi, ale jest i druga strona medalu, nasze przyzwyczajenia mogą nasze problematyczne zachowania pogłębiać.

Nasza rzeczywistość jest mocno zakotwiczona poprzez nasze przyzwyczajenia. Czasami jest tak, że jest trudno nasze stare przyzwyczajenia zmienić.

Ale co zrobić, kiedy sytuacje się zmieniają, kiedy i my się zmieniamy, kiedy nam te zaufane przyzwyczajenia służyły, a dzisiaj mogą stać się przeszkodą na drodze, nawet, jeżeli czasami trudno jest je dostrzec w biegu czasu.

Jeżeli za bardzo żyjemy na podstawie naszych nieświadomych wzorców, żyjemy nieświadomie, bo czasami za przyzwyczajeniami ukrywają się zapomniane symboliczne znaczenia takich sytuacji, które nas trzymają w stereotypach, a które zostały nam przez rodziców do kolebki włożone.

Może należałoby sobie uświadomić, zdać sprawę z niektórych wzorców myślowych i w zachowaniu, z których czasami nie zdajemy sobie sprawy, a wydaje nam się, że to inni są takimi sprawami dotknięci. Stereotyp naszego myślenia może na przykład czasami polegać na tym, że jak nam coś dobrego się w życiu wydarzy, to od razu instynktownie szukamy podstępu lub liczymy w kolejności z czymś złym.

Rytuały, w których o świadome i nowe modele (choćby bardzo małe) w zachowaniu chodzi, mogą pomóc starym przyzwyczajeniom nadać nowego blasku, zmienić bieg rutynowych działań i zachowań.

 

Powstaje pytanie czy, takie rytuały mogą rzeczywiście zadziałać?  Myślę, że zdecydowanie tak, jeżeli zamiary, siła i moc, jakiej chcemy sobie nadać stoi w synchronicznym działaniu z naszą podświadomością. Jeżeli potrzeba tego, co chcemy osiągnąć pochodzi od serca, a nie jest czymś sztucznie wymyślonym niemającym racji bytu w naszym życiu. Ale czy gdyby tak było, to rzeczywiście wpadlibyśmy na taki szalony pomysł i próbowalibyśmy go zrealizować. Czy możemy za pomocą rytuału osiągnąć naznaczone cele bądź życzenie, chociażby pobudzić energię głodu i potrzeby zrealizowania swojego marzenia, bądź życzenia? Tak, zdecydowanie tak. Życzenie jest aktywnym bratem fantazji i wyobraźni.

Powstaje jeszcze jedno pytanie przy tej okazji, czy to, czego sobie życzymy może być tym nie właściwym życzeniem, którego realizację chcemy za pomocą różnych środków osiągnąć, od afirmacji zaczynając poprzez wizualizację bądź stosowanych rytuałów. Myślę, że taką możliwość można zdecydowanie wyeliminować. Nasze potrzeby, tęsknoty i pragnienia pozwolą nam zawsze wybrać ten właściwy dla nas cel, tak, że nasze życzenia płynące z potrzeby serca zawsze się spełnią. Jeżeli życzenie będzie niezgodne z tym, co sobie podświadomie życzymy, takie życzenie przerobi całą drogę rozwoju, aby służyć do całokształtu naszego bytu i życia.

 

 

Człowiek pozostaje młody,

dopóki jeszcze potrafi się uczyć,

przyjmować nowe przyzwyczajenia i znosić sprzeciw.

Marie von Ebner-Eschenbach

Reklamy

26 thoughts on “Jak dokończyć rytuał…?

  1. Super tekst ! Też jestem ciekawa, na to tej kobiecie – włosy z pięciu lat ? A tak na marginesie, to miały być jej włosy, czy cudze też?
    Zgadzam się że rytuał jest spokrewniony z afirmacją życzeniem, a zakończenie tegoż jest jak wzmocnienie przypieczętowanie słowami Amen, które znaczą > niech się stanie>
    Parę dni temu kupiłam sobie białą szałwię i kadzidlarkę, ależ frajda, poczułam się jak mała czarodziejka ;) spalałam jedną trawkę za drugą , towarzyszyła mi podekscytowana córeczka. Tak na prawdę, nie wiem czy działanie białej szałwi przynosi jakieś rezultaty oprócz zapachowych, czy jest wymyślone. Tak czy owak czuć ją w kościołach i można było poczuć u mnie w domu i w sypialni ;) Najciekawsze z tego wszystkiego było, że mój maż totalny ezo sceptyk, poprosił mnie wczoraj abym podpaliła to coś, bo jakoś mu się zapach spodobał, lepiej się poczuł i dobrze spał po okadzeniu sypialni …. Ciekawe jakie masz doświadczenia związane z okadzaniem ziołami i biała szalwią ?

