duchowo · ezoteryka · filozofia · Intuicja · myśli · nuda · przygoda · Różne · Rozwój osobisty

W krainie rozwoju duchowego … czy jakiego tam…?

Tak i owszem już wspominałam tu i tam, że ostatnio wybrałam się na wycieczkę, które ze względu na swój nudy charakter ostatnio mnie męczyły. Ale co tam raz kozie śmierć.

Ta kraina, to kraina ezoteryczno – rozwojowo – duchowa.  Pełnia księżyca ma to do siebie przy najmniej w moim wydaniu, że dopadają mnie zawsze jakieś dziwne pomysły tak tym razem padło na tą fantastyczną wizytę tu i tam. Tak po nitce do kłębka…? Dawno już tak nie wędrowałam… ;)

Czymże byłaby ludzkość, gdyby nie miała możliwości komunikowania, w które została przez boskie istoty wyposażona. To bardzo ważny element życia, mieć towarzystwo tych, u których będzie nam jak u pana boga za piecem, z kim można porozmawiać, wymienić się poglądami, wypić kawę, pogadać, a może się pokłócić, aby w kolejności do siebie wrócić, bo z kimże są te rozmowy najprzyjemniejsze, z równym sobie, każdy przecie to powie.  Ileż warta by była wiedza nie przekazywana dalej. Ileż warta by była wiedza, która by się gdzieś tam w alkowie ukryła.

Rozmowa i reakcja na wiedzę daje możliwość jej tolerancji i akceptacji, albo weryfikacji, ale można także ją  zignorować, podważyć, lub zanegować.

Przyznam, że ta wycieczka, pod różnymi względami ciekawa była, choć dech mi chyba do dzisiaj zaparło, bo jakoś nie mogę się obejść, bez choćby krótkiego spisania wniosków, tego, co widziałam, przeczytałam, a czego doświadczyłam.

Moda to jakaś niesłychana. Jak nie wiesz, co ze sobą robić, to biznes o rozwoju możesz założyć?

Wszyscy piszą o rozwoju, rozprawiają się ponoć z iluzjami, na ten temat, jak to niektórzy określają w konkretny i profesjonalny nie zapominając, o swojej roli, która propagują, tak, więc roli, która chcą spełnić rolę dokazującego i przekazującego wiedzę autorytetu. Jedna z pań pisze  notatkę na temat władzy, nie dostrzegając, że  sama tej władzy  nad maluczkimi żąda: „Będę sukcesywnie wspierać cię w twoich poszukiwaniach i podpowiadać  właściwe lektury do samodzielnego studiowania. Jestem samoukiem ciągle poszukującym prawdy o świecie, Bogu i o mnie samej. Możesz przyłączyć się do mnie i będziemy wspólnie kroczyć jedną prostą drogą, bez żadnej władzy nad nami”. Brr…

Domaganie i wymaganie, a nawet w tonie dyktatorskim, tutaj to zjawisko na facebooku  kłania się dobitnie w  swojej roli, jako autorytetu jest zbędnym manewrem. Bycie nim, ani się nie wymusi, ani nie uratuje, ani na siłę nie wypracuje. Autorytet jest tylko i wyłącznie skutkiem ubocznym tego, co i w jakiej jakości się robi  na drodze do realizacji własnych celów.

Ciekawie  można spędzić czas na FB oglądając jak niektórzy swoje poglądy definiują.  Jednego pana poglądy religijne mnie szczególnie  uraczyły, bo „miłość jest moją religią”, a jeszcze ciekawiej charakteryzował swoje poglądy polityczne, toż on  „życzliwą anarchię” do życia chciałby powołać ;). Ta druga część brzmi jak science fiction, chciałby się powiedzieć, nie tak jak ja, krótko węzłowato, nie mam żadnych tam poglądów, a na potrzeby danego czasu stwarzam, ot tak stwarzam je sobie. Tak, więc reasumując pomysł na określenie poglądów tego pana bardzo mi się podobał, ale obawiam się, że to, co pod tymi pojęciami ukrywało, nie bardzo by mi do gustu przypadło.

