Intuicja · Natura · Telepatia

Łatka i jej Maluchy, czyli o intuicyjnym i telepatycznym wyczuwaniu teraźniejszośći…cz.1

 

W instynkt wyposażona jest każda istota żyjąca, instynkt jest naturalną zdolnością wykonywania pewnych czynności mającą na celu przetrwanie, w pojęciu potocznym instynkt jest często kojarzony z pojęciem intuicji, które nie są wynikiem działania racjonalnego i świadomego umysłu.  To coś, co wymyka się racjonalnej kontroli.

Działania, które nie są wynikiem racjonalnego i świadomego umysłu są często, czymś, co posiada w sobie istny posmak magiczny posmak, posmak cudu, a pozornie możliwe racjonale błędy generują instynktowne bogactwo, jakie by ono nie było emocjonalne, intelektualne czy też materialne, nie umniejszając przy tym roli umysłu, bez którego parzcież nie bylibyśmy w stanie zinterpretować naszej intuicji, instynktu i odpowiednio zareagować.

A oto jedna z takich historii, która generuje w sobie ziarnko cudu, cudu magicznego jak i realistycznego.

Siedząc sobie parę dni temu, szperając tu i tam, oglądając zdjęcia, które często również analizuje pod względem symbolicznym (to tak zamiast kart lub innych magicznym przedmiotów) dopadła mnie nieoczekiwana myśl, przeczucie, że kociczka mojej Siostry chyba się okociła. Hm…..szybko i bez większego zastanowienia napisałam do niej zapytanie, czy oby moje przypuszczenie dotyczące danego dnia i chwili, są właściwe, przeprowadzając jednocześnie eksperyment na prawdziwość moich przeczuć. Znam już tego typu odczucia i po długim czasie uczenia się obsługi własnych talentów nauczyłam się odróżniać, co może być wydarzeniem potwierdzającym prawdziwość moich intuicyjnych odczuć, co może być tylko i wyłącznie marzeniem lub pobożnym życzeniem, a może wręcz żądaniem do życia i jego boskiej, nieobliczalnej natury.

Pewności nigdy nie ma, dopóki  potwierdzą się albo stanowczo zaprzeczy wydarzeniom, sytuacjom, ale za to jest to magiczne, czarodziejskie uczucie pewnej niewiadomej i kryjącej się za tym tajemnicy, której już samo rozwikłanie może mieć magiczny posmak.  Niewiadoma i dążenie do celu mają w takim wypadku większą wartość, niż osiągnięcie celu. To coś w rodzaju gry emocjonalnej sprawdzi się czy też nie. Trafiony, czy zatopiony…?

Odpowiedź mojej Siostry w skrócie brzmiała tak:

:-))))))))))))))

Relacjonując mi jednocześnie, że po powrocie do domu kociczka Łatka leżała  w towarzystwie  swoich dzieci szczęśliwa, wymęczona, jak i gotowa za wszelką cenę bronić swoje potomstwo.

 

I jak zawsze starałam się przy podobnych sytuacjach rozwikłać zagadkę, czy przewiduję zdarzenia, przy formalnie przyciągam je własnymi myślami, tak w tym przypadku przyciąganie myślami jest nie możliwe, a raczej tendencja wskazywałaby na telepatyczne i instynktowne wyczuwanie sytuacji, tym bardziej, że w chwili, kiedy wysyłałam zapytanie kociczka Łatka rodziła swoje dzieci.

Czytaj również : Łatka i jej duże już Maluchy … cz.2

Reklamy

18 thoughts on “Łatka i jej Maluchy, czyli o intuicyjnym i telepatycznym wyczuwaniu teraźniejszośći…cz.1

  1. Witaj Dorotko:)*

    Gratuluję rodzinnych kociąt!:)
    Przeczytałam z wielką uwagą to, co napisałaś. Ja również całe życie uwielbiałam tę adrenalinkę „sprawdzi się, czy nie?”, „Intuicja to, czy też nadmierna imaginacja?” (raz dobrożyczeniowa, a niekiedy z gatunku czarnowidztwa) Ale dzięki umiejętności patrzenia na siebie z dystansem, ja również w 90 % potrafię to już od dawna odróżniać.
    Zresztą trudno, żeby było inaczej, skoro autoobserwację prowadzę już przez długie dziesięciolecia:) /lol/ Na dodatek jestem typem głęboko intuicyjnym. Dzięki Bogu, że jednocześnie nie brak mi przy tym rozsądku i realizmu życiowego.

