filozofia · myśli · Natura · Psychologia · Różne · Rozwój osobisty · Sugestia · Szczęście

Myśli… czy i na ile można je sterować, selekcjonować, kontrolować…?

Myślenie jest narzędziem poznawczym. Jednakże, jeżeli przypomnę sobie słynne hasła ze stron o rozwoju, w których głosi się tezę, że myśl jest początkiem wszystkiego, to należałoby postawić pod znakiem zapytania definicję opublikowaną na wikipedi „ Myślenie – ciągły proces poznawczy polegający na skojarzeniach i wnioskowaniu, operujący elementami pamięci jak symbole, pojęcia, frazy, obrazy i dźwięki”

Wniosek z tego taki, że skoro myślenie jest procesem opartym o elementy pamięci to chyba nie może być myśl początkiem wszystkiego, choć na pewno jest początkiem dyskusji, co było pierwsze jajko, czy kura, a ponieważ tego tematu nie rozstrzygnę, więc go zostawię w spokoju…?

Dzisiaj nadszedł czas, aby zająć się tematem zdecydowanie poważniejszym, a temat jest jakże ciekawy, chodzi mianowicie o zarządzanie myślami.

Szczególnie mam na myśli tutaj specjalistów od zarządzania myślami. Wprawdzie w realu jestem również specjalistą od zarządzania, chyba już ze specjalnością w pokonywaniu problemów i barier, a kwestia zarządzania myślami pojawia się od czasu do czasu jak grom z jasnego nieba, nie tylko w realnym życiu, ale szczególnie podczas szperania i w poznawaniu tajemnic życia. Wiele razy kłóciłam się tu i tam na temat myśli, myślenia, na ile można ten proces sterować, a na ile nie jest to możliwe.  Myślę , że to dobry czas na krótkie zreasumowanie wniosków.

Ciekawe, że od rana chodzi za mną ta myśl  na temat napisania tej notatki. Słowo daję, żadna myśl, ani szczypanie w celu odwrócenia uwagi nie może mnie przekonać, aby zrezygnować z tego tematu i zająć się innym. Nawet w tym celu przejrzałam niedokończone i archiwalne już notatki, ale chyba żadnych szans nie mam, bo ten temat posiada wyłączność na obecną chwilę.

Zwolennicy i specjaliści od zarządzania myśli charakteryzują się tym, że własne myślenie mają bardzo ograniczone, a mianowicie kręcące się  wyłącznie wokół siebie i własnej osoby. Wprawdzie można by wyjść przy takim nastawieniu z założenia, że jest się twórcą własnego świata, jednakże w obliczu tego co się dzieje wokół nas, nie posiadamy stanowczej wyłączności na bycie tylko i wyłącznie jego twórcą, bo słówko do powiedzenia ma środowisko, w którym dorastamy i w którym egzystujemy.  Oczywiście można skupić swoje myśli na tym, co chcemy od innych dostać i jak innych zdominować, przecież o to chodzi w nauczaniu różnych technik manipulacyjnych, NLP, czy prawa przyciągania. Faktem jest, że  jak dobrze zasugerujemy i do tego jeszcze wystraszymy, to może uda nam się, co nieco uzyskać, ale nie na trwałe…, no chyba, że istnieje zgodność interesów… przede wszystkim tych podświadomych, jednakże tu warto pamiętać, że nie wystarczy bardzo chcieć i się tylko skoncentrować .

Tak przy okazji, a pro po wyznawców teorii posiadania własnej woli i tych, którzy są przekonani, że maja tylko i wyłącznie sami wpływ na własny los. Mają owszem, o ile nie będą interakcje ze środowiskiem wywierały na nich żadnego wpływu, co oczywiście nie jest możliwe. Przyjrzyjmy się temu, co się dzieje w Japonii,  skrajny przypadek, ale obecnie chyba każdemu znany. Na ile mieszkańcy tego kraju mieli tylko i wyłącznie sami wpływ na własny los, na ile przyczyniała się do tego w ekstremalny sposób natura, a na ile przyczynił się do tego człowiek, że skłonnościami do zarządzania zasobami, które sam wytworzył  w celu produkcji energii atomowej.  Reasumując moje wnioski, człowiek ma z pewnością w ograniczony sposób wpływ na swój los, na to, co zrobi z własnym zdolnościami, potencjałem i doświadczeniem, ale jest również uzależniony od społeczeństwa, w którym żyje, od środowiska i interakcji z tym środowiskiem, przy czym należy dodać, że izolacja od tego społeczeństwa w celu wolności, koncentracji  tylko na braniu w celu  realizacji własnych celów  jest na tyle zgubna,  na ile także budująca, biorąc pod uwagę aktywne życie w  środowisku, żyjąc z nim  w symbiozie.