  2. Dla mnie to czy ktoś chce sobie poprzez afirmacje czy inne środki z rytuałami włącznie coś zmienić to jego sprawa lecz jak chce wpłynąć na życie innych to już jest lekka przesada. Może nawet nie lekka! Rytuałów z użyciem włosów jest sporo poczynając od rytuału miłosnego i napoju rozbudzającego miłość poprzez zniewolenie lub też doprowadzenie drugiej osoby do poważnych chorób. Pytanie jest jednak takie: kto ponosi konsekwencje rytuałów które mają narzucić swoją wolę? Dlaczego osoba która wykonuje bardzo skomplikowany rytuał ma tyle siły aby go wykonać a nie potrafi wykrzesać u siebie energii aby wpłynąć na swoje życie bez użycia rytuału a jedynie poprzez zmianę swojego postępowania lub nastawienia pójść inną drogą która może odmienić jego życie.
    Co do nieszczęsnej dziewczyny to zadzwoniłbym do wydawnictwa „Wróżka” i poprosił o poradę jak dokończyć rytuał lub go zaprzestać. Zresztą… jak nie wiedziała jak go dokończyć to być może było również było brak przekonania do możliwości oraz siły (mocy sprawczej) a tym samym rytuał był pusty, nieistotny i bez sensu. „Rytuał nieświadomy” nie spełni się – ale to tak tylko na marginesie.
    Pozdrawiam – raz jeszcze i zapraszam na kawę. Hm – rytualną kawę.

  3. Mirosławie z tekstu, jaki znalazłam na forum nie wynika czy rytuał ma mieć zastosowanie tylko i wyłącznie dla osoby piszącej, czy ma służyć wpływowi na inne osób i wymuszeniu własnej woli na tej osobie. Sprawa jest o tyle dziwna, że początek i zamiar, jaki był z tym związany jest ogólnie jedna wielka niewiadomą. Odezwałam się na forum mając nadzieje, że owa osóbka zainteresowana rozważaniami i tutaj zajrzy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie ;-) .
    Pytanie, (…) kto ponosi konsekwencje rytuałów, które mają narzucić swoją wolę (…) jest jak najbardziej słusznym pytaniem. Podejrzewam, że biorąc pod uwagę ten opisany przypadek prawdopodobnie osoba nie zdaje sobie z siły sprawczej i wykonawczej rytuałów i prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, że istnieje jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność i ponoszenie konsekwencji. Tu zaczyna się magia, ta ponoć biała i czarna. Dla mnie magia jest magia i za tym kryje się wymuszenie własnej woli bez zwracania uwagi na drugą stronę
    Właściwie miałam na celu ograniczyć się do siły sprawczej tych codziennych rytuałów, a tu proszę i ta magiczna strona wychodzi na jaw.
    Co do dziewczyny, to nie wiem czy rytuał był tak do końca nieświadomy i bez sensu, w końcu zbierała przez 5 lat te nieszczęsne włosy i jakieś miała zamiary z tym związane? Może samo zbieranie dawało jej poczucie zdrowia i szczęścia w przeciągu tych 5 lat, pod warunkiem, że nie miała zamiaru za pomocą rytuału zniewolić innych osób. A końcówka po tych 5 latach, tutaj skłaniam się w kierunku twojej interpretacji jest nie istotna.Moca sprawczą było zbieranie, a punkt kulminacyjny jest nie ważny :-) Sama jestem ciekawa, czy się tutaj odezwie….?