    Napisałaś, że nauczyłaś się to odróżniać, ale jednocześnie bardzo mądrze zaznaczyłaś, że „pewności nigdy nie ma, dopóki…”
    No właśnie! I za to Cię bardzo cenię, szanuję i dziękuję za szczerość:)* Stałaś się przez to dla mnie jeszcze bardziej prawdziwa i wiarygodna:)

    Pozdrawiam, a jednocześnie dziękuję, bo w tej chwili zainspirowałaś mnie do napisania pewnego postu.
    Miłego weekendu:)*

    1. Magdo dziękuję :-)
      Jak może istnieć pojęcie pewności siebie, skoro pewność siebie można by zdefiniować ja wiem i tak jest na pewno! Na pewno jest dopiero jak się sprawdzi, przynajmniej w sytuacji związanej z przewidywaniem; przyszłości, teraźniejszości i zjawisk z tym związanych! Zawsze jest jeszcze duża odległość między wiem, przypuszczam, a tym, co się wydarzy, szczególnie, jeżeli jak w tym wypadku dotyczy wydarzeń, z którymi się nie jest bezpośrednio związanym, bo te wydarzenia odbywają się w odległości około 1000 km. To dotyczy tej konkretnej sytuacji.

      Wyobraź sobie gdyby się wszystko tylko sprawdzało, albo gdyby się tylko nie sprawdzało, nie było by zbyt ciekawie, bo z góry można by było założyć istnienie zjawiska pewności .

      Pewności jest tyle w życiu , ile każdy dla siebie wyciągnie wniosków akceptuje je w takim, jakimi chce zaakceptować i jest w stanie je przełożyć w miarę możliwości na praktykę we własnym życiu, i jednocześnie może drżeć przed sobą, aby jego przekonania się w obliczu siebie samego nie zachwiały, no, bo przecież straci się tą cenną i krótkotrwałą wartość – pewność .

      W przewidywaniu przynajmniej ja tak to do moich własnych potrzeb widzę zdecydowanie ciekawszą jest niepewność z grą w parze; sprawdzi się czy też nie, niż nudna i nieciekawa pewność, a tak poza nic nie ma w życiu wartości stałej , stąd nie może być mowy w jakimkolwiek wymiarze metafizycznym , racjonalnym , energetycznym czy materialnym o pewności ;-)

      A kociaczki są super słodkie :-)

  2. Masz rację! Dopóki istnieje w nas ta dziecięca ciekawość dotycząca nieprzewidywalności świata (a więc i tym samym wiara w cuda;P) dopóty jesteśmy młodzi duchem i życie jawi nam się jak cudowna kraina pełna skarbów Alibaby:)
    Osobiście, kiedy tracę marzenia, to czuję się martwa. Ważne jest doświadczać, i uczyć się, wciąż uczyć się życia, bo życie to droga. A kiedy przestanę dostrzegać nowe perspektywy i nowe horyzonty, wówczas umrę. Ja już nawet nie mówię, że ze starości, ale po prostu – z nudów;P

    Pozdrawiam, i może się w końcu zabiorę za ten post, ale w międzyczasie tyyyle się narobiło, że ten wpis mi znowu wyjdzie stanowczo za długi, a tu na dodatek pies chce siusiu, a ja wciąż „przy porannej kawusi” /lol/ i w piżamie, hehe:)

    1. He, he brzmi zupełnie magicznie i bajkowo – kraina pełna skarbów Alibaby :-)

      A teraz wyobraź sobie ta samą bajką bez 40 rozbójników- no nic tylko inny scenariusz trzeba by było pisać, byłaby pewna, przewidywalna i niewiele warta, pewnie nawet na czytelniku nie wywarłaby wrażenia…Także pozostawmy świat nieco przewidywalny, ale do końca niepewny…? Inaczej by adrenalina nie podskoczyła…nie było by tego specjalnego efektu, który każdy z nas uwielbia ;-)

  3. Witam Was serdecznie . Przeczytałam i post i Wasze ciekawe komentarze. Tak. Telepatia czy intuicja są to zupełnie NIEWYTŁUMACZALNE sprawy.Umiejętność przewidywania, czy raczej przeczuwania tego , co ma się wydarzyć jest prawdziwym darem. Sama mam tendencję do racjonalizowania wszystkich takich zdarzeń (jest skutek, musi być przyczyna :D***), ale taki sposób patrzenia „odziera” niestety rzeczywistość z bajkowo-baśniowej oprawy.

