Natura · Psychologia · Rozwój osobisty

Jeszcze parę słów o zaufaniu… także o zaufaniu do siebie…

Notatka o zaufaniu cieszy się ostatnio olbrzymią popularnością. Już od paru dni zastanawiam się skąd takie nagłe zainteresowanie tym tematem. Czyżby doświadczenia ostatnich dni, miesięcy utwierdza ludzi w przekonaniu o rozwijaniu siebie, własnej świadomości, używaniu tych wszystkich organów, które zostały nam podarowane przez matkę naturę, krótko mówiąc rozumu i naszych instynktów. Czyżby doświadczenie ze zjawiskiem ogłupiania społeczeństwa jak to się odbyło w przypadku świńskiej grypy zmuszało w końcu do poszukiwań na własna rękę. Podobnie było po zamachu z 11.09.2001 na WTC, kiedy to wzrosło na większą skalę zainteresowanie ezoteryczną i wróżbiarską branżą. Taki fakt wskazywał wówczas na chęć uzyskania umiejętności przewidywania przyszłości, a przez to umiejętnego wpływania na nią.

To jest z pewnością okazją, aby rozszerzyć moje wcześniejsze rozważania, a te zostały zainspirowane przez dosyć często powtarzające frazy z wyszukiwarek, które kierowały na moją stronę szukając hasła, „Czym jest zaufanie?”, lub „Jak zaufać sobie?”,  szczególnie to drugie było zaskoczeniem , a także bodźcem do skreślenia paru słów.

Z zaufaniem do siebie było zawsze wiele różnych znaków zapytania związanych, na które nie jest łatwo odpowiedzieć, a co więcej nie jest łatwo taki proces świadomie sterować …przynajmniej ja mam takie wrażenie. A opowieści, o tym jak się nauczyć zaufać sobie, bądź innym brzmią dla mnie jak bajka science fiction, którą należy jedynie przeczytać, lub ukończyć kurs X, aby posiąść umiejętność zaufania sobie, bądź innym. Nie jestem tego pewna , czy  można się nauczyć ot tak z biegu na szkoleniu zaufania do siebie, ja raczej  stawiałabym na szkołę życia, która  będzie każdemu i to za darmo zaserwowana, którą trzeba przeżyć i doświadczyć.

Zaufanie zależy od stopnia ważności rozważanej sytuacji.

O ile nie ma ona większego wpływu na własną egzystencją, to stracone zaufanie jest pobudzeniem do działania, a takie można bardzo szybko odbudować. Inaczej jest w sytuacjach, kiedy zagrożona jest egzystencja własna. Tutaj można by długo filozofować i absolutnie nie dojść do sedna sprawy, bo każda taka sytuacja jest kłębkiem współzależność.

Ale czy można odbudować zaufanie do siebie, które w zasadzie powinno się posiadać i być czymś bardzo oczywistym, bo przecież własnym. Jak to jest możliwe, że brakuje na zaufania do siebie i do tego, że podejmowane decyzje, będą tymi właściwymi?

Powstaje pytanie : czy można stracić zaufanie do siebie?

To jest pewnie bardzo paradoksalne pytanie, że strach przed własną niepewnością w podejmowaniu decyzji może paraliżować i stawiać znak zapytania w stosunku do zaufania wobec siebie.

Zastanawiający jest fakt, co jest przyczyną wątpliwości bądź braku zaufania do sobie…? Czy dlatego, że nie wierzymy  w swoją siłę lub  w obliczu przekonań, które nam wpojono w dzieciństwie jest się słabym i niepewnym tego, co jest właściwie, a co nie? Wydawałoby się, że mamy rozum, poczucie własnej wartości, a jednak chyba nas to poczucie czasami zawodzi, nawet na krótko skoro nie jesteśmy pewni siebie i swoich decyzji w momencie, kiedy jesteśmy z taką sytuacją konfrontowani.

To nasze doświadczenia decydują o tym w mniejszym lub większym stopniu, jak szybko potrafimy sobie zaufać i jak szybko jesteśmy gotowi na konfrontację z podobnymi lub nowymi sytuacjami.

