filozofia · Intuicja · myśli · Natura · przygoda · Różne · Szczęście · Uncategorized

Składanie puzzli

 Cierpliwość jest gorzka, ale jej owoce są słodkie – Jan Jakub Rousseau

Składnie puzzli to bardzo żmudna praca, wymagająca sporo czasu, cierpliwości i konsekwencji, a szczególnie fascynacji taka mozolną pracą, bądź rozrywką…, jak kto woli. Oczywiście w zależności od tego z ilu części się składa. Składanie takich realnych papierowych puzzli nie jest moim ulubionym zajęciem, bo wymaga czasu, spokoju, skupienia, uwagi, ciągłego porównywania składanych części. Tam gdzie wymagana jest taka długofalowa wytrwałość, mnie po jakimś tam czasie dopada zniecierpliwienie. Nie wiem, z czego to wynika,  z ogólnego braku polotu do długotrwałych akcji, w których oczekiwany efekt, jest długo niewidoczny, czy ot po prostu dlatego, że takie składanie puzzli nie jest przynajmniej dla mnie fascynujące.

Puzzle mają to do siebie, że się je składa z części i taką formą przewodnią prowadzącą do celu jest obraz. O ile tworzenie obrazu składającego się z niewielkiej ilości dużych części można w zasadzie szybko i bez większego patrzenia i podglądania złożyć w całość, tak układanie obrazu, który się składa z kilkuset  małych części nie