Intuicja · Natura · symbole

W podążaniu za własnym cieniem…

W moim nieco dziwnym świecie pojawiają się różne wizje, symbole, z których czytam wszystko, to, co mogę wyczytać. Przy czym szczególną uwagą i sympatią darzę opowieści, bajki, wydarzenia, które pojawiają się nieoczekiwanie i które oczywiście przykuwają moją uwagę.  Choć nie zawsze zdaję sobie sprawę z pytań, na które szukam odpowiedzi, znaki na drodze dają mi często odpowiedź na pytanie, którego nie znam…?  A które w biegu dnia, tygodni, miesięcy poznaję.  Początek dnia jest zawsze ciekawy, bo można wyczytać za pomocą symboli, czy wydarzy się coś ciekawego, wesołego, przygnębiającego i powalającego z nóg, a może tragicznego…?

A oto jedno z moich symbolicznych przeżyć, sytuacji, które dają podpowiedź, o tym, co przeżyję, z przypadków, które nie są przypadkami, a które rzucają mi się w oczy jakby chciały mi pokazać coś, co mnie zastanowi, zwróci moją uwagę.  Lubię chodzić po znakach, aczkolwiek nie zawsze ukryte za symbolami wydarzenia, są pozytywne…

Dzisiaj jadąc do pracy, na krótko przed większym skrzyżowanie wpadała mi myśl do głowy, że jeszcze nie dostrzegałam, żadnych znaków, które wskazywałoby na coś, co zasługiwałoby na moja uwagę, na coś, co mnie przykuje swoją wyjątkowością.  Może to i dobrze pomyślałm w tym samym czasie, spokojniejszy  i zupełnie przeciętny dzień po tygodniu pełnym stresu, jest zawsze  z wielka przyjemnością  witany.

Ale nie zdążyłam, jeszcze do końca tego zdania przemyśleć, kiedy…

Jadąc spokojnie dostrzegłam na skrzyżowaniu właśnie zmieniające się na zielono światło, lecz znając moją drogę,  znaki i ustawianie tych znaków na drodze, pomyślałam tylko, że nie ma co dodawać gazu, bo faza zielonego światła jest tak długa, że i tak zdążę, bez większego pośpiechu przejechać przez skrzyżowanie. Jakież było moje zdziwienie, jak nagle z sekundy na sekundę światło na skrzyżowaniu zmieniło się na czerwone…?

Nie pozostało mi nic innego jak się zatrzymać  i przy okazji zadziwiająco długiej fazy czerwonego światła dojrzałam na środku wielkiego skrzyżowania małą biegnącą przed siebie myszkę. Hej, myślę sobie, no oszalała, wybierać się przez takie wielkie skrzyżowanie, na drugą stronę lasu. Nieco zdenerwowana, zaczęłam krzyczeć w myślach, a kysz, uciekaj i to czym prędzej, bo zaraz będzie zielone światło i jeszcze cię przez przypadek przejadę. Jakby usłyszała moje wołanie i zdążyła dobiec do krawężnika i się ukryć w małym kąciku..? Lecz jakież było moje dziwnie, kiedy po krótkiej uldze w mgnieniu oka pojawił się na horyzoncie wielki kruk, który jednym zgrabnym muśnięciem dzioba złapał małą myszkę, wznosząc się i odlatując jednocześnie z wijąca się myszką w dziobie na wyżyny, bo właśnie dokładnie w tej chwili zmieniało się światło z czerwonego na zielone  i musiałam opuścić miejsce wydarzenia.

Nie był to miły widok, wijące się i walczącej o życie myszki w dziobie ptaka, jednakże  mi samej przerażonej  powstało szybko pytanie … to, co się dzisiaj wydarzy… i gdzie tego wydarzenia szukać…?

Starając się za wszelką  zapomnieć wizję walki o życie i utraty życia przez małą myszkę – bo widok wywarł na mnie olbrzymie wrażenie, a nie wychodziło mi to najlepiej , coś  w myśl zasady im więcej walczę, tym bardziej ta myśl nie chce mnie opuścić – postanowiłam opowiedzieć w pracy moją historię w nadziei, że znajdę kogoś, kto mi pomoże rozwikłać symboliczną zagadkę.