    1. Witaj Mary, intuicja nie jest wprawdzie racjonalnie wytłumaczalna, ale funkcjonuje :-) Nie jest aż takim specjalnym darem, jest raczej naturalnym darem każdego z nas, a ma za zadanie wyczuwanie sytuacji, które są sytuacjami sprzyjającymi, jak i ostrzega przed zagrożeniami. Trudnością w posługiwaniu się czystą intuicją u człowieka jest często umysł, rozum nakłaniający do racjonalnego postępowania, stąd bardzo trudno jest rozróżniać, kiedy podejmowane decyzje są decyzjami podejmowanymi intuicyjne, a które są podejmowane racjonalnie, a więc to, o czym pisałam czy decyzje są czysto instynktowne, bo ostrzegają, albo są sprzyjające w przeżyciu, lub racjonale, które wskazują na ewentualne pobożne życzenia. Dopiero jak się sprawdzi lub nie, można dalej spekulowac , o co chodziło w tej całej akcji, ale pewności nadal nie ma ….Ale intuicje posiada każdy z nas, nie ma wyjątków :-) U jednego jest może bardziej rozwinięta, a u innego może mniej, ale to jest tylko tyle, nie ma w tym żadnego czary mary, ani hokus, pokus, przynajmniej nie jest mi nic na ten temat wiadomo. Intuicja jest naszym instynktem samozachowawczym, który wspomaga nas w podejmowaniu decyzji mające na celu przeżycie.

  4. Narazie to mi adrenalina uszami wychodzi. A Ty jesteś Prawdziwą Wróżką, bo tuż przed wyjściem z psem przeczytałam Twój komentarz (a teraz wróciłam i jeszcze mnie tam nie było – tzn. na blogu. Wchodzę tam jak gdyby tylnymi drzwiami /lol/) I odnośnie tamtego Twojego komentarza: Tak! Masz rację! Chodzi hm… /bezradna/ albo o NIEPRAWDOPODOBNE PRZYPADKI, albo o intuicję… Bo czy o telepatię, to nie wiem:(
    Trudno ją stwierdzić…”jednostronnie”, prawda?:) A w zasadzie jest to niemożliwe.
    Opowiem więc to wszystko jedynie ze swojego punktu widzenia.

    PS. Kiedy tam u Alibaby najfajniejsi byli dla mnie właśnie rozbójnicy! Czterdziestu chłopa (plus Alibaba) naraz w jednej opowieści NIE DA SIĘ porównać do jakichś tam skarbów! Toż one występują w co drugiej bajce! A 40 facetów?! W żadnej! Ha! Bo nawet krasnoludków było tylko siedmiu:P

    Pozdrawiam, i lecę pisać ten post:)

  5. Pewnie masz rację, bo chociaż uważam się za osobę twardo po ziemi stąpającą często zdarza się mi kierować intuicją a nie racjonalnymi przesłankami :) Źle zaczyna się dziać , gdy pozwalamy , by całkowicie nami „zawładnęła”, a już najgorsze scenariusze przybiera , gdy polegamy we własnym postępowaniu na czyjejś intuicji , a wyłączamy swoją :( .
    Ps. Te kociaki są przecudne :D*

  6. Nie ma mnie jeszcze w domu, a internet to też cud, dzięki któremu mogłam zobaczyć te cudne macierzyńskie sceny i kotki, moje najukochańsze :) A wiesz,.. że kiedyś prałam majtki, tak na wakacjach, w umywalce i nagle przez moment wspomniałam o koleżance ( nie najbliższej) która wiedzialam ze jest w ciaży :) Zostawiłam pranie majtek, usiadłam i sięgnełam po tel. wybrałam numer, krótkie tuk tuuuu, i hallo, co u ciebie słychac ? Cześć, cieszę się, że dzwonisz, myślałam o tobie, rano urodziłam córeczkę :)
    Prawda jakie niesamowite ? Ja, na totalnym luzie wypasie wczasowym, myślami zupełnie na plaży i nagle taka myśl i konkretna osoba, z która nawet nie wiele mnie łaczyło. Ale ona o mnie myślała i masz tu „cud”
    Pozdrawiam z pieknej francuskiej Bretanii :)
    Ps. Przeprasiam za błedziki ( ewentualne)

    1. Najciekawsze w odkrywaniu przesłanek telepatycznych z Twojej relacji były chyba te majtki :-) …, choć skojarzenie może się wydawać na pierwszy rzut oka mało interesujące wręcz dziwne …to jednak tego typu skojarzenia i gra symboli, która racjonalnie interpretujemy wprowadza na drogę odkrywania tajemnic :-) Ja kojarząc tą moją historię oglądałam tego typu zdjęcia.