A może rozwiązanie jest bardzo proste: istnieją chwile, w których tracimy poczucie własnej wartości, porównując się z innymi czując się w ten sposób lepszy lub gorszy, a może brak wiary w siebie, nie wspominając już o innych czynnikach natury fizyczno-fizjologiczno-psychologiczno-duchowej.

Słowo zaufanie jest nieodłącznie związane ze słowem ufność, ale dopóki nie doznamy rozczarowania, zaufanie pozostaje aktem wiary, czymś abstrakcyjnym. Dopiero to jak przeżywamy rozczarowanie daje nam możliwość stwierdzenia, że świat i my sami w żadnym calu nie jesteśmy doskonali, a interakcje rozgrywają się po obu stronach. To właśnie w ten sposób powstaje pytanie na ile się samemu przyzwoliło na takie stan rzeczy?  I oczywiście czy taki stan można kontrolować…? Ja mam tam swoje wątpliwości

Nasza własna nieobliczalność przed samym sobą sprawia, że mamy wątpliwości.

Pamiętam swego czasu zresztą w bardzo skrajnej sytuacji miałam poważne wątpliwości, co do sytuacji i osoby…? Pytając sama siebie, co mnie niepokoi okazywało się, że niepokoił mnie strach przed samą sobą. Ile czasu musiało upłynąć, aby z całą pewnością stwierdzić, że będę mogła sobie zaufać i nie podejmę przynajmniej w tym wypadku decyzji, która mogłaby mi zaszkodzić. Nie wspominając już o pouczającym działaniu ubocznym.

Cóż to jest takiego, co sprawia, że człowiek przed samym sobą takim słabym się czuje? Dlaczego obawiamy się przed sobą, drży przed sobą w obawie, przed podjęciem niewłaściwej decyzji?

A może pewne równoległe, które się w życiu powtarzają lub powracają jak bumerang stawiają nas przed kolejną konfrontacją ze sobą i wiecznie niekończące się próby wystawiania nas na egzamin, który poświadcza, czy jesteśmy panami nad własnym losem i niedoskonałościami.

Pojęcie zaufanie jest ściśle związane z emocjami i wiarą, a wydawałoby się, że leży w sprzeczności z ideą pragmatyzmu, a jednak, bez zaufania nie da się żyć. Pozbawia nas możliwości wejścia w kontakty społeczne, a więc prowadzi do izolacji i samotności.

Ponoć szczęścia można jedynie doznać w nierzadko wrogim świecie, pod warunkiem, że nie będziemy z tym złym światem generalizować doszukując się tylko  zła i manipulacji.  Mimo wszystko nasze marzenia możemy zrealizować tylko i wyłącznie w oparciu o inne osoby, społeczność, środowisko nawet, jeżeli się kłócimy.

Definicja zaufania jest bardzo trudną definicją, a to dlatego, że gdybyśmy założyli, że zaufaniem darzymy osobę, która nie działa przeciwko nam i to bez względu, czy świadomie, bądź nieświadomie, to należałoby się spytać, co zrobić z własną osobą, jeżeli nieświadomie działamy przeciwko sobie.

Czy i kiedy możemy zaufać sobie…?

Może wówczas, kiedy gotowi jesteśmy przejąć odpowiedzialność i konsekwencje za podjęte decyzje w całej swej okazałości, dotrzymując słowa sobie, a może i innym?  Innym wariantem jest slogan „polegać na sobie”, ale czyżby to był tylko nie wiele warty slogan…? Czy jest on odzwierciedleniem przyjaźni do siebie samego? Może warto się ze sobą zaprzyjaźnić …? Tylko jak to uczynić…? Obserwacja siebie i swoich instynktów pozwoliłaby na kontrolę naszych emocji i naszego zachowania. Nie wiem tylko, czy jest ostatecznie możliwa kontrola naszego zachowania. O ile myślę sobie, że częściowa kontrola jest możliwa, to całkowita kontrola siebie nie jest wykonywalna, gdyż natura człowieka jest bardzo złożona, co pozwala kontrolować tylko i wyłącznie wybrany obszar, zazwyczaj wystarczająco bolący i doskwierający. Inne obszary, które nie odzywają się wystarczająco swoim wołaniem wskazują na zadowolenie, a przynajmniej nie wskazują na problemy, co automatycznie wyklucza niejako możliwość lub potrzebę kontrolowania tych obszarów życia.

