filozofia · Intuicja · Sugestia · Wróżbiarstwo

Przeznaczenie…? cz.2

Dorastanie, dojrzewanie i dorosłość, to etapy życia, w których jesteśmy konfrontowani z wieloma przeciwnościami losu, to okres nauki i doświadczeń. Pamiętam swego czasu napisał ktoś i gdzieś, nie pamiętam, kto i gdzie: pierwsze dwadzieścia lat wychowują nas rodzice, kolejne dwadzieścia lat wychowujemy się sami, a następne dwadzieścia korzystamy z dobrodziejstw wychowawczych rodziców i swoich. Czy tak jest w rzeczywistości, czy tylko i wyłącznie wychowanie i środowisko ma wpływ na poczucie własnego szczęścia i nieszczęścia? Z pewnością jest to wpływ, którego nie można pominąć i zlekceważyć. Przykłady i wzorce, którymi dzieci się posługują w nawiązaniu kontaktu ze środowiskiem i jednocześnie przejmowanie tych zachowań są z pewnością podstawą własnego przeżycia(czytaj: Tragedia Nataszy).

Tylko jak się ma ta teoria do tej stosunkowo znanej teorii, która powiada, że jesteśmy kowalami własnego losu. Jeżeli wyjdziemy z założenia, że jesteśmy kowalami własnego losu, to z pewnością tylko w ograniczonym stopniu. Bycie kowalem własnego losu nie wyklucza moim zdaniem losu, który może być uwarunkowany przez naturę(czynniki genetyczne) i wpływy wychowawcze, wręcz przeciwnie może się uzupełniać, a w różnych sytuacjach stosunek ten może być zróżnicowany i bez stałej wartości.

Faktem jest, że podejmowane decyzje, są tylko i wyłącznie w ograniczonym stopniu naszymi własnymi. Ograniczone w tym sensie, że podejmując się  nowego przedsięwzięcia, można by podjąć się ryzyka twierdzenia, że tylko pierwsza decyzja jest tylko nasza, o ile ona może być rzeczywiście nasza, bo najpóźniej na drodze do realizacji  planów spotkamy na rozdrożach różne osoby, sytuacje, komplikacje, na które możemy czasami tylko w ograniczony sposób wpływać, bo słówko do powiedzenia mają i ci, którzy nam w drogę weszli, bez względu na to czy w dobrych, bądź złych intencjach. Nie bądźmy naiwni, twierdząc, że w ten sposób jesteśmy w stanie zrealizować tezę, co posiejesz to zbierzesz, bo od momentu posianego ziarna do momentu żniw, upływa wiele czasu i różnego rodzaju uwarunkowania mogą mieć wpływ nazbierania plonów wysianego ziarna. Czyżby i tutaj miały wpływ prawa natury, nie tylko w symbolicznym znaczeniu, ale i dosłownym tego słowa znaczeniu. Okoliczności, z jakimi się spotykamy, lub które sami prowokujemy w celu realizacji własnych wyborów i zamierzeń wystawiają nas na próby, doświadczenia, zbieranie wiedzy i kształcenie się. Można by pokusić się tutaj o tezę, że to jak zareagujemy na wyzwania życiowe jest naszą decyzją.

Wydawałoby się, że nie ma nic łatwiejszego jak podjąć własna decyzję i koniec kropka. Ale nasze wybory nie są nigdy wyborami jednoznacznymi, trudno je również nazwać ostatecznie wolnymi wyborami, gdyż częściowo są one zdeterminowane przez własny punktu widzenia sytuacji, a w szczególności mowa tu jest o własnych potrzebach i motywacjach, a także nie małą rolę odgrywa sugestywny wpływ środowiska, który bierzemy pod uwagę i to, jaki wpływ mają inne osoby lub sytuacje podczas akcji wydarzeń w toku podejmowania wydawałby się pozornie naszych decyzji.

Także, czy ostatecznie nasze postępowanie jest rzeczywiście wynikiem naszych wyborów i czy rzeczywiście od tych wyborów będzie zależało, kim będziemy i jakim się staniemy….Nie wiem, nie jest ostatecznie przekonana do tej tezy.