      Gry symboli nie można wprawdzie racjonalnie wytłumaczyć, a spisywanie ich w słowniki symoli nie zawsze zdaje egzamin, tym bardziej, że każdy racjonalnie interpretuje swoje skojarzenia, symbole do własnych potrzeb i odczuć…ale w tym tkwi tajemnica niepewności i podwyższonej adrenaliny :-)

      Udanego dalszego urlopu życzę, u mnie też w końcu zaświeciło słońce :-)

      1. Nie martw się:) Wena czasem przychodzi całkiem nieoczekiwanie. Trzeba na nią poczekać. Dodałaś mi skrzydeł i wierzę, że i ja będę dla Ciebie jakąś motywacją :) A czas? No cóż. Będzie wena i czas się znajdzie. A i siły wrócą.W każdym razie ślę Tobie moc pozytywnych myśli:) I jeszcze raz dziękuję.

        1. Wena …hmm…jest nieodzowna i emocje, które dodają wenie skrzydeł. Dokładnie tak sobie wczoraj pomyślałam, że teraz nie mam wyjścia..innych motywuję…a sama….real mam tym razem, jako wymówkę w nim wykorzystuje moje czarownie i siebie samą przynajmniej na tą chwilę tam bardzo , ale to bardzo motywuję. Tak chętnie jak i po mojemu czaruje , tak samo chętnie po ziemie pewnie stąpam :)
          Nie ma za co Mary dziękować , ja tylko tak lekko pobudziłam , to co drzemało, chęcią pałało i z ukrycia świat podglądało ;)

  7. Dorotko!!! Ależ tu pięknie!!!!:))) Wskoczyłam tu – przyznaję się bez bicia – teraz tylko przypadkiem. Przepraszam:*
    Ale:

    – po pierwsze – od dwóch dób tkwię (a raczej tkwiłam) na samym dnie swojego prywatnego piekła. Tam gdzie najboleśniej parzy! I przeżywałam ISTNE MĘKI; na szczęście:

    – po drugie – DOKONAŁAŚ CUDU:*** (i to podwójnego!!!) – chodzi mi o blog Mary:))) i tam sobie przeczytaj dalszą laurkę na Twoją cześć!:)* albowiem:

    – po trzecie – kiedy znalazłam się w tamtejszym niebie, to skończyło się moje prywatne piekło (do „następnej razy” szlag by to trafił /zła/ istny Zaułek Śmierci! Mojej!) i dlatego:

    – po czwarte – lepiej nie czytaj mojego ostatniego (na tę chwilę) postu, bo się zgorszysz. I to bardzo! Ale ja już nie wiem co robić. (to nie usprawiedliwienie, tylko retoryczne westchnienie:))

    – a po piąte – weszłam tu, bo uzupelniam swój profil na bloggerze (czyli zrzynam od Mary /lol/) i potrzebny był mi link do Twojego bloga:)

    Buziaczki niedzielne:***:)))

    1. Magdo , nie aż takie wielkiego cudu , bo aby cud się wydarzył magiczne siły muszą do tańca ruszyć ;-) Ja nic… , a nic….. magicznego nie używałam , a czarowałam jak najbardziej realnie …ja tylko ukryte siły nieco zmotywowałam . Ot tak jak to czasami w realnym życiu robię, cos tam przed siebie opowiadałam :) , historię wymyślałam :) i wcale nie do końca widziałam ;) , co ja tak opowiadałam, i że swego rodzaju działania wywołałam, no dobrze tak trochę wiedziałam, ale tak nie do końca. Jak wiadomo, aby cud się wydarzył …muszą być pewne warunki spełnione …chyba tak sobie myślę …ja nieco realnie czarowałam, a Mary chwilę dla siebie wykorzystała? I to jest tyle cudu w którym każdy po troszeczku działał , bo i o Tobie nie można zapomnieć, która wcześniej wenę Mary na dobre pobudziła :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s