  4. Agatko, z okadzaniem ziołami i białą szałwią nie mam osobiście żadnych doświadczeń, Mam raczej problem z wszelkiego rodzaju zapachami, bo mam bardzo wrażliwe wszystkie zmysły, a nos szczególnie, czasami nawet lekko mnie przytyka przy podrażniających mnie zapachach. Lekka antyalergiczna reakcja, stąd przy zapachach musze trochę uważać. Perfumy, dezodoranty, niektóre pięknie pachną, ale są czasami tak mocne dla mnie, że niestety muszę z niektórych(jest tego sporo) rezygnować, taka rodzinna przypadłość. Jedynym zapachowym rytuałem, który dosyć dobrze toleruje są zapachowe świeczki. Rytuały te magiczne interesowały mnie bardziej od tej strony jak działają i czy funkcjonują, ale jak wspomniałam wynikła z tego dla mnie bardziej ta strona bardzo realistyczna, ta z codziennego życia. Rytualnego mieszania różnych trunków jak ta wiedźma z karty osobiście nigdy świadomie nie stosowałam, choć przyznam, że bardzo lubię tą kartę( ponoć o mojej prababce na wsi mówili, że była znachorką- znachorka, strasznie dziwne określenie ), czyżby, dlatego ją tak lubię ;-)

  5. Rytuał miał na celu przynieść mi szczęście i zdrowie.Włosy są moje i zbierane tylko i wyłącznie w celu poprawy mojego życia.Przez 5 lat wiele się wydarzyło i jest to dość długi okres czasu, dlatego nie do końca pamiętam jak go zakończyć.Jedno jest pewne, ma on przynieść szczęście i zdrowie, absolutnie nie chcę nim nikomu zaszkodzić (tym bardziej sobie). Wydaje mi się,że napisane było żeby spalić te włosy w lesie, a popiół zakopać. Jak go zakończyć, żeby przyniósł pomyślność i nie zaszkodził mnie i całej mojej rodzinie. Nie mogę chyba tak po prostu wyrzucić swoich włosów?Jeśli macie dla mnie jakieś porady bardzo o nie proszę. Wiara w swoje szczęści dawała mi moc spełniani marzeń. Teraz straciłam wiarę w swoje możliwości i potrzebuję kogoś kto wskaże mi kierunek i poda pomocną dłoń.

    1. Fajnie, że się odezwałaś i krótko sprecyzowałaś swój punkt widzenia :-) Sorry, że dopiero teraz odpowiadam, ale nie miałam przez dłuższy okres dostępu do Internetu.. Jak wspomniałam, trudno jest mi ci pomóc w dokończeniu tego, co zaczęłaś, bo nie znam zamiaru, z jakim nosił się autor, który zdefiniował ten rytuał?
      Tak się zastanawiałam, krótki czas, co ja bym na twoim miejscu zrobiła, gdym była w podobnej sytuacji, i wpadał mi właściwie jeden pomysł do głowy. Ja osobiście poddałbym te nieszczęsne włosy własnej obróbce kreatywnej i stworzyłabym z nich symbol szczęścia i zdrowia. Z wyrzuceniem, chyba również miałaby problem, choć ponoć nie wierze w zabobony ;-) Taki po prostu twój własny i tylko na twój użytek, coś, na co kiedykolwiek spojrzysz, będziesz wiedziała, że trudne sytuacje zakończą się szczęśliwie. A jaki będzie to symbol……zdaj się na swój rozum i intuicję :-)

  6. ammama jeśli chcesz pomocnej dłoni to najlepsza jest swoja własna :-) dlatego też jeśli już zapomniałaś po co to robiłaś i dlaczego to spal te włosy i więcej się nie zadręczaj. Prawdę mówiąc (chociaż tak nie powinienem pisać bo wiadomo jest od razu że to nie prawda) jest to dobre ostrzeżenie przed wykonywaniem niby magicznych rytuałów dla jakiegoś szczęścia czy powodzenia gdy ktoś nie jest pewien czy wykona go do końca lub nie rozumie sensu wykonywanych czynności. Czynności niby magicznych a odnoszących się raczej do podświadomości. Sama przecież napisałaś „ammama”
    „Wiara w swoje szczęści dawała mi moc spełniani marzeń” dlatego tez uwierz w końcu że szczęście trzymasz we własnych rękach i nie zadręczaj się więcej.