Bardziej przemawia do mnie teza, że to, jakim się staniemy człowiekiem jest już w dzieciństwie zdeterminowane, gdzie nasza wiedza, nie jest jeszcze wiedzą świadomą, a bazuje raczej o naturalne instynkty pozwalające z jednej strony na swobodniejsze sięganie po doświadczenia, bo dziecko jest bardziej ufne i nie jest hamowane w swojej swobodzie przez świadomą wiedzę, ale z drugiej strony doświadczenie i wyzwania w życiu dziecka stanowią olbrzymi potencjał w rozwoju. Owszem jest skłonna uznać tezę, że jesteśmy w stanie się uczyć i doskonalić na podstawie naszych doświadczeń i wiedzy. Nie wydaje mi się, aby nasz los był ostatecznie zdeterminowany przez naturę, w końcu nie na darmo dano nam rozum i do jakiś tam konkretnych celów musi służyć. A skoro go mamy, to i ma swoją rolę do spełnienia.

Jeszcze inna sprawą jest fakt, że naukowcy stwierdzili, że pod wpływem zmiany zachowania, może się zmieniać nasze DNA. Jednym z takich przykładów był niedawno ukazany się artykuł o noworodkach, u których zmienia się kod DNA podczas cesarskiego się cięcia. Badacze stwierdzili, że prawdopodobnie czynnikiem, który powoduje zmiany w kodzie genetycznym, to poziom stresu przy narodzinach. W czasie porodu siłami natury stres nasila się stopniowo i jest wyraźnie ukierunkowany na cel, podczas gdy cesarka to olbrzymi szok i zaskoczenie dla dziecka.

Jeżeli to odkrycie było by prawdą, to można by wysuwać logiczne wnioski, że stres powstający podczas zmiany zachowania również mógłby wpływać na zmianę własnego DNA. To, czego nie będzie z pewnością wiadomo, w jakim kierunku nastąpiłyby ewentualne zmiany w strukturze DNA i jaki miałoby to wpływ na życie człowieka.

Reasumując mogłabym się pokusić o tezę, że są obszary w życiu, na które można samemu wywierać wpływ, ale i są obszary w życiu, na które nie mamy wpływu, gdyż są wynikiem naszych biologicznych uwarunkowań i potrzeb.

http://www.josephinewall.co.uk/josephine.html
http://www.josephinewall.co.uk/josephine.html

Egzystują z pewnością doświadczanie życiowe, z których potrafimy się uczyć i wyciągać wnioski, ale i pewne wydarzenia, na które nie mamy absolutnie żadnego wpływu. To są te, które się pojawiają z wskutek działania z zewnątrz, choćby przykładem tego mogą być katastrofy natury lub ktoś miał jakiś zamiar w stosunku do nas i to bez względu na to czy świadomy, bądź nieświadomy, pozytywny czy negatywny. A może siła przyciągania podświadomego skierowała nas tam, gdzie pojawiało się właśnie to, czego nie oczekiwaliśmy. Ech, kto to może wiedzieć!

Osobiście nie ma wyrobionego ostatecznego zdania, czy jest coś takiego jak przeznaczenie. Już wiele razy składam sobie moje małe teorie w jedną większą, ale jak dochodziłam do jakiegoś konstruktywnego wniosku, to waliła się moja teoria jak domek z kart i dochodziłam do słynnego zdania „wiem, że nic nie wiem”.  Prawdopodobnie już tak postanie, bo niby, dlaczego mielibyśmy rozgryźć największą tajemnicę świata, istnienia życia i losu naszej ziemi w globalnym wydaniu, jak i istnienia naszego własnego mikrokosmosu oraz losu. Pytanie o istnienie przeznaczenie w życiu jest jak dla mnie zagadką i pytaniem, na które chyba najczęściej zmienia mi się odpowiedź, ale jestem przekonana, że istnieje wiele racjonalnych uwarunkowań wpływających na nasze życie, a w tym można by powiedzieć na „przeznaczenie lub los”.

Jedno jest pewne, olbrzymią rolę w powstawaniu takich, a nie innych wydarzeń jest odpowiedzialna natura, ze swoja złożonością, nasza fizyczność, fizjologia, wynikająca z tego psychologiczna i duchowo-religijna sfera życia.