Zaufanie do partnera, przyjaciół, naszych bliskich, a nawet do samego siebie nie obroni nas ani przed zdradą, ani przed rozczarowaniem. Ale czy to powód, by nikomu nie ufać? Czytaj dalej…

Linki powiązane z tematem:

Zaufanie, … komu je w pierwszej kolejności podarować?

Powolna zmiana trendu na rynku zaufania

Czym jest zaufanie?

Peace & love, czyli o tym jak ukraść to, czym jest zaufanie i się tym chełpić

Reklamy

4 thoughts on “Jeszcze parę słów o zaufaniu… także o zaufaniu do siebie…

  1. Trudny to temat, zaufanie do siebie kojarzy mi się z akceptacją. Jeśli tego brak, trudno mówić o zaufaniu. Depresja może być jednym z objawów utraty do siebie zaufania, potem trwanie w szponach nałogów, dajmy na to takich jak alkoholizm, albo narkomania i wiele innych. Wtedy jakbyśmy sami nie kontrolowali swojego życia, ale ktoś za nas. Jeden to ten pijak co mi każde to, a drugi to ten dobry pracownik. To samo tyczy się każdego uzależnienia, od jedzenia i wróżenia itd. Zaufanie do siebie, polega ( tak mi się zdaje) na sile z jaką człowiek potrafi znosić różne okoliczności życiowe i dostosowywać się do nich. Ja na przykład wiem, że nie zdarzy mi się wyskoczyć przez okno, ale czy na pewno nie dam się kolejny raz sprowokować jak wejdę w drażliwą dyskusję. Brak zaufania do siebie to zawsze jakaś słabość wymagająca pracy na nią. Pozdrawiam serdecznie, to trudny temat.

    1. Trudny jest to temat , bardzo trudny .
      Zaufanie jest z pewnością z akceptacją siebie, z poczuciem własnej wartości, a także z asertywnym zachowaniem związane. Uzależnienie, ale również współuzależnienie są elementami, które mają znaczący wpływ na zaufanie na posiadanie zaufania do siebie lub i nie.

      Zaufanie do siebie, polega ( tak mi się zdaje) na sile, z jaką człowiek potrafi znosić różne okoliczności życiowe i dostosowywać się do nich.

      Coś w tym jest.

      Jest jeszcze jedna sprawa, która w związku z tym temat chodzi po głowie. Gdzieś już o tym pisałam, ale nie wiem gdzie wchodząc w relacje z różnymi ludźmi, zachowujemy się w różny sposób, pewnie można by wywnioskować, ze dysponujemy jakąś tam ilością osobowości. Zdecydowanie mogłabym sobie wyobrazić sytuacje, w której zachowanie osobowości X, mogłoby budzić oburzenie osobowości Y, w związku tym mógłby powstawać brak zaufania do siebie. Oczywiście mowa tu jest o krótkotrwałym braku zaufanie do siebie w przeciwieństwie do braku zaufanie na wskutek relacji związanych z uzależnieniem i pochodnymi, które osobiście kwalifikowałabym do raczej długotrwałych

  2. Wszystko jak się zdaje w głowach naszej zgodnie współdziałającej drużyny, iluś tam naszych osobowości ? Zgadzam się z tym , jak i z tym że współuzależnieni też mają poważnie nadszarpnięte zaufanie do samych siebie. I znów docieram to tego, że zaufanie do siebie to w pewnym stopniu jakaś iluzja, składanka zależności, a tych oprócz wymienionych uzależnień, jest w naszym życiu tak wiele, że hej.

  3. Ah. zauafnie… ja i moja przyjaciółka ufamy sobie bezgranicznie. Czy to nie piękne, że mamy osobę, której możemy poświecić nasze tajemnice i problemy.? Bardzo Ją za to kocham i całuję ;*

Możliwość komentowania jest wyłączona.