I jeszcze jedna sprawka, na jednej stronie ezoterycznej wdałam się nawet w krótką, aczkolwiek owocną dyskusję. Owocna była chyba tylko dla mnie…?  Męczą mnie strony ezoteryczne, na których autorzy coś tam…, coś tam sobie wypisują, ale jak mi się bardzo rzadko, kiedy zdarzy, że stawiam w temacie rzeczowe i logiczne pytania, to dostają drgawek, na myśl o dyskusji ze mną. No nie chcą ze mną dyskutować i już. Myślą, że jak mi zdawkowo odpowiedzą, to ja nie widzę i nie czuję, co się święci. Tak, więc, po krótkiej próbie wyjaśnienia zjawiska, o którym była mowa, autor strony zbył mnie: Nie mylmy ezoteryki z egzoteryką.

Brawo, chciałam krzyknąć, ale dałam sobie spokój. A jednak  i chyba dzięki bogu , ezoterycy wcale się nie różnią od grup racjonalistów, polityków, przedstawicieli religii i jak najbardziej zależy im na utrzymaniu zainteresowanych w ciemnocie i robieniu z igły widły. W końcu jak ezoteryczne , to tajemnicze, a jak tajemnicze , to niech tajemnicą zostanie. Amen !!!

Reklamy

18 thoughts on “W krainie rozwoju duchowego … czy jakiego tam…?

  1. Poszłam za linką i postanowiłam jakoś się ustosunkować do tematu, żeby samej sobie kuku nie zrobić ;)
    Opublikowałam tam i daję to tu; komentarz uczciwie.
    Cóż, na temat czucia czy cudzego przeczucia nie ma co dyskutować. Każdy czuje inaczej, a że czuje coś więcej niż tylko pełny brzuch i zmęczenie w mięśniach, szuka u innych ludzi potwierdzenia, że to co czuje, jest prawdziwe, albo, że może takie być . Ale czy jest ? Chyba tak. Bo jak do tej pory wiele tzw. „czuć – odczuć” ignorowanych przez świat naukowych sceptyków, dziś jest normą, jakąś dziedziną chemii, czy fizyki kwantowej. Ilość nowo odkrytych pierwiastków, szczepów bakterii wzrosła diametralnie. A przecież ich również nie było widać, ale można je było poczuć np. w chorobie, albo zdrowieniu, bądź poprzez jakąś dziwną reakcję, czegoś z czymś ( nowe pierwiastki) co nie powinno mieć miejsca, a jednak się zadziało i domagało odkrycia i potwierdzenia. Świat nauki niemalże codziennie ogłasza nam narodziny nowego cudu.
    Jeszcze do połowy XX w dla psychologii nie istniała podświadomość, obecnie istnieje nie tylko ona, ale i do tej pory ignorowana intuicja. Albo jeszcze lepiej ponoć mózg to nie jedno z umysłem, a osobne „istoty” wewnątrz nas, które powinny ze sobą współpracować. Lekarz porównał to do rozmowy z aniołem stróżem. Pisze o tym w swojej nowej książce, nie mistyk, ale człowiek nauki, ostatnio fragmentami publikowanej na portalu Interii. Tutaj jest link dla zainteresowanych, którzy być może przeoczyli temat ?
    http://facet.interia.pl/news/intuicja-jest-naukowo-udowodniona,1587367
    Pewnie, że ezoteryka zmęczy każdego, gdy przez dłuższy czas zamiast obłoków i jasności, coraz większa ciemność, i tylko ciemność, wilgoć, mrok i sucho w ustach, a wyjścia z tunelu nie widać, a już dawno powinien był być, faktycznie może człowieka fizycznie zemdlić od tej duchowej tułaczki od jednej super hipotezy i czucia wewnętrznego, jakiejś wizji, ciała astralnego, eterycznego, nieskończoności, czakramów itd. do drugiej. I końca nie widać ;)
    I tu muszę się zgodzić z autorem tekstu, że na pewnym etapie duchowego szlifowania się pojawia się takie przekonanie; – mam DOŚĆ ! Zamiast spokoju i naturalnej radości, pojawia się wnerwienie, zmęczenie, mdłości i „ dość klepania kotka przy pomocy młotka, ja potrzebuję świeżego powietrza pewności i normalności. Wtedy największą niechęcią zaczyna się pałać do tych co o rozwojach duchowych mówią, a jeszcze nie doszli do tego miejsca w którym my jesteśmy, z napisem „Uwaga mam mdłości” . Wtedy robi się zazwyczaj taki wielki zwrot ku normalności, bez względu jak ją pojmować, bo nic nie jest normalne, tylko więcej ludzi tam siedzi, zwyczajnemu życiu. I bardzo dobrze, bo wszystko musi dojść, dojrzeć i urodzić się, nie w „niebie”, a na ziemi, na normalnym ziemskim gruncie, być przemienione, ale zwyczajne.
    Pozdrawiam autora strony i komentujących.
    @Dorotko, ja też tak mam, nie inaczej. Co ci będę pisać, byłaś świadkiem moich transformacji pełnej zwrotów akcji ;)