Podobne zjawisko można by zaobserwować biorąc pod uwagę myśli, te są również tylko i wyłącznie w ograniczony sposób  uzależnione od nas, ale czy są  początkiem wszystkiego …nie ma chyba nic bardziej mylnego. Tutaj również słówko do powiedzenia ma nasza zwierzęca natura jak i środowisko, którego jesteśmy aktywnym współtwórcą. Jesteśmy jednocześnie dawcą i biorcą.

I szczerze mówiąc , o ile jestem w stanie zaakceptować stan , że pod wpływem myśli powstają emocje, to nie wiem , czy np. myśli nie są również przyczyną  powstawania w organizmie różnych reakcji zmysłowo – fizjologiczno – chemicznych…związanych np. z własnym przeżyciem…?

Co najmniej zastawiające jest przysłowie, co siejesz, to zbierasz, w sensie myśli, nie zapominając o groźbach, uwzględniając także aspekt złych myśli, co posiejesz, to wróci zwielokrotnione? Szczerze mówiąc nie wiem, czy tak rzeczywiście jest…, jak i nie wiem czy interpretatorzy tego przysłowia uwzględnili, warunki, w jakich wzrastają nie tylko w przenośni rośliny, ale także i myśli? Nie mówiąc już o tym, że jakoś nigdy nie miałam ani ochoty, ani czasu, aby sprawdzać funkcjonalności tego powiedzenia.

Na ile jest to możliwe sterowanie naszymi myślami…? Jeżeli wyjdziemy z założenia,  jak podają specjaliści wytwarzamy w ciągu dnia około 60 tys. myśli, z czego większość z nich się powtarza, a tylko niewielki ułamek tych myśli jest zmienny, to zastanawiam, się jak ci specjaliści od zarządzania myśli chcą te masy kontrolować, co więcej interesowałaby mnie technika tego procesu kontroli…?

To jest prawdą, że pozytywne myślenie jest przyczyną szczęścia, zdrowia  i bycia zadowolonym, ale błędem jest ciągle dążenie do takiego stanu jako stanu stałego. Człowiek potrzebuje wszystkich stanów  nizin , wyżyn , a także powrotu do równowagi, bo jak to ujęłam w jednym z ostatnich komentarzy „równowaga to ważne słowo , ale nigdy nie wiedzielibyśmy , co ono oznacza, gdybyśmy się raz na dole , a innym razem na górze znaleźli, przy czym to na dole jest zdecydowanie bardziej pouczające, bo to on pozwala doceniać wyżyny życia”. Błędem jest twierdzić, że negatywne myślenie szkodzi, ono jest na tyle normalne jak i to pozytywne. Tak jak doznajemy pozytywnego myślenia, tak i negatywne nie jest czymś rzeczywiście negatywnym, tylko tym, czego każdy człowiek doświadcza na wskutek normalnej funkcjonalności własnego organizmu. Walczenie z negatywnym myśleniem ma to do siebie, że tylko problem pogłębia i staje w rzeczywistości czymś negatywnym.

Sama kontrola myśli jest moim zadaniem na tyle możliwa, na ile jest także utopią. Możliwa, o ile mamy z problemem do czynienia, który jest wręcz utrapieniem, czymś  męczącym i  bolącym. Na tyle bolesnym, że nie mogąc sobie z takim stanem w życiu poradzić, zaczynamy robić cokolwiek, aby się problemu pozbyć, naprawić, zmienić nawyki, czy także wrócić do przyczyn takiego, a nie innego stanu rzeczy. Niemożliwa natomiast jest wtedy, kiedy nas nie boli,  takich myśli nie kontrolujemy, innymi słowy jest nam dobrze, a skoro jest nam  dobrze to profilaktycznie nie da się niczemu zapobiegać, bo nigdy nie wiadomo, czy to, czemu zapobiegamy w czasie kiedy nie boli, nie jest przypadkiem na obecną chwilę eliksirem życia…?

