myśli · Natura · Psychologia · Różne

Opowieści o chwilach słabości…

Wychodząc z budynku, jakiś odruch kazał mi się odwrócić i skontrolować, czy oby na pewno drzwi właściwie zamknęłam. Nim jednak zdecydowałam się na ten ruch szybko skojarzyła mi się akcja zamykania kluczem obu zamków. I kiedy w rejestrowałam swoimi myślami ten ruch, spojrzałam na kobietę, która przykrywała swoje oblicze parasolką. Odwróciła się szybko wystraszona, po czym ponownie spojrzała, jakby zdecydowanie odważniej w moim kierunku, jakby mnie rozpoznała i właśnie na mnie czekała. Szybkim ruchem odwróciłam głowę, bo przecież nie znałam jej, a o tej porze i po tylu godzinach pracy, nie byłam zainteresowana rozmową. Czego oczekiwała….?

Skierowałam się w kierunku przejścia podziemnego, zupełnie spokojnie, choć same przejście nie jest najprzyjemniejszym miejscem. Brudne, ciemne, ponure, zapach przypomina w zasadzie wszystko, co mogłoby się w tym miejscu wydarzyć, wtedy, kiedy za zasadzie wszyscy śpią. Bywało różnie, w nocy można było spotkać tam bezdomnych śpiących przykrytych gazetami. Miejsce to raczej za względu na wygląd zewnętrzny, sprawia wrażenie nieprzyjemnego, choć częstotliwości tych nie przyjemnych wydarzeń, jest taka sama, jak w innych miejscach, gdzie coś nieoczekiwanego się może wydarzyć.

I choć przyspieszyłam kroku, czuję, że ktoś mnie dogania.

Na panią właśnie czekałam – odzywa się kobieta, którą wcześniej swoim spojrzeniem zignorowałam.

Na mnie …? Nie możliwe, nie kojarzę, abyśmy się znały – zdawkowo odpowiadam…, nie sprawiała sympatycznego wrażenia…

W zasadzie niekoniecznie na panią, ale na kogoś, z kim mogłaby przejść spokojnie pod tym przyjściem, ciągnie swoje wywody kobieta.  Ciekawe …pomyślałam ?

A dlaczego nie mogła pani wcześniej przejść spokojnie ….przecież tu nikogo nie ma….?

No właśnie, dlatego…, bo się bałam się, że może się coś stać.

Ale tu nikogo nie ma – kwituję ponownie.

Bałam się…, a wie pani, jakie to okropne, tak się bać.  Pani młoda, to pani nie wie, co to strach, pani wcale się nie boi, ale jak pani będzie starsza, to pani zobaczy ….ciągnie swoje wywody, nadając tej rozmowie dramaturgicznego posmaku.

Wcale się nie boję….? Zadaje siebie szybko  w myślach to pytanie. Co za bzdura, gdyby wiedziała, ile jest takich emocji we mnie, odpowiadam sobie naturalnie dalej w myślach, bo dyskusja chyba nie wniosłaby nic do powstającego już wręcz konfliktu.

Opowieści nie miały końca o tym, że nigdy nic nie wiadomo, a w ogóle, to ciągle może się przecież coś, przytrafić. Dokładnie, pomyślałam sobie … teraz to mi się stało, nikt nie pytał, czy mam ochotę przysłuchiwać się opowieściom, o tym, co mogłoby się ewentualnie wydarzyć.  A tak w ogóle – ciągnęła dalej –  to wie pani, że tego mordercy, który tą kobietę na tle seksualnym zamordował dwa lata temu, jeszcze  nie znaleźli. Przyglądam się, pod nosem wzdycham, nieco chyba nawet przytakuje, abym mojej negacji nie musiała uzasadniać  nadmiarem słów.

Nie miałam innego wyjścia, jak przysłuchiwać się dywagacjom, które spadły na mnie jak grom z jasnego nieba. Droga była zbyt krótka, ani uciec, ani skręcić, byłam w tunelu, moje zmęczenie dawało się we znaki, moje reakcje charakteryzowała się olbrzymim spowolnieniem. Moja słabość, czy uprzejmość nie pozwala mi szybko reagować, a mój wcześniej wytężony zmysł słuchu tracił jakby swoją siłę, słyszę ją jakby ciszej, aczkolwiek droga wydała się wręcz nieskończonością.  Nagle dostrzegam schody, jakbym spokojniej oddychała, bo przecież światełko widać na horyzoncie.

Do widzenia odzywam się pierwsza, nie przystając w ogóle, podążając we własnym kierunku,

Do widzenia, odpowiada  zrozpaczonym tonem, oczekując chyba, że dalej będę stąpała w jej kierunku.

Nic z tego, idę w swoim kierunku.

Idąc, spotykam ludzi, jakoś dziwnie im się przyglądam, podejrzliwie, no, bo w końcu nie wiadomo, co, się może przytrafić. Nic się nie stało, oprócz tego, że dalej zastanawiałam się, czego się bardziej boję,  tego czy coś się może wydarzyć, czy tego, że tak szybko mnie ta kobieta zainfekowała strachem, którego nie odczuwałam wychodząc z pracy i wcale nie mogłam , przynajmniej w tej chwili zapanować nad biegiem wydarzeń.