 

 

P.S.  Notatka nie jest zakończona, w miarę nasuwających mi się wniosków będzie uzupełniana.

Czytaj : Przeznaczenie…? cz.1

Reklamy

12 thoughts on “Przeznaczenie…? cz.2

  1. Przyznam ci Dorotko, że nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy moje życie jest przeznaczone ? Od samiutkiego początku uznałam to za oczywisty fakt. Wystarczyło porozglądać się po podwórku, w opozycji do kliku innych moich koleżanek i ich rodzin. Sprawa była prosta i przesądzona. One miały inne startery i możliwości, a ja inne. Okres szkolny i podwórkowy, to już życie, a nie dopiero jakieś tam potem, gdy stanę się pełnoletnia, dorosła. Być może początek jest przymusowy, a potem już tylko wolność? Ta idea nie jednego wpędziła do grobu. Jak choćby niedawno zmarłego Michaela. Żeby jeszcze wyraźniej to zobaczyć, wystarczy przyjrzeć się możliwościom życia i ” bycia kowalem własnego losu” u córek pana Fritzla, albo ludzi doświadczonych kalectwem od urodzenia. Czy to nie przeznaczenie, urodzić się bez nóg i rąk, albo ociemniałym ? To świadomy własny wolny wybór, być niepełnosprawnym, albo molestowanym seksualnie ? Nonsens !
    Urodziłam się w takim, a nie innym środowisku, kraju o takich a nie innych przekonaniach, wspólnocie, rodzinie kompletnie nie mając na to wpływu. Czy mogę to teraz zmienić ? Ale czy to będzie kontrola przeznaczenia, czy jego wrodzona konsekwencja?
    Oczywiście znajdą się tacy a należy do nich spora grupa mistyków, okultystów, kabalistów itd. którzy udzielą mi wyjaśnienia, że właśnie tkwię w błędzie, bo to gdzie i w jakim ciele się urodziłam zależy albo od władców karmy, albo ode mnie samej. Dlaczego ? Bo w jakiejś poprzedniej ( przed tym co teraz) przedurodzeniowej „mojej” rzeczywistości, po jakiejś poprzedniej śmierci zdecydowałam się odpracować swoje grzeszki i świństwa i wybrałam bycie gwałconym dzieckiem.
    Cóż za żałosne pocieszanki, albo okrutne spekulacje. Na prawdę się cieszę, że to nie ci ludzie stoją na czele jakiejś religii. Boziu droga, nie to żeś kaleka, to jeszcze traktowany jak śmieć i potwór. Boś w poprzednim życiu tak się doigrał. Ale najgorsze, że Ty nic nie pamiętasz, a wszystko ci wmówią. Co za horror. W tym miejscu modle się za KK, żeby sobie głosił kazania z ambony, jak najdłużej. Wszystkie karmiczne spekulacje są bajaniem – bujaniem, jak kościelne procesje i biznes ks Rydzyka, albo i gorzej. Przypomina mi to zbiorową halucynacje i widzenie na brudnej szybie świętej panienki :) A już na bankowo, pranie mózgu i tak pokrzywdzonemu przez los człowiekowi.
    Pozdrawiam cię bardzo ciepło – bardzo dobry temat !

    1. Przyznam ci Dorotko, że nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy moje życie jest przeznaczone ? Od samiutkiego początku uznałam to za oczywisty fakt.

      Skoro przeżyło się w mamy łonie, to z pewnością życie jest przeznaczone, tutaj nie ma wątpliwości. Wątpliwości wzbudza jak zwykle, jakość życia w porównaniu: miedzy tym, które jest, a tym życzeniowym lub perfekcyjnie wymarzonym. To jest właśnie odwieczną przyczyną poszukiwań. Choć podejrzewam, że podczas konfrontacji z tym wymarzonym życiem, nie wiem, czy ono byłoby rzeczywiście tym, czego się pragnęło, i co by się stało, gdyby zrealizowane pragnienia nie szły w równowadze z radzeniem sobie z tymi zrealizowanymi marzeniami.

