filozofia · Psychologia · Rozwój osobisty

Trylogia – przeszłość

Fenestra tarot

Przeszłość, to, co było minęło, ale czy rzeczywiście minęło…

…wiesz tak się zastanawiałam, zaufanie sobie, zasady moralne, etyczne, związanie się z przeszłością, wracanie do niej czy to nie hamuje naszego rozwoju, czy nie ogranicza naszych pragnień, czy nie blokuje realizacji marzeń???……(Autor – Tamara)

Problem przeszłości polega na tym, że ona zawsze żyje wśród nas aktywnie lub mniej aktywnie. I czy nam się to podoba, czy też nie. Niby to tylko chwile, a jednak gdzieś tam w pamięci utrwalone.

Wydarzenia przeszłości nie zawsze są dla nas tylko wydarzeniami, które gdzieś tam były i minęły. Tak długo jak jest mowa o wydarzeniach, które były dla nas emocjonalnie bez znaczenia, nie mają te wydarzenia większej wartości. Są niejako pustką… było i minęło.

Ale w momencie, kiedy  sytuacje  z przeszłości są z emocjami związane,  nabierają one dla nas zupełnie innego wymiaru, te wydarzenia nabierają konkretnej wartości.

Dwie główne sfery emocji: ta czarująca uśmiech, która związana z przyjemnością, rozkoszą i zadowoleniem, oraz ta negatywna, w której cierpienie, niezadowolenie, przykrości i łzy są tymi głównymi wyznacznikami. Nie zmienia to faktu, że w obu przypadkach emocje wzmagają naszą aktywność, pobudzając  do działania w stosunku do siebie i otoczenia.

Przeszłość, to nic innego jak bieg naszego życia, który nas kształtuje, to wszystkie te zdarzenia, które minęły. To sytuacje, w których wchodząc w interakcję z otoczeniem i naturą zostaliśmy ukształtowani, lub sami się  ukształtowaliśmy, a może jesteśmy czymś pośrednim, między zostaliśmy ukształtowani, a ukształtowaliśmy się sami, jak kto woli.

Wchodząc w oddziaływanie z otoczeniem każdy z nas jest bohaterem głównym lub drugiego planu i w zależności, w którym miejscu rozgrywa się w danej chwili punkt kulminacyjny akcji, nikt z nas  nie zajmuje stałej pozycji w życiu i właśnie te wahania, to balansowanie na linie życia nadaje smaku  tworzącej się przeszłości.

Zapomnieć historię naszego życia, to … no właśnie, co? Powstaje pytanie na ile warto je zapomnieć, a na ile warto pielęgnować pamięć minionych wydarzeń. I czy możne rzeczywiście zapomnieć historię naszego życia..?

Ale przecież wszystko, co  na tablicy naszego życia zastało zapisane  ma konkretną wartość.

Wartość, z której możemy się uczyć, aby kształtować korzystniejszą dla nas teraźniejszość i przyszłość, przynajmniej w zasięgu możliwości, w których sami podejmujemy decyzje, w którym czerpiemy z doświadczeń życiowych przeszłości lub po prostu upajać się bytem takiej, a nie innej przeszłości.

Wydawałby się, że stała równowaga wolna od negatywów jest tym doskonałym środkiem na szczęśliwe życie, ale tak nie jest, bo do wypełnienia sobie naznaczonych lub wymarzonych zadań potrzebne są przeciwności. Jeżeli uznamy i zaakceptujemy przeciwności w życiu i będą miały okazję oscylować między dobrem i złem, bezpieczeństwem i ryzykiem, bądź burzą i ciszą mamy szansę na znalezienia szczęścia gdzieś w środku podczas balansowania przeciwności, pod warunkiem, że je dostrzeżemy. Reakcja wywołująca emocje powoduje kontrakcje, te ważne i mniej ważne, a jednak często konieczne, choć radosne lub bolesne.

Powrót do przeszłości jest konieczny, jeżeli chcemy rozwiązać problem, którego korzenie leżą jeszcze w odległych czasach.

Czas i emocje – to czynniki wypływające na pamięć o przeszłości.

Owszem przeszłość może hamować nasz dalszy rozwój, może ograniczać nasze pragnienia i blokować realizacje marzeń, jeżeli nie przestaniemy bezustannie żyć przeszłością. Tylko jak to zrobić … i czy jest to ostatecznie możliwe…?