Zaszczepić strachem to jedno, a znaleźć  chwilowo podatny grunt na tego typu reakcje, to inna sprawa.

Reklamy

4 thoughts on “Opowieści o chwilach słabości…

  1. I pomyśleć że to była przypadkowo spotkana osoba ? Na temat gruntu na którym przyjmie się strach już się nie wypowiadam, bo wiadomo jak jest. Choć myślę, że każdy w jakimś stopniu, jeśli otoczenie sprzyja, da się postraszyć.
    Ale co kiedy ten strach sieją w nas bliscy ludzie rodzinne autorytety, np. w dzieciństwie ?

    1. Jasne , że postraszyć i przestraszyć można każdego, jak sytuacja jest sprzyjająca , ktoś , kto ewentualnie mógłby nawet na krótko przejąc rolę autorytetu, warunki sprzyjające ku temu, tak więc podatny grunt , a więc gotowość, o ile można to tak nazwać, nie zapominając o systemie , kar i nagród, czy tym realnym , czy tym emocjonalnym ” a pani to zobaczy…” Nie należy jednak zapomnieć , że lęk, strach jak wszystko inne ma również pozytywną rolę do spełnienia, ostrzega przed zagrożeniem, niebezpieczeństwem
      Co ciekawsze , ta kobieta , jak podkreślała , chciała tylko spokojnie przejść na drugą stronę, i gwarantuje , ona była zupełnie nieświadoma , jakie emocje we mnie wzbudziła, inną sprawą , że dzień miałam nie najlepszy, ale co tam zdarza się ;)

  2. Ile może sugestia? Bardzo wiele. Ciekawy temat. Na sugestiach właśnie opierają się reklamy i wszelkie działania różnej maści przewodników i speców od PR. Długo trwa nauka opierania się sugestywnym wydarzeniom i przekazom. Strach i lęk należą do uczuć, które najtrudniej się pokonuje. Specjaliści od uczuć uważają, że strach i lęk nie są tożsame. Strach pokonać łatwiej, bo tu boimy się czegoś konkretnego- można to określić i pozbyć się strachu, usunąć zagrożenie, oddalić niebezpieczeństwo. Gorzej jest z lękami. Te nie są konkretne (boimy się, ale nie umiemy nazwać tego, co nas przeraża), a walka z „widmami” jest trudna. Zastanawiam się, jak sama zareagowałabym na taką sytuację. Nie wiem. Pewnie starałabym się odwrócić uwagę kobiety, od jej destrukcyjnych myśli, by nie „siała” ziarna. Nie wiem tylko, czy zamiar zaszczepienia w niej większej pewności siebie by się powiódł. Ona miała „psychikę” ofiary. Taka psychika ponoć przyciąga „kata”. Być może w przeszłości miała jakieś przeżycia i stad wynikał jej lęk. Jak się tak bała, to nie powinna chodzić nocą i straszyć zmęczonych ludzi :) I tu całkowicie rozumiem Twoją irytację Dorotko.

  3. Jest ponoć wiele szkół, które się spierają, co do zróżnicowania, między lękiem, a strachem. Jakiś czas temu dyskutowałam na ten temat z pewnym psychologiem, jeden chyba z, niewielu, który otwarcie powiada, wiesz zostałem psychologiem, bo sam ze sobą mam problemy, i jestem w stanie się z jego przedstawieniem sytuacji się zgodzić. Nikt nie jest w stanie ostatecznie zdefiniować, jakie pojęciem z tego zakres jest dla danej osoby bardziej adekwatne, ot boimy się i tyle. I dobrze, że aż tyle. Wyobraź sobie nie byłoby czegoś takiego, jak strach, lecielibyśmy byśmy w każde bagno bez zastanowienia, co się dzieje.
    Wiesz odwrócenie uwagi, na tak krótkiej drodze może by się powiodło, he w moim wydaniu pewnie by się również powiodło, było by raczej brutalne, ale droga była, zbyt krótka, i żadnej możliwości reakcji w tak krótkim czasie, bo powiedzmy, akcja trwała max 3 min.

    Ciężko jest się pogodzić, ale są rzeczywiście sytuacje, które pojawiają się z zewnątrz, nieoczekiwanie, a nas dopada chwila słabości, bo źle się czujemy, zmęczenie dalej się we znaki, lub jakieś tam inne czynniki nas ograniczają i przynajmniej na ta chwile nie jest się panem własnego losu. Co wcale nie znaczy, że nie radzimy sobie później z taką sytuacją. Trudno jest w takich sytuacjach tak na szybko świadomie reagować, raczej reagujemy instynktownie , jak ja np. mój zmysł słuchu reagował coraz słabiej , tak , że pod koniec właściwie już nie słyszałam co tam sobie wygadywała , tylko schody były dla mnie ważne i im szybciej tym lepiej się od babki oddalić ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s