      Wystarczyło porozglądać się po podwórku, w opozycji do kliku innych moich koleżanek i ich rodzin. Sprawa była prosta i przesądzona. One miały inne startery i możliwości, a ja inne. Okres szkolny i podwórkowy, to już życie, a nie dopiero jakieś tam potem, gdy stanę się pełnoletnia, dorosła. Być może początek jest przymusowy, a potem już tylko wolność?

      Powiem tak, zastawia mnie fakt, jeżeli jestem w stanie przepowiedzieć niektóre wydarzenia nie w przybliżeniu, ale z dużą dokładnością np. przy pomocy dokładnego i szczegółowego pytania. Jeżeli wezmę pod uwagę, że moja przepowiednia się sprawdzi, a sytuacja ma się dopiero w przyszłości odbyć, to taki fakt wskazywałby na istnienie przeznaczenia. Czy tak….chyba tak…. ;-) ?

      Aczkolwiek jestem zwolenniczkom samodzielności i wolności, stąd mi osobiście nie pasuje ta idea istnienia przeznaczenia, raczej wolałabym z punktu wiedzenia mojego podobania się: ideę wolnej woli.

      Ta idea nie jednego wpędziła do grobu. Jak choćby niedawno zmarłego Michaela. Żeby jeszcze wyraźniej to zobaczyć, wystarczy przyjrzeć się możliwościom życia i ” bycia kowalem własnego losu” u córek pana Fritzla, albo ludzi doświadczonych kalectwem od urodzenia. Czy to nie przeznaczenie, urodzić się bez nóg i rąk, albo ociemniałym ? To świadomy własny wolny wybór, być niepełnosprawnym, albo molestowanym seksualnie ? Nonsens !

      Przy tych słowach oczywiście przyznam ci rację i przy tej okazji idea istnienia wolnej woli nie ma prawa bytu, a jednym bytem jest natura w całej swojej okazałości, ze swoimi słabościami i bolączkami, które człowiek ma nadzieję poskromić. Czasmi mu sie udaje , a czasami nie :-(. Oczywiście, nie rozpisywałam na takie skrajne tematu, bo to są tematy bardzo bolące i moją psychikę meczące. Raczej ograniczałam moje rozważania do życia przeciętnego człowieka. Może kiedyś w chwili słabości lub mocy odważę się i na takie tematy coś skreślić.

      Urodziłam się w takim, a nie innym środowisku, kraju o takich a nie innych przekonaniach, wspólnocie, rodzinie kompletnie nie mając na to wpływu. Czy mogę to teraz zmienić ? Ale czy to będzie kontrola przeznaczenia, czy jego wrodzona konsekwencja?

      Pewnie w określonych i bardzo indywidualnych granicach można to zmienić(przynajmniej taka teoria mi się podoba) i szczerze nie wiem, co to będzie kontrola przeznaczenia, czy wrodzona konsekwencja, raczej moja tendencja wskazywałaby na to drugie, a może jednak to pierwsze…? Nie wiem :-)
      A jaka jest twoja tendencja?

  2. Jeśli masz dostęp do programu – PLANETE, to koniecznie obejrzyj film dokument pt. Jasnowidz – rewelacja i aż strach pomyśleć jakie w przyszłości zajdą zmiany w postrzeganiu rzeczywistości i czasu ! Koniecznie – poszukaj, a zadziwisz się jak nauka przy pomocy serii eksperymentów uznała że jasnowidz, zwyczajny człowiek, de facto sprzątacz ledwie wiążący koniec z końcem, ma dar i jego wizje są prawdziwe, dające się naukowo zweryfikować !

  3. Niestety nie mam dostępu, a nie bardzo mogę znaleźć tytuł orginału. Wtedy mogłabym poszukac coś w j. niem.

    Sytuacje o której piszesz mogę sobie jak najbardziej wyobrazić, tylko te naukowe dowody chętnie bym sobie obejrzała, jak to funkcjonuje?

  4. Postaram się wyjaśnić na czym polegały i nie tyle te metody były nadzwyczajne co u faceta nie nastąpiło żadne zablokowanie w obliczu stresu. Jest jak automat, wizje odbiera we śnie na zawołanie.