I kiedy opowiadałam historię jednej z moich uczennic, ta odezwała się  dosadnym dogmatycznym tonem, to jest na pewno jakiś symboliczny obraz przeznaczenia…? Nasza rozmowa nie trwała  jednakże długo, kiedy ktoś inny mnie zawołał pytając …, a co się stało… czy ktoś ważny w Polsce zginął…? W radiu mówili coś o prezydencie…?

Reklamy

7 thoughts on “W podążaniu za własnym cieniem…

  1. Mi się dziś w nocy przyśniło że z jakiegoś wisiorka posypały się koraliki, a potem, nie wiem, może właśnie ok 9.00 gdy jeszcze spałam przyśniło mi się że jakiś ludzi stratowały konie. Rano zastanowiłam się co się może tak rozsypać, kto zostanie stratowany ? I …. ok 11.00 wchodzę do internetu i oczom nie wierzę, aż krew mi z głowy odpłynęła, chyba pierwszy raz tak nagle :(
    Ale twoja obserwacja ma i ciąg dalszy, nie bardzo przypadkowy. Cóż trzeba uważać, jak się jest tylko małą myszką i na wielkie skrzyżowania i na drapieżne ptaki !
    Pozdrawiam cię :)

    1. Nie wiem , czy przypadkowy , czy też nie , szczególnie jak się nie zna pytania do którego się szuka odpowiedzi, to raczej błądzenie po omacku…?
      Nie zmienia , to faktu , że podążając za własnym cieniem i w pozornie wiadomym kierunku, czyli kierunku lasu(?), podejmując się pokonania tak olbrzymiej drogi(70 lat), nigdy nie wiadomo jacy drapieżnicy(?)z lub w powietrzu będą czyhali…?

    1. Chyba tak trochę wiosenne porządki, coś mnie porwało tak na szybko przed wyjazdem na majówkę, aby coś zmienić, choć wybór szablonów u na wordpressie coraz bardziej ograniczony, jak się już prawie wszystkie zna. Pozdrawiam serdecznie :-)

  2. Jak przecztałam ten tekst to pierwsze co przyszło mi do głowy to czytanie znaków na pustyni przez chłopca w „Alchemiku”. To przypomina symbolikę ze snów, może nawet jest tym samym :) Dla mnie to o czym piszesz, dało pewną wskazówkę. Że czasem skupienie się na tym co może zagrozic nam ( znalezienie się na czerwonym świetle) dla kogoś może dochodzic jeszcze inne niebezpieczeńswo, bo jego natura jest inna i wziązku z nią dobrze miec to na uwadze. Niby wszystko jak w przyrodzie, ale mi też szkoda tej myszki:(
    Jakby odczytywac to zaś jak znak-tragedię pod Smoleńskiem, no trzemu nie… samolot który jak ptak unosi pazażerów w powietrze…tyle że koniec podróży jest tragiczny
    Pozdrawiam Doroto

    1. Mirabelko być może jest coś w tym co piszesz , z tym , że symbole mają to do siebie , że każdy może jej dowolnie interpretować, dopasowując sobie swoją własną ideologię do sytuacji , osób wydarzenia, co więcej każda będzie właściwa dla osoby interpretującej. Wprawdzie można się w czerwonym świetle na skrzyżowaniu doszukiwać niebezpieczeństwa, ale dla mnie jest to najzwyklejszy symbol regulujący ruch i pewne zasady zachowania na ulicy. Może na niebezpieczeństwo wprawdzie wskazywać , ale może też żądać dostosowania się do określonych reguł zachowania się na ulicy, aby nie wpakować się w niebezpieczeństwo, ale i nie być niebezpieczeństwem dla innych.

      1. Całkowicie się z tym zgadzam, tak właśnie jest z symboliką, każdy odczytuje ją przez własny filt. Co do sygnalizacji świetlnej to faktycznie jest po to by uławiac ruch na skrzyżowaniu i czynic go bezpiecznym. A gdy sie tym nakazom świateł nie jest posłusznym, to wtedy siebie i innych się naraża. Czerwone światło ostrzega. Ale myszki, cóż na sygnalizację świetlną nie zwracają uwagi, bo wiadomo dlaczego:)
        Postanowilam, że każdego dnia powiczę czytanie znaków dla siebie, trochę się w tym zaniedbałam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s