  7. Jak sami widzimy rytuał który miał w jakiś sposób wpłynąć pozytywnie (nie wiem czy na zdrowie czy też szczęście) danej osoby zamienił się w koszmar. Teraz już nie wiadomo jest czy niewykonany magiczny rytuał wniesie coś dobrego czy też poprzez jego niedokończenie będzie jak niedoprawiona potrawa która zostanie wyrzucona do kosza tym samym nie wróży to nic dobrego. Jedyną pociechą jest to, że każdy magiczny rytuał odwołuje się do podświadomości osoby, która go wykonuje. Dlatego też tak jak Mirek napisał lepiej jest przestać się zadręczać i wytyczając inny cel swoich działań dążyć do jego zrealizowania. Tak naprawdę to dobry przykład nie tylko niedokończonego rytuału, lecz wskazuje na to jak sami podchodzimy do swojego życia. Wytyczamy cel wydawać by się mogło słuszny jednak z czasem zapominamy, po co to robimy. Nie ma się, co później dziwić, że celu nie osiągnęliśmy i w ty momencie następuje rozczarowanie. No jak to! Przecież miało być tak pięknie. Kursy rozwoju osobistego o tym mówią. Wytyczamy cel, działamy i w trakcie wprowadzamy zmiany (korekty) nie tracąc jednak wytyczonego celu z oczu. Zmiana postępowania „wymusza” zmiany w naszym życiu i cała w tym magia. Pozdrawiam Doroto

  8. Agata, doskonale zreasumowałaś cała sytuację:
    „Jak sami widzimy rytuał, który miał w jakiś sposób wpłynąć pozytywnie (nie wiem czy na zdrowie czy też szczęście) danej osoby zamienił się w koszmar. Teraz już nie wiadomo jest czy niewykonany magiczny rytuał wniesie coś dobrego czy też poprzez jego niedokończenie będzie jak niedoprawiona potrawa, która zostanie wyrzucona do kosza tym samym nie wróży to nic dobrego”.

    Właśnie w takiej sytuacji, rzeczywiście nie wiadomo, które wyjście z takiej, sytuacji jest lepsze i które „wróżyłoby” szczęście i zdrowie, bo oczywiście, nie należy zapominać, że te są pojęciami, których znaczenie jest praktycznie nieograniczone

    Jednakże myślę sobie takie nasze gdybanie, co by było gdyby też nie wiele wniesie do sytuacji (dla nas był z pewnością świetnym przykładem do ciekawych rozważań), jednakże nie wiem dlaczego, ale brakuje mi tutaj aktywnego udziału właścicielki komentarza do rozważanego rytuału , w którym ponownie prosi o porady . To jest dla mnie takie trochę pozbywanie się odpowiedzialności za czyny(rytuał), a oczekiwanie, że ktoś jak za pomocą czarodziejskiej różczki zaserwuje gotową receptę na zdrowie i szczęście.

    Trwanie przy zamiarach i podejmowanie próby kończenia rytuału, czy nowe cele…?

    To jest tylko pytanie retoryczne, na które i tak ostatecznie musi sobie właścicielka rytuału odpowiedzieć i uświadomić sobie, że jaką by decyzję nie podjęła odpowiedzialności za te decyzje musi ponieść sama.
    Agata dziękuje za świetną kwintesencję i pozdrawiam :-)

  9. Oczywiście możemy wszystko rozważać i rozmieniać na drobne niemniej jednak cała sprawa była dla mnie oczywista. Prośba o pomoc bez podania choćby swojego imienia (zwykły anonim) lub zdanie kończące komentarz: „Teraz straciłam wiarę w swoje możliwości i potrzebuję kogoś kto wskaże mi kierunek i poda pomocną dłoń” jest tylko po to aby znalazł się ktoś i określił że zna takie metody a nie pomógł. Być może nawet po to abyś to właśnie ty Doroto się określiła. Używasz magii i rytuałów lub też nie. Dlaczego tak sądzę: otóż gdyby to mnie spotkało to bym wykonała telefon do miesięcznika „Wróżka”. Gdyby to nie pomogło wysłałam bym maila do ciebie (adres jest podany) z pytaniem lub też śledziła komentarze i oczekiwała na odpowiedź. Żaden z powyższych nie został spełniony. Dziwny brak zaangażowania – nieprawdaż.