  5. Dla mnie, choć współrzędne, o których pisałam pod pierwszą częścią notki o przeznaczeniu, mogą być rozumiane jak przeznaczenie, jednak już to, co zrobimy z naszymi potencjałami – jest naszą wolną wolą. Oczywiście, sporo ludzi ma „łatwiej”, mając dostęp do lepszych nauczycieli,szkół, wszechstronne źródła, mają komfort uczenia się itp., a jednak to, czy skorzystają z tych możliwości, to tez ich wybór. Czasem właśnie posiadanie „wszystkiego” rozleniwia, można wpaść w złe towarzystwo poszukując mocnych wrażeń, przed którymi starali się nas chronić rodzice- z drugiej strony można też, nie mając wielkich ułatwień na starcie, wprost przeciwnie, mając spore trudności w postaci biedy, wojny, braku edukacji, osiągnąć naprawdę sporo. Przykładów można by znaleźć na pęczki, by daleko nie szukać: Ryszard Kapuściński. Pokolenie wojenne jest w ogóle ciekawym przykładem jak czasy biedy, pogardy, kształtują silne charaktery, żądne wiedzy i życia. A zatem czas, którego nie wybraliśmy, czas wojny, wcale nie musi determinować tego, że staniemy się pełnym strachu człowiekiem. To samo doświadczenie może mieć różny odbiór u różnych ludzi. A jak pokazuje psychologia, odbiór można z powodzeniem zmieniać, wcale nie jesteśmy zdeterminowani przez to, czego nauczyli nas rodzice i wpoiło nam środowisko, możemy pracą nad sobą, wyborami, wiarą w siebie wiele zmienić na ścieżkach swojego życia.

    Ciekawe jest to, co napisałaś o wyborach. R.M. Rilke powiedział: „Uczyniwszy jeden wybór, całe życie wybierać muszę”. Wybór nie jest jednorazowy, jest procesem. I choć okoliczności, które na nas wpływają, możliwości, które chcemy osiągnąć nie są zależne od nas – i chociaż jesteśmy ulepieni z wpływów środowiska, kultury, genetyki, to wierzę, że człowiek jest jednostką, która może wszystko to przekraczać, siła jego wyborów może minimalizować ograniczenia, może zmieniać samego siebie, korygować zachowania- ergo- siła jego nieustannych wyborów- z których każdy może zmieniać konfiguracje tego, gdzie on podąża i co osiągnie- jest właśnie gwarantem wolnej woli :)

    1. A ja się nadal zastanawiam skąd się dowiemy, że nasze wybory są rzeczywiście naszymi wyborami i do tego wolnymi, a nie wynikiem pewnych potrzeb wynikających z walki o przeżycie, które w gruncie rzeczy determinują nasze zachowanie. Chyba trudno to jest odróżnić ;-) Co ty na to :-) ?