  2. Miałam nadzieję , że gościu, po twoim wywodzie się choć krótko nawet jednym zdaniem się odniesie do Twoich wniosków, ale nic pustka;) Szkoda czasu ;), sam od siebie i własnego serca niewiele ma do powiedzenia.

  3. Rewelacja! Podpisuję się pod Twoim postem obiema łapkami!
    A także pod Awiki „mam DOŚĆ”

    Bardzo serdecznie pozdrawiam obie Panie:)

  4. Cieszę się, że to przeczytałam, bo i w chęci pomocy tkwi niebezpieczeństwo władzy i trzeba mieć to na uwadze. Dziękuję Dorotko. :)
    Co do rozwoju, wiary, ezoteryki itp.- ten ślepy zaułek pojawia się wtedy- jak mi się zdaje- kiedy zabrniemy za bardzo w ‚ja’. Równowaga jest w otrzymywaniu i dawaniu.

    1. Myślę, że trudno jest jednoznacznie zdefiniować, czy w chęci pomocy tkwi niebezpieczeństwo władzy, poniekąd tak, choć sama pomoc jest również w wielu przypadkach niezbędna, ale może zależy na ile respektuje się potrzeby strony przeciwnej, na ile pomoc zabiera stronie przeciwnej możliwości własnego dziania, a na ile pomoc właśnie motywuje do własnego działania. W pomocy tkwi na tyle niebezpieczeństwo władzy, na ile także tkwi niebezpieczeństwo, że strona przeciwna otrzymawszy za dużo pomocy, nie będzie się czuła zmotywowana do działalności na własną korzyść. Podanie wędki jest zawsze ważniejsze niż bezpośrednio złowionej ryby, ale wiele zależy również od tych, którzy tą pomoc otrzymują i jak taką pomoc definiują.

      O tak Porcelanko równowaga to ważne słowo , ale nigdy nie wiedzielibyśmy , co ono oznacza, gdybyśmy się raz na dole , a innym razem na górze znaleźli, przy czym to na dole jest zdecydowanie bardziej pouczające, bo to on pozwala doceniać wyżyny życia :)

      1. To dobrze powiedziane Dorotko, że trzeba się mocno zastanowić, jak nie zabrać odbiorcy możliwości swobodnego działania i jak dobrze motywować. U mnie te umiejętności wciąż jeszcze leżą i kwiczą. ;) Bardzo dziękuję za metaforę z wędką, zakotwiczyła się w moim umyśle i postaram się mieć ją na uwadze w dalszej kontemplacji. :) Z równowagą masz absolutną rację, trzeba być i na dole i na górze, coby dobrze znać cienie i blaski i nie pozwolić zbyt łatwo pomylić gwiazd z ich odbiciem w tafli stawu. :) Tak, dół jest szalenie pouczający, boli jak diabli, ale cóż. ;) Może to cena za docenienie wyżyn?
        Dziękuję za rozmowę, bardzo odżywcza! :)

    2. A wiesz, tak na parę minut się zatrzymałam nad tym przedostatnim zdaniem i ślepego zaułka w rozwoju , wierze, ezoteryce i pewnie wszystkich innych skrajnościach , które nas fascynują i pochłaniają…coś mi się wydaje , że masz sporo w tym racji …w tym zabrnięciu , o wiele za bardzo we własne ” ja”.