Bo to, co było przyjemnie, będzie dalej przyjemnie wspominane, ale ból będzie nadal bólem, choć nic nie jest tylko i wyłącznie jednoznaczną wartością dającą nam w  punkcie zaczepienia swoiste poczucie bezpieczeństwa, że tak było i tak musi pozostać.

Jedyną możliwością jest uruchomienie maszynerii procesu wybaczania sobie i innym. By w ten sposób, nie dopuść, żeby ta nieprzyjemna przeszłość dominowała naszą teraźniejszość. Nie ma innej drogi, aby się od zbędnego ciężaru przeszłości uwolnić, tą jedyną drogą jest wybaczanie.  Jak dla mnie proces wybaczania nie jest wielce uduchowionym procesem, a raczej aktem zdrowego egoizmu, aby radzić sobie z negatywnymi doznaniami z przeszłości? Żyjąc wiecznie przeszłością i jej emocjami, nie bylibyśmy w stanie postawić kroku do przodu, nie moglibyśmy zrealizować swoich potrzeb i swoich marzeń.

Utrwalanie przeszłości.

Stosunek do przeszłości jest różnorodny u każdego z nas, ale i ten zmienia w zależności od czasu i emocji związanych z przeszłością. Są osoby, które na krótko zanurzają się w przeszłości, wyciągając z niej wnioski, aby patrzeć ufnie na dzień obecny i przyszły, ale i są osoby, które się wręcz pogrążają w przeszłości wspominając ją bez ograniczeń, pobudzając w ten sposób własny lęk i niepokój, pozbawiając się szansy na przeżycie, nowych równie ważnych, interesujących doświadczeń, przygód, doznań. Przeżycia z przeszłości są tak długo ważne i aktualne, jak długo wspomnienie o niej wywołuje takie same lub podobne emocje, których doznaliśmy przeżywając je w aktualnej chwili.

Jeżeli jesteśmy tylko w pełni przeszłością, żyjemy przeszłością i jej emocjami, nie mielibyśmy szansy na poznanie uroków dzisiejszego życia.

Przeszłość to nasze zbiory, fotografie utrwalające wydarzenia, ludzi, przedmioty, czy też myśli, które są przelewane na papier stanowiąc dowód zaistniałych zdarzeń. Przeszłość to nasz dom i wszystko, co się w nim znajduje, nagromadzone przedmioty, które jakby mówiły o sobie i jednocześnie o historii, która jest z nimi związana. Spacery po znanych i lubianych miejscach to również miejsca przeszłości, która nas kształtowała, a po których się przechadzamy z odpowiednia częstotliwością, bo z nimi  są przeżycia i historie związane. Wszystko to mówi o naszej przeszłości i trudno jest się od niej odizolować, o ile mowa jest o nieprzyjemnych sytuacjach, ale któż nie wraca chętnie do tych chwil, które wywołują ciepłe, przyjazne wspomnienia, w których wyczuwalna jest czułość, serdeczność, w takim momencie ja również potrafię się zanurzyć na dłuższą chwilę, zapominając o dniu dzisiejszym, aby  pielęgnować przyjemności, doznając w ten sposób radości życia.

Notatka przeniesiona z mojej starej strony i na nowo opracowana.

Reklamy

5 thoughts on “Trylogia – przeszłość

  1. Dobry temat na przedświąteczny okres, jakoś tak i mnie naszło popisać o dziedzictwie, tyle że tym które w negatywny sposób zaprogramowało nasze nerwy wywołując nerwicę. Wiesz, zastanawiam się „która” przeszłość albo raczej jaki moment w przeszłości był dla każdego z nas tym najbardziej znaczącym, kluczowym, otwierającym. Bo czy cała przeszłość od punktu A do B czyli dnia dzisiejszego nas kształtowała, czy może był taki moment ZERO od którego reszta nabrała rozpędu jak zjazd na sankach z górki na której nie sposób już wyhamować nie ryzykując upadkiem. Jak sądzisz, możesz się cofnąć w czasie do takiego punktu zwrotnego ? Ja o nim ostatnio rozmyślam.
    Pozdrawiam ze swojej śnieżnej blogostrony :)
    ps. u mnie już pada śnieżek, na stronie ale zawsze