  6. Wydaje mi się, że potrzeby sami różnicujemy Doroto :) Wyobraź sobie dwie osoby, bliźniaki urodzone w tym samym miejscu, prawie w tym samym czasie, mające tych samych rodziców, chodzące do tych samych szkół, mających z grubsza podobne doświadczenia- ale – mające jednak inny potencjał, inne charaktery, reagujące inaczej na otaczający świat. Ja myślę, że tyle potrzeb ile ludzi. Dla jednego z bliźniaków będzie to niezbędne minimum- np. standard życia i realizowanie pasji samochodowej, którą nabył, patrząc jak ojciec reperuje wóz, drugiego mechanika ani ziębi ani grzeje, nie widzi w niej nic ciekawego, zamarzy mu się luksus i zacznie dążyć do zgromadzenia dużej ilości pieniędzy. Dlaczego? Przecież nikt nie narzuca nam pragnień, sami je wybieramy – a w ten sposób determinujemy nasz los. Wybieramy coś, do czego dążymy, w co wierzymy, na ile ufamy we własne możliwości i oceniamy potencjalne szanse. Decyzji- jak potraktujemy przeciwności, czy nie zrezygnujemy z marzeń, nie pójdziemy inną drogą- nie podejmuje za nas los- choć może nam coś ułatwiać lub utrudniać, nie jest też tak, że podejmują za nas decyzje inni ludzie (jeśli tak jest, człowiek jest bezwolny i nieszczęśliwy- tak mi się wydaje- choć zdaję sobie sprawę, że wielu wolałoby, by ciężar decyzji i odpowiedzialność spoczywała na innych, tak jest łatwiej zwalić na kogoś winę za ewentualne porażki i „całe zło”).
    Pytasz, skąd wiemy, że nasze wybory są rzeczywiście naszymi wyborami- a skąd wiemy, że my to my- a nie ktoś inny? Nie ma na świecie drugiej takiej osoby jak Ty. To, jaki wpływ wywrą na Ciebie okoliczności, zdanie innych, miejsce i czas, rozsądzasz Ty sama. Możesz być głucha na „dobre rady” tudzież „zniechęcenia życzliwych”, możesz wybrać pracę w McDonaldzie ;) albo uprzeć się na inną, którą bardzo chcesz osiągnąć, możesz też stwierdzić, że życie z zasiłku ci w zasadzie nie przeszkadza.
    Bieda to stan umysłu, to stan często wyuczonej bezradności- a jeśli wyuczonej, to można ten stan zmienić, i udaje się to. Nie zawsze, ale na tyle często, by dać ludziom, którzy nie widzieli wcześniej perspektyw, a chcą żyć inaczej, na zmianę swojego losu :)

    1. Dziwne, ta historia z bliźniakami wpadła mi dzisiaj również do głowy, niestety nie znam, aż tyle tych bliźniaków, abym mogła zauważyć pewne prawidłowości, a i nie kwapiłam się w poszukiwaniach. Co do tych wyborów, to już się ustosunkowałam, jest przekonana, ze cześć jest naszym udziałem, a inna część jest udziałem pochodzącym z zewnątrz, bądź jest wynikiem realizacji naturalnych potrzeb?

      Pytasz, skąd wiemy, że nasze wybory są rzeczywiście naszymi wyborami- a skąd wiemy, że my to my- a nie ktoś inny? Nie ma na świecie drugiej takiej osoby jak Ty. To, jaki wpływ wywrą na Ciebie okoliczności, zdanie innych, miejsce i czas, rozsądzasz Ty sama.

      Moje pytanie było raczej trochę prowokacyjne ;-) Oczywiście, że wiemy, że my, to my i oczywiście, to prawda, że nie ma drugiej takie samej osoby :-) Moje pytanie tyczyło się jednak zróżnicowania( jak samemu rozpoznac róznicę i czy jest w ogóle mozliwe) między tymi tzw. wolnymi wyborami, a tymi, które są zdeterminowane przez nasze potrzeby zapewniające nam przeżycie, to mogą byc zarówno codzienne decyzje lub decyzje w których nasza egzystencja została zachwiana. Bo jeżeli decyzja, jaką podejmujemy musi być gwarantem naszego przeżycia(a najważniejszą naszą potrzebą jest zdobycie pożywienia), ważyłabym się twierdzić, że nie jest ona decyzja wynikająca z wolnego wyboru. O ile powiedzmy mogłaby być skłonna twierdzić, że to, w jaki sposób zarabiamy na nasze życie, mogłoby być ewentualnie decyzją wynikająca z wolnego wyboru(choć , nie zawsze zarabiamy w wymarzony sposób, bo nie wiem jak to jest z talentami, uzdolnieniami, na ile są one uwarunkowane genetycznie, a na ile wpływy środowiskowe odgrywają rolę), to zarabianie pieniędzy jest naszą główną czynnością gwarantującą nam przeżycie – tu nie ma wolnego wybory, w ten sposób musi być zapewniona nasza naturalna potrzeba. Każdy z nas jest uzdolniony w zupełnie innym kierunku, ja mam umysł analityczno – logiczny, ty z tego, co u ciebie wyczytałam jesteś chyba bardziej humanistycznie uzdolniona. Czy to jest sprawą wolnego wyboru, nie wiem nie jestem do tak aż tak do końca przekonana? Muszę to przemyśleć :-)