  10. Witam ponownie. Po pierwsze Pani Agato do pisma Wróżka napisałam kilka maili, zadzwoniłam również do redakcji. Czasopismo Wróżka kilka razy zmieniło zespół redakcyjny i nikt tak na prawdę nie wie kto to napisał!!!Po drugie jak ktoś wie jak mi pomóc to niech to napiszę, a nie robi analizy mojego życia.Po trzecie nigdzie nie napisała, że moja wypowiedz może być publikowana i bez mojej autoryzacji rozpowszechniana!Po czwarte prowadzę dużą firmę, i zajmuję się 2 dzieci ( jedno ma 6 miesięcy), więc nie mam czasu na to,żeby komentować każdą wypowiedz ( która tak naprawdę nic nie wnosi).Więc zamiast pisać nieudolne próby analizy i oskarżać mnie o bierność, to jeśli Pni zna receptę to proszę ją napisać.Słucham, a raczej czytam?!

  11. Tak na marginesie to tylko jeden z wszystkich komentarzy jest dla mnie konkretny i pouczający. Panie MIROSŁAWIE chylę czoła i dziękuje :)))Mam teraz wszystko pod kontrolą i umiem walczyć o swoje ( jest we mnie wielka wiara w swoje możliwości i pewność,że wszystko zależy ode mnie).

  12. Ammama ode mnie dwa słowa:

    „Po drugie jak ktoś wie jak mi pomóc to niech to napiszę, a nie robi analizy mojego życia. „

    Nikt tutaj nie robi analizy twojego życia, a jedynie teoretyczną analizę rytuału, który opublikowałaś na publicznym forum. Ja ci w odpowiedzi już na forum zaznaczyłam, że ci nie pomogę w dokończeniu rytuału. Sprawa z mojej strony była chyba dosyć stanowczo i jasno postawiona, a jeżeli nie byłaś zainteresowana, to trzeba było, albo nie pisać pierwszego komentarza, albo jasno zaznaczyć, że sobie nie życzysz. Jak myślisz, dlaczego pozostawiłam ci komentarz na forum….?

    „Po trzecie nigdzie nie napisała, że moja wypowiedz może być publikowana i bez mojej autoryzacji rozpowszechniana! „

    Twój komentarz nie pochodzi z prywatnej strony, która objęta jest prawami autorskimi, a pochodzi z publicznego forum, a z tego, co zauważyłam tego typu treść była również na innych forach opublikowana. Aby nie było nieporozumień, podałam jasno adres do strony skąd pochodzi taki komentarz. Aby nie było kolejnych nieporozumień i tutaj u mnie na stronie w swoim komentarz prosiłaś o kolejną pomoc:, „ Jeśli macie dla mnie jakieś porady bardzo o nie proszę. Wiara w swoje szczęści dawała mi moc spełniani marzeń. Teraz straciłam wiarę w swoje możliwości i potrzebuję kogoś, kto wskaże mi kierunek i poda pomocną dłoń. „

    Oczywiście z podobną dyskusją musiałaś się i na publicznym forum liczyć.
    I naturalnie jestem bardzo zadowolona, że komentarz Mirosława jest konkretny i pouczający, chociaż mała pociecha.

  13. Bardzo dziękuje za dwa słowa wyjaśnienia.Oczywiście Pani Doroto nie mam do Pani pretensji, że nie wie Pani jak dokończyć mój rytuał (zdarza się najlepszym).Tak naprawdę mój komentarz był skierowany do wszystko wiedzącej i znającej znakomicie ludzką naturę? Pani Agaty.Byłabym niewdzięczna gdybym Pani nie podziękowała za zainteresowanie moją sprawą, co właśnie czynie DZIĘKUJE:)
    Na koniec podsumowując i jednocześnie odpowiadając na pytanie:Rytuały : błogosławieństwo czy przekleństwo? dla mnie dzięki Pani Agacie raczej przekleństwo. Na szczęście nie tylko ona wypowiada się na tej stronie i to jest dla mnie BŁOGOSŁAWIEŃSTWO:)Życzę powodzenia na stronie i zainteresowania nią.P.S. Specjalnie dla Pani Agaty zdradzę, że moje imię to Maria.

  14. O jojoj. Mimo wszystko zaklęcie Agaty które znajduje się w komentarzu zadziałało odsłaniając to co miało odsłonić. Pani Mario aby Nie zapeszyć – Nie dziękuję. Ale :-) i owszem, powodzenia życzę. Dorotę gorąco pozdrawiam. Agatę Burchardt gorąco ściskam i przepraszam za moją Nie obecność – siła wyższa.