I na zakończenie ostatnia moja taka najprostsza myśl w związku z tym tematem, każda najprostsza rozmowa jest wymianą myśli z rozmawiającym, na które nie zawsze mamy wpływ, bo odbywa ze współudziałem osoby, z którą rozmawiamy. Gdyby nie był to stan zupełnie normalny, to zarządcy i kontrolerzy myśli pewnie określiliby ten stan, ryzykiem… :) ? Tak jak osobie, z która rozmawiamy może zostać nasza myśl przekazana, tak od osoby, z która pozostajemy w dialogu otrzymamy w podarunku jej myśli. A ta może nam się spodobać, albo możemy ją zanegować, co pewnie wywrze na nas zdecydowanie większy wpływ, lub pozostać myślą neutralną, która gdzieś tam w naszym umyśle zostanie zapisana do momentu, kiedy z niej zrobimy użytek, albo i nie.

Jednym słowem myśli można w ograniczonym stopniu sterować, selekcjonować i kontrolować…… i wybierać te, na których się możemy skoncentrować, ale tylko tak długo jak długo nie pojawi się jakaś inna, która z punktu widzenia ważności dla naszego systemu nerwowego nie zdominuje tej pierwszej, na której ponoć mamy się koncentrować.

Reklamy

4 thoughts on “Myśli… czy i na ile można je sterować, selekcjonować, kontrolować…?

  1. Zarządzanie i kontrolowanie myśli jest zjawiskiem pozytywnym jedynie w wypadku gdy dotyczy to tylko maszych myśli i sami je kontrolujemy. Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji aby osoby postronne miały możliwość poznania naszych prawdziwych myśli. W obecnej rzeczywistości jesteśmy bezustannie kontrolowani na wszystkich etapach naszego życia i jakoby ciągle dla sprawujących władze tych kontroli jest za mało. Ostatnio przeczytałam że prowadzone są badania właśnie nad kontrolą naszych myśli. Czyli tylko dotychczas nasze myśli nie są kontrolowane , ale panujący na tym świecie usilnie starają się aby to zmienić. W takim wypadku życie dla całej ludzkości stałoby się koszmarem. Problem jak ukryć negatywne myśli np. o swoich zwierzchnikach, podczas bezpośredniej rozmowy, gdy przez tegoż zwierznika jesteśmy prześladowani, i w związku z tym musimy się zachowywać poprawnie, aby broń boże nie dać mu pretekstu do niekorzystnych działań w stosunku do naszej osoby. Jedyne co w tej sytuacji może nas usatysfakcjonować to jak najgorsza ocena zwierzchnika w naszych myślach, w których możemy sobie poużywać, bez żadnych ograniczeń, w najbardziej niecenzuralnych myślowych epitetach – oczywiście z uprzejmym uśmiechem na twarzy. Gdyby nas tego pozbawiono to naprawdę świat stałby się koszmarem!!!

    1. Berto, czy możesz sobie taki stan wyobrazić , gdybyś chciała kontrolować własne myśli tak ciągle i bez przerwy…., W jakimś małym ułamku, szczególnie przy sprawach, które w danej chwili są dla nas emocjonalnie ważne, owszem to może być konieczne i niezbędne…, ale gdybyśmy chcieli kontrolować każdą myśl, co nie jest możliwe…,przez pogoń, za każdą myślą to nie starczyło by nam czasu na ot takie normalne życie. A co dopiero zarządzanie myśli, klasyfikowanie…na samą myśl o tym widzę siebie jak przecieram sobie czoło z potu i ze zmęczenia. Co innego jest ot zupełnie normalne życie, wędrówka z takimi myślami, jak popadną, dobre, złe, miłe, złośliwe, kąśliwe, lekkie, szkodliwe, wspomagające, cyniczne, pełne ciepła… jakiekolwiek by one były, to wędrówka z taką mieszanką myśli ma w sobie coś z przygody…, kiedy kontrola i zarządzanie raczej z więzieniem samego siebie, nie pozwalając sobie chociażby we własnej głowie na swawole.

      A sprawa kontroli naszych myśli, co by tu powiedzieć , owszem są tacy by chcieli je czytać w imię kontroli i władzy…tylko co by to za władza była , gdyby zamiast zarządzania i obserwowania powstawania owoców swojego panowania, zajmowali się ciągłą inwigilacją i kontrolowaniem myśli. Swoją drogą są specjaliści , co potrafią czytać myśli innych, ale bez potwierdzenie tego przez daną osobę , nikt nigdy nie jest w stanie nic udowodnić, także takie podejście na dzień dzisiejszy może jedynie służyć rozrywce… o innych mechanizmach nie jest mi wiadomo.