  7. Myślę ,że nasze uzdolnienia to predyspozycje , z jakimi się rodzimy. Gdybym mogła wybierać ,z pewnością wybrałabym sobie umysł bardziej praktyczny od tego humanistycznego:-)
    Bardzo ciekawe Doroto te Twoje rozważania nt. przeznaczenia. Mnie też przeraża myśl o tym, że nasz los może być zdetermnowany, każdy wolałby być przekonany ,że wszystko zależy od niego, i jest wynikiem wolnej woli. Jak jest naprawdę, czy kiedyś będzie nam dane to poznać, nabrać pewności ,że jest tak a nie inaczej?
    W Twojej wypowiedzi,zastanowiła mnie jedna rzecz : wydaje się ,że osoba , która stawia karty powinna być przekonana o istnieniu przeznaczenia? Czym tłumaczysz fakt , że na postawione pytanie uzyskujesz odpowiedź?
    Bardzo jestem ciekawa , Twojego zdania nt. spraw, o których piszę w swoim ostatnim artykule”Świat w kuleczce prany zamknięty”? Rzecz , w tym ,że przedstawiając teorię według Powella, stawiam pytania, dzielę się wątpliwościami. Interesujące-co myślą na ten temat osoby z kręgu ezoterycznego?
    Pozdrawiam wakacyjnie z polskiej „wsi spokojnej” :-)

    1. Wracając jeszcze raz tak krótko do naszych uzdolnień, to jestem przekonana o tym , że nie są one sprawą wolnego wyboru, ani świadomej nauki(wolny wybór i nauka mogą za to rozwijać , to co w darze od natury otrzymaliśmy). Bez pasji i zamiłowania do tego co się robi , nie można niczym się fascynować i tego rozwijać. Czasami marzyło mi się nauczyć pisać tak pięknym i lekkim językiem jak to robią humaniści, I choć w dorosłym wieku opanowałam drugi język, którym się perfekcyjne posługuję na codzień, zastanawiające są dokładnie te same podobne systemy posługiwania i radzenia sobie z nimi. drugim językiem nie posługuję sie wcale humanistycznie lepiej, ponieważ się jego wyuczyłam i nie potrafiłabym się jego lepiej humanistycznie wyuczyć.

      Nie wspominając o dzieciach , które to już bardzo wcześnie wykazują pewne zdolności. Sportowcy muszą mieć np. odpowiednia posturę fizyczną, aby talent mógł iść z fizycznością w parze, osiągając przez to sukcesy.

      @ Anna

      W Twojej wypowiedzi,zastanowiła mnie jedna rzecz : wydaje się ,że osoba , która stawia karty powinna być przekonana o istnieniu przeznaczenia? Czym tłumaczysz fakt , że na postawione pytanie uzyskujesz odpowiedź?

      Czy to jest tak rzeczywiście, że osoba , która stawia karty musi być przekonana o istnieniu przeznaczenia, nie wiem . Moje zdanie na ten temat zmienia się, tak jak pogoda często się zmienia , może ono po części istnieje , a może i po części nie istnieje. Moje dywagacje i watpliwości na ten temat przedstawiłam w rozważaniach , jak i wszystkie komentarze są bogate w dodatkowa wiedzę. Pytasz , czym tłumaczę, że na postawione pytanie uzyskuje odpowiedź, tutaj niestety nie mogę ci podać jednoznacznej odpowiedzi, bo wiele zależy od jakości pytania, czy chodzi tutaj o pytanie dokładne , czy ogólne. Czy chodzi o odpowiedzi , które można dopasować do każdej sytuacji , czy tylko do tej jednej specyficznej. Każda osoba zajmująca się zaglądaniem w przyszłości, pracuje swoim własnym wypracowanym warsztatem pracy, a ten funkcjonuje w różnych osób różnie, ale na zakończenie liczy sie sprawdzalność i funkcjonalność u osoby poszukującej odpowiedzi. Czy to jest związane z istnieniem przeznaczenia, na to pytanie nie znam jednoznacznej odpowiedzi, może są one różne w zależności od różnych sytuacji….. ;-) ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s