  15. Jaga jak na razie nie zareaguje…bo w krainie faraonów się znajduje. Ja za pozdrowienia dziękuję, co do reszty nic nie obiecuję i do niczego sie nie zobowiązuję :-D , ale…. pomyślę, boś takie stare słowa odkurzył, jak tyś je tak na szybko i nieoczekiwanie wywróżył…?

    A tak swoją drogą, to co zrobiliście ze swoją stroną , bo mi się z mojej strony wasza główna strona nie otwiera. Od czasu jak Agata swoją notatkę o zazdrości opublikowała. Tej notatki nie mogę w ogóle otworzyć, nie ma żadnego tekstu, oprócz tytułu. A obecnie wasza główne strona składa się z ostatnich dwóch notatek , tytułu Agaty notatki, bez linków, tylko jeszcze nagłówek jest widoczny…?
    Pozdrawiam serdecznie :-) Dorota

  16. Tekst o zazdrości – „ano” widzisz zazdrość. Czasami dla obciążenia strony niektórzy robią innym psikusy aby ona otwierała się godzinę po kilkaset razy po to aby dla innych użytkowników którzy go odwiedzają chodziła ciężko lub nie otwierała się wcale (lub) też co może być możliwe trafiłaś akurat na czyszczenie serwisu ze zbędnych „śmieci” a śmieci wyrzucamy codziennie masę nawet i pod twoim artykułem. Te pierwsze działania zauważyliśmy już wcześniej ale wiesz jest jeszcze i inna opcja. Być może ktoś rzucił na nas „klątwę niepowodzenia” bo klątwy wirusowe to codzienność.

    1. Z tym „trafiłaś na czyszczenie serwisu ze zbednych śmieci”, to chyba nie tak, bo ten stan jest stanem stałym od dnia publikacji Agaty artykułu. Własnie teraz weszłam i jest dokładnie jak opisałam. Aby czytać muszę uzywać specjalnych trików, Agaty artykuł nie otwiera się w ogóle i za pomocą specjalnych trików, poprzez wchodzenie np. na strony poboczne np. prawa autorskie, a stąd poprzez kategorie itd.

      Czy musze użyć rytuału i specjalnego zaklęcia ;-) …? Jeżeli tak , to może mógłbyś mi je zdradzić…:-D…..?

  17. To nasz Admin przeprowadzał próby, wiesz…..na zasadzie prób i błędów. Mam tylko nadzieję że przeprowadzasz codziennie „rytuał oczyszczenia” komputera. Zdradzę tobie tajemnicę. Tylko sza…..może się nikt nie dowie. Przygotowujemy stronkę do egzorcyzmowania komputera i będzie można gratis u nas z tej opcji skorzystać.

    1. O Jesu najświętszy, coś podobnego , a to sensacja…..ale to tak tylko na żarty….czy jak….? Na resztę spojrzę wieczorem , bo dzień sie zaczął i muszę pomykać . To się usmiałam :-) Pozdrawiam

  18. Jak żartują to żartuję ale „egzorcyzmy” to poważna sprawa jest – więc teraz nie żartuję. Życzliwy internauta przysłał link do Antylicho strony anglojęzycznej z wskazaniem czy coś takiego możemy zrobić. Okazało się że jest to świetna sprawa tym bardziej że jest to strona katolicka reklamująca egzorcyzmy komputera więc dlaczego by nie. Nie wiem czy wiesz ale ostatnio w prasie poczytnym tematem był „szatan w internecie” dlatego też jak są antywirusowe oprogramowania to dlaczego nie stworzyć programu AntySzatanowego. Admin dzwonił do odpowiedniej instytucji z pytaniem czy można zastrzec taką nazwę i okazało się że owszem więc?? nic nie stoi na przeszkodzie. Tylko – hm no wiesz – dojdzie następny codzienny rytuał do wykonania.

    1. skanowanie komputera w poszukiwaniu wirusów
    2. skanowanie komputera w poszukiwaniu Szatana
    —————————————————————–
    wynik
    ——————————————————————
    1. brak Wirusów
    2. brak Szatana
    lub
    1. brak Wirusów
    2. jeden Szatan – uwaga zagrożenie.