  5. ” A jednak i chyba dzięki bogu , ezoterycy wcale się nie różnią od grup racjonalistów, polityków, przedstawicieli religii i jak najbardziej zależy im na utrzymaniu zainteresowanych w ciemnocie i robieniu z igły widły.” — to samo zawsze powtarzam ;) Chociaż ja wędruję po forach ezo raczej. A tam też oryginały zupełne: często ktoś wypowiada się mądrym tonem o zjawiskach metafizycznych, a w dalszej dyskusji okazuje się, że to dlatego, że sobie poczytał jakąś książkę, gdzie było napisane o astralu, czakrach, energii, bytach itp. i on w to wszystko uwierzył a teraz powtarza tę wiedzę tak, jakby pochodziła z jego najgłębszego doświadczenia. Massakra.

    Są też tacy, co faktycznie coś praktykują, mają jakieś własne doświadczenia. Ale oni też zgrywają mądrali, i to jeszcze większych. Generalnie to jest tak, że dana osoba „zna się” na jakiejś wąskiej dziedzinie ezoteryki czy magii, a wypowiada się w ten sposób, jakby była ekspertem od wszystkiego.

    „Zna się” w cudzysłowie, bo na ile można w ogóle „znać się” na tym, co jest tak ulotne jak ezoteryka?

    1. Kto wie, może znanie się na jakiejś wąskiej dziedzinie wiedzy jest właśnie kluczem do „znania się”( tu nie mam na myśli tylko ezoteryki), ale chyba zdecydowanie ważniejsze jest przełożenie tego na praktykę , jak i praktykowanie tego we własnym życiu, nie tylko w imię praktykowania , ale przede wszystkim w zgodności z własnymi przekonaniami , jak i wartościami.

      1. hmmm…. myślę, że ideałem byłoby mieć jakąś swoją jedną bądź dwie dziedziny, na których się znamy dobrze, oraz szeroką wiedzę ogólną z wielu dziedzin.

        Co do przełożenia na praktykę i zgodności praktyki z własnymi wartościami – to ja jeszcze bym się zastanowił – jakie są to wartości? Niestety jak się spojrzy na nieco starszych i bardziej zaawansowanych ezoteryków, to widać, że im tak naprawdę chodzi głównie o pieniądze. Wtedy przełożenie na praktykę teorii ezoterycznych będzie oznaczało głównie kolejną porcję pieniędzy na koncie.

        Z moich obserwacji wynika, że młodzi ezoterycy są trochę mniejszymi materialistami i czasem nawet faktycznie wierzą w tę całą duchowość. Tylko, że dla nich to często sposób na wyróżnienie się, więc tylko pod tym kątem patrzą. Praktyczne wcielenie idei ezoterycznych w życie oznacza dla nich tylko tyle, że mogą „poczuć się kimś” bo „nikt ich nie lubi w szkole i są inni”. Więc wszystko jest podporządkowane temu celowi. Taki młody człowiek ćwiczy telekinezę, telepatię, magię – tylko po to, żeby odreagować sobie brak poczucia wartości i poczucie wyobcowania. Jednak… to wszystko może być zgodnie z jego wartościami. Nie musi być aż tak wielkiej hipokryzji w tym, raczej skrajna niedojrzałość.

        1. Wartości mają zazwyczaj znaczenie zupełnie neutralne, dopiero to jakie z nimi wiążą się konsekwencje i oczywiście w zależności dla kogo… sprawiają, że nabierają bardzo subiektywnych barw, tutaj zaczyna się wartościowanie innych , bądź sytuacji ;) Nie wiem , jakie wartości w ogólnym tego słowa znaczeniu ma większe znacznie dla starszych ezoteryków , jak i nie bardzo wiem , jakimi wartościami posługują się w ogólnym tego słowa znaczeniu młodzi ezoterycy. Lubię za to odnosić się do konkretnej sytuacji , bo takie gdybanie , czym posługują się starsi , a jakimi wartościami posługują się młodsi nie prowadzi do żadnych sensownych ogólnych wniosków .