    1. W zasadzie trudno jest powiedzieć, która przeszłość, czy który moment był tym punktem ZERO, raczej skłaniałabym się do tego, że takiego zdecydowanego punktu ZERO nie ma, a raczej istnieje całokształt współzależności. Choć pewnie można dla siebie samego ustalić parę punktów, trzy pierwsze lata są zdecydowanie najważniejsze, co do reszty trudno jest mi się ustosunkować, które w mniejszym lub większym stopniu nas kształtowały, ale one z pewnością one egzystują. Ciekawy temat, w zasadzie przymierzam się do podobnego tematu już od dłuższego czasu, ostatnio wpadły mi w rękę bardzo ciekawe i kontrowersyjne materiały, które chętnie porównałabym z moją wiedzą, jednakże, na które na razie nie bardzo mam czas, ale pewnie za jakiś czas postaram się spisać parę wniosków w obszerniejszy sposób. Czy można wrócić, do punktu zwrotnego…? Nie wiem …, choć pewnie tak , ale zależy to od tego, jaki punkt ustalimy sami za punkt zwrotny i kto , co się za nim kryje, jakie emocje są z tym punktem zwrotnym związane…, taka by była moja tendencja?

  2. Tak to bardzo ciekawy temat i każdy ma pewnie swoje doświadczenia. Zapytałam, może dlatego żeby się dowiedzieć czy stało się w twoim życiu coś, co spowodowało większość dalszych decyzji. W moim przypadku tym punktem zero była długoletnia ( 13 l-38 l) poważna choroba.
    Mogę ten punkt zaznaczyć na osi życia. Praktycznie wszystkie późniejsze decyzje były z nim związane, a reszta to jakby rozciągnięcie się tegoż punktu w skali lat na inne wybory. Kiedy nastał koniec choróbska to i wszystkie poważniejsze sprawy już się zadziały i umocowały .
    Czy mogłabym pokusić się o symulację powrotu do tego punktu ? Niby jest to możliwe. Tylko na ile byłabym ze sobą szczera ? Jadąc po określonym torze , zdążyłam doświadczyć tego i owego, nabrać pewnych przekonań, wykształcić w sobie poglądy i osobowość inną od tamtej z przed lat wielu..
    ps. chyba istniej karma i miałam doświadczenia skryte w podświadomości, a moje decyzje były nimi podyktowane ? Kto to wie…
    Nie chodzi o to że jestem nie tam gdzie chciałbym być, ale o ciekawość, kim bym była gdyby nie tamto zdarzenie i fatum z mojego żywota?

    1. Osobiście mówiłabym o wielu punktach zaczepienia i wynikających z nich współzależnościach, które mnie kształtowały, a później, bo w wieku ok. 28 lat, wydarzyło się cos podobnego jak w twoim wypadku, coś, co zdominowało moje życie, temat jest jednak zbyt osobisty, aby tutaj go omawiać. Nie wiem jakby się potoczyło moje życie, gdyby tego punktu nie było, ale jednak po długim bólu udało mi się zaprzestać zadręczania tematem: co by było gdyby, a staram się na tyle na ile mogę korzystać z przyjemności życiowych. Zaakceptowałam moje życie takie, jakie jest, jak coś się zmienia, to jestem raczej otwarta na zmiany i ich ciekawa, jak i z nich zadowolona, o ile nie są to jakieś tam choróbska, pod wpływem, których dostrzegam kruchość i ulotność życia. Czasami wracam chętnie do przeszłości, ten rok był szczególnie obfity w powroty na niektóre ścieżki z przeszłości, za parę dni czeka mnie jeszcze jedno spotkanie z przeszłością, tym bardziej, że do prawie wszystkich zostałam niejako „zmuszona”, lub postawiona przed faktem dokonanym, a ja muszę tylko wstawić na spotkanie, kiedyś dostawałam paniki, dzisiaj spotkanie z przeszłością traktuje, jako przygodę, zresztą bardzo ciekawą, przynamniej z tegorocznego doświadczenia. Jeżeli poskładać tych parę punktów, to z perspektywy czasu, jak i tegorocznej konfrontacji z sytuacjami, nie wiem, czy jestem ciekawa, jak by wyglądało moje życie, gdym coś innego doświadczyła, czy przeżyła, raczej uświadomiłam sobie, że wiele sytuacji mnie wprawdzie kształtowało, ale i nauczyło dostrzegać szczęśliwe momenty w życiu. O niektórych sytuacjach mogę powiedzieć , że cieszę się , że do nich wróciłam i je na nowo przeżyłam, nie zmienia to faktu , że dzień teraźniejszy jest mi bardzo ważny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s