  19. Jak tak o tym piszesz, to rzeczywiście słyszałam chyba w ubiegłym roku w telewizji o czymś podobnym? Ale już nie pamiętam, czy to były tutejsze strony, czy też anglojęzyczne. Raczej była potraktowana sprawa z przymrużeniem oka, ale tak szczerze” szatan i egzorcyzmy” to nie jest moją specjalnością, więc nie bardzo się tym tematem interesowałam.

    Tylko ten wynik chyba nie jest tak do końca opracowany, bo jest oczywiście jeszcze taka możliwość:

    1. Wirus obecny
    2. Szatana brak
    lub
    1.Wirus obecny
    2.Szatan obecny
    Oczywiście ta ostatnia alternatywa jest już prawie zabójcza, tylko co teraz zrobić z komputem, do serwisu, czy jak….?
    I jak tu się obu na raz pozbyć….? I czy jest to możliwe….?

  20. To jest dopiero „zagwozdka” Jako człowiek (rozumna istota) powinien myśleć kategoriami „Nie szkodzić innym” – dlatego też jak taki komputer opętany przez Szatana oddamy w ręce nieprzygotowanego serwisu to może się okazać że on też zostanie opętany. Nasze rozważania chyba nie mają sensu ponieważ w tym momencie dotykamy nieopatrznie istoty problemu jakim jest opętanie. Mimo wszystko moje myśli kieruję w stronę rozwiązania tej kwestii i gdyby to powiedzmy sobie taki komputer wyrzucić na śmieci lub stworzyć skład komputerowy lub innych urządzeń opętanych czy też nawiedzonych to nad nim musiałby czuwać odpowiedni sztab ludzi dajmy na to egzorcystów. Nie wiem czy można by było poddać je recyklingowi czy też nie. Pisząc ten komentarz dopadła mnie inna myśl iście szatańska i chyba przekreślająca zamiar stworzenia oprogramowania Anty-szatańskiego. Czy jest możliwe aby szatan mógł opętać więcej niż jeden komputer. Być może sama przyznasz że pytanie trochę intrygujące acz właściwe ponieważ wirus to program wysłany jako sygnał więc czym jest właściwie szatan? Coś mi się zdaje że napiszę na ten temat artykuł :-)

    1. Szatan, jest dokładnie tym, co każdy z nas za szatańskie uzna, jak to było z ta teorią punktu widzenia. Zresztą jedna z ciekawszych teorii, mająca szerokie zastosowanie w intuicjonizmie, ale o tym może innym razem.
      Hm….. zaczynając od szatańskiej myśli, poprzez szatańskie zamiary likwidacji szatana, tylko jak zlikwidować coś, co w rzeczywistości nie istnieje, to jest rzeczywiście iście szatańska myśl, tym bardziej stworzenie anty-szatańskiego oprogramowania. A tym bardziej jak możemy coś, co nie istnieje, opanować, bądź nawet opętać w reakcji łańcuszkowej więcej niż jeden komputer. Jeżeli założymy, że szatan jest właśnie wcielony pod postacią wirusa, to tutaj należałby się zupełnie inną logiką posługiwać. Taki szatański wirus może naturalnie wiele nieoczekiwanych reakcji wywołać i logicznym efektem jest łańcuszkowe opętanie i oplątanie innych komputerów.
      Jak widać logika logice nie równa, a to historia przecudna :-) ?

  21. No nie – czytałaś punkt widzenia i nic po sobie nie pozostawiłaś – bu ;-(
    Być może Doroto to tylko myśl. Myśl wolna nie poddana żadnym rygorom, dezinformacji i cenzurze. Dlatego Szatańska. W takim razie musimy poczekać na komputery organiczne które będą myśleć bo obecne raczej do takich nie należą – są urządzeniem wykonawczym. Tak jak człowiek. Ooo kurcze! Wykreślam ostanie zdanie. To nie może być prawda. O nie – przecież mam „Wolny wybór” Ale zaraz zaraz?! przecież to tylko powłoka cielesna i siedlisko duszy. To może jednak urządzenie wykonawcze. Kto to może widzieć??

    1. No jeszcze zostwię, ale strasznie mnie zasypujesz tymi komentarzami, więc się nie wyrabiam, a zycie obok się przygląda , co ja tu tak robię z rana :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s