          Jedno jest pewne, za pracę należy się zapłata. Za chleb trzeba w sklepie zapłacić , więc dlaczego nie należy zapłacić za usługi ezoteryczne. Młodsi są raczej na etapie poszukiwań swojej drogi, tak więc , może i to wstrzymuje ich od pobierania opłat(bo nie jest to ich pracą), a także z racji wieku… takie jest ich prawo , szukać , robić błędy , aby może się z nich uczyć , choćby tylko dlatego , aby z tej ścieżki zrezygnować i przejść na inne, być może racjonalne, albo zaleźć coś innego, coś co będzie kształtowało własne przekonania i własne choćby nowe wartości, a kwestionowanie dobra bądź zła tych wartości leży najczęściej w interesie oceniającego , a nie tego dla kogo one są czymś cennym , choćby tylko w danej chwili , bądź czasie.

        2. Tak, masz rację, zbytnio uogólniam. Aczkolwiek to dlatego, że ludzie na takich forach są w sumie… schematyczni. Widząc tylko temat nowo założonego wątku na forum, jestem często Ci w stanie bez patrzenia na treść powiedzieć dokładnie co ktoś tam napisze, jakie tematy poruszy i jakie pytanie zada na końcu. Po prostu jestem tym już znudzony. I trochę zawiedziony, gdyż dlatego szukam w necie stron o takiej tematyce, bo mnie interesuje taka tematyka, trochę tajemnicza, niezbadane sprawy itp. Niestety ludzie to często zbyt spłaszczają i nie da się z nikim na poziomie pogadać prawie :/

          „więc dlaczego nie płacić za usługi ezoteryczne”
          może dlatego, że tak naprawdę usługi oferowane przez ezoteryków często nie są niczym konkretnym? Czy jakbym Ci proponował, że zrobię Ci „diagnozę czakr” za pieniądze, i to w dodatku jedynie na podstawie twojego zdjęcia, które wyślesz mi przez internet, byś się zgodziła na to? W dodatku nie masz żadnej pewności, czy w ogóle wierzę w czakry, czy się na tym znam, a jedynie moje suche zapewnienia, że tak, oczywiście, jestem znawcą czakr i oczywiście, umiem je diagnozować przez internet.

          Naprawdę, mam wrażenie, że ważniejsza jest tu umiejętnośc przekonywania ludzi, żeby się zgodzili zapłacić, a nie faktyczne umiejętności.

  6. @nietoperek

    Szczerze mówiąc nie bardzo mi się chcę dyskutować, czy należy płacić czy tez nie, bo to jest teza, która można postawić na równi z tezą, korzystać z takich usług czy też nie. O ile to drugie mogłoby się nadawać do kontrowersyjnych dyskusji, to pierwsze nie stoi dla mnie do żadnych dyskusji, ze pracę należy zapłacić, a jak się nie chce płacić, to i nie trzeba z tego korzystać. Nie ma korzystanie bez płacenia. Osobiście nie chciałabym chleba od piekarza za darmo, aby być mu potem dozgonnie wdzięczna, że mi podarował bochenek chleba .
    Nigdzie nie ma obowiązku korzystania z tych usług. Jest jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność za siebie i swoje czyny. Tak, więc jeżeli się wymaga, to trzeba zapłacić, a jak się nie chce płacić to można jedynie skorzystać z tego, co jest udostępnione w Internecie za darmo, nie ma się jednak możliwości wymagania.

    Czy jakbym Ci proponował, że zrobię Ci „diagnozę czakr” za pieniądze, i to w dodatku jedynie na podstawie twojego zdjęcia, które wyślesz mi przez Internet, byś się zgodziła na to?

    Jasne, że nie, bo po pierwsze nie interesuje mnie „diagnoza czakr” i po drugie cię nie znam, a cenię sobie ludzi, którzy mają odwagę się przedstawić z imienia i nazwiska, takich, którzy są stanie powiedzieć, oto jestem, ja, co więcej tworzą coś na swojej stronie, co ich reprezentuje. Lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia. Moich bogów wybieram sobie sama, czasem kupuję ich twórczość, czasem czytam, co publikują w Internecie. Mam swoich ulubieńców, choć nie korzystam z żadnych usług, ale bywały czasy, że korzystałam i płaciłam. Szczerze mówiąc nie żałuję , że zapłaciłam za tego typu zabawę , z której sporo wyniosłam ;)

  7. Zakręciłaś mnie tak, że samemu nie wiem już o co mi chodziło. Żeby więc nie popaść w absurd i nie bronić poglądów, które mi przeciwne (gdyż osobiście raczej jestem ZA zarabianiem pieniędzy), powiem po prostu tyle, że po prostu wkurza mnie nadmiar hipokryzji wśród środowisk tzw. duchowych. I na tym zakończmy może. Myślałem po prostu, że piszesz o tym samym w notce.