  2. Nie do końca Doroto mogę się z Tobą zgodzić, co do zarządzania myślami. Każdą naszą decyzję którą mamy podjąć, musimy najpierw przemyśleć.Jeżeli sytuacja życiowa zmusza nas do podejmowania dziennie dużej ilości decyzji, to musimy tez więcej czasu poświęcić na przemyślenia, i w takiej sytuacji nie możemy pozwolić sobie na luksus chaotycznego niekontrolowanego myślenia, bo po prostu nie mamy na to czasu. Na chaotyczne niekontrolowane myślenie pozwalamy sobie tylko w wolnym czasie. To tak jak w tym dowcipie z myślącym bacą – „Baco co robicie jak macie czas? – Ano siedzę sobie i myślę!
    No a jak nie macie czasu? – Jak nie mam czasu to tylko se siedzę”
    Wynika z tego że na kreatywne myślenie też musimy zużyć sporo czasu i w związku z tym musimy sami nasze myśli kontrolować. Co do kontrolowania naszych myśli przez osoby trzecie, to zgadzam się że wszystkich tych, co potrafią samodzielnie myśleć, nikt i nigdy nie jest w stanie kontrolować. Kontroli podlegają tylko jednostki które w jakiś konkretny sposób się wyróżniają, są niepospolite, lub wybitne, lub kontrolujący odnoszą wrażenie ze mogą stanowić zagrożenie!!!

    1. Każdą naszą decyzję którą mamy podjąć, musimy najpierw przemyśleć.Jeżeli sytuacja życiowa zmusza nas do podejmowania dziennie dużej ilości decyzji, to musimy tez więcej czasu poświęcić na przemyślenia, i w takiej sytuacji nie możemy pozwolić sobie na luksus chaotycznego niekontrolowanego myślenia, bo po prostu nie mamy na to czasu. Na chaotyczne niekontrolowane myślenie pozwalamy sobie tylko w wolnym czasie.

      Berto , to zgadza się, że nasze codzienne życie pomijając już w tym wypadku te poważne sprawy, to pasmo wielu decyzji, bardzo wielu decyzji. Są nawet specjaliści, którzy badają w jaki sposób , podejmujemy decyzje. Te decyzje o których ty mówisz podejrzewam , że mają mieć wydźwięk w oparciu o intelekt i rozum. Zgadza się, jest sporo ludzi, o których się mówi że są racjonalistami swoje decyzje głownie opierają o racjonalnie myślenie, są także tacy, którzy bazują w większości o swoje emocje, ale i intuicja w wielu wypadkach odgrywa duża rolę, należę w przewadze do tych ostatnich.

      Podejmowanie decyzji to nie tylko myślenie, to zdecydowanie bardziej skomplikowany proces, ale żeby był jeszcze bardziej skomplikowany , to ważę się twierdzić, że każdą decyzje choć podstawa niby ta sama, bo ten sam umysł, to podejmujemy w trochę inny sposób

      Tak a pro po kreatywnego myślenia, od rana wykorzystuje je do mojej pracy, ale szczerze mówiąc nie mam wrażenia , abym przez te prawie obecnie 6 godzin siebie i swoje myśli kontrolowała. Dla mnie kreatywne myślenie jest przyjemnością, no chyba , że za długo trwa, to może być męczące, ale….To co przelewam na klawiaturę ma wprawdzie również z myśleniem i tworzeniem coś wspólnego, ale nie określiłabym tego kontrolowaniem myśli. Dla mnie myślenie i kontrolowanie myślenia , to dwie zdecydowanie różne rzeczy. Drugie, nie musi wykluczać pierwszego, a czasem to drugie może być bardzo przydatne. Podkreślam czasem, ale nie w linii ciągłej.

      Co do ostatniego zdania z komentarza, to mogę się o tyle zgodzić, że być może są tacy, którym taka kontrola się marzy, tylko… skoro nie pamiętamy o czym myśleliśmy powiedzmy dzisiaj o 7 z rana , to tym bardziej nikt nie jest w stanie takich myśli ani skontrolować, ani udowodnić. Życie i byt człowieka ma to do siebie , że nie jest linia prostą, co sprowadza się także do tego , że jesteśmy niedoskonali i popełniamy błędy. Dzięki bogu , że tak jest :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s