  8. Oj tam zakręciłam, choć czasem mieszanie w głowach to moja specjalność :)

    Reasumując, każdy medal ma dwie strony.

    Z jednej strony są rzeczywiście osoby w środowiskach duchowych kipiące hipokryzją, zgadza się i o tych była to notatka, choć myślę, że nie można uogólniać, bo są w nich także ci, którzy naprawdę szukają i często nisko upadają, bo nie łatwo jest, co innego myśleć, co innego opowiadać a jeszcze, co innego samemu robić i doświadczać, ci dochodzą do ciekawych wniosków, jak i mają odwagę powiedzieć, że się pomylili i to nie ta droga, a szukają dalej, bo powiedzmy lubią to robić choćby w sensie intelektualnym. Są także ci, którzy szukają tylko i wyłącznie dla siebie, albo ci, którzy zarabiają na tym pieniążki, jak dla mnie oba sposoby są OK.

    Jest jeszcze druga strona medalu, o której ja w notatce niewiele wspomniałam, za to ty poruszyłeś ten temat, to są klienci korzystający z usług całego przemysłu bazującego o psychikę ludzką, a ten jest przeolbrzymi, nie ograniczając się tylko i wyłącznie do ezoteryki. Tu popyt reguluje podaż, zupełnie normalne i podstawowe prawo rynku.

  9. Po głębokim przemyśleniu stwierdzam, że nie chodziło mi wtedy o sam fakt zarabiania, a o negatywną energię, która się z tym wiąże. Niemal mnie opluwają, bo ośmielam się zakwestionować ich autorytet i udaremnić im pozyskiwanie nowych klientów (bo trollują fora internetowe, reklamując swoje usługi).

    Z drugiej strony oprócz takich ludzi są też całkiem pozytywni ludzie, którzy też sobie liczą sporo. Widziałem jakiś czas temu ogłoszenie dość drogiego kursu huny(filozofii/magii hawajskiej). Tym niemniej wiem, kto to organizuje, i że to jednak może coś jest warte. Więc każdy medal ma dwie strony.

    1. W zasadzie uważałam dyskusje za zamkniętą….., ale sprzątam jak szalona tu i tam , także w komputerze…bo się strasznie wszędzie namieszało i wpadło mi w oko…, że się chyba tak do końca nie zrozumieliśmy….?

      Zgadza się poniekąd to co napisałeś…jednakże coś podobnego funkcjonuje w środowiskach klienteli , są tacy , którzy są zadowoleni, , albo ci, co ciągle mruczą i coś im nie pasuje, zamiast zrezygnować i przejąć odpowiedzialność za siebie i swoje życie rozwiązując swoje problemy sami, a nie szukając guru, którego obarczają jeszcze bardziej za swoje problemy. Żaden psycholog , lekarz, wróżka, trener NLP i czego tam jeszcze ;), bądź jakikolwiek inny doradca duchowy nigdy nie jest w stanie uzdrowić człowieka, oni tylko sugerują , inspirują, starają się wywierać wpływ (nie mylić z manipulacją, która jest także możliwa)…, bądź nauczają, a co z tego wyjdzie i jak się szukający pomocy się ostatecznie zdecyduję zależy tylko i wyłącznie od nich , tych którzy z takich a nie innych usług korzystają. Tak więc i ta strona zawiera w sobie dwie różne strony medalu.

      Nie zmienia to faktu , że gdyby nie ludzka ciekawość i zapotrzebowanie na tego typu działalność pojęcie duchowości by nie istniało, a jednak istnieje i będzie nadal istniało.
      Duchowość wywiera wpływ na klientów ( negatywny jak i pozytywny), ale także bez domagającej sie klienteli, nie było by duchowości.

      DUCHOWOŚĆ—————> KLIENCI
      KLIENCI—————–>DUCHOWOŚĆ

      To działa w dwa kierunki i jedno bez drugiego nie może istnieć. To jest ten medal, o którym w moim poprzednim komentarzu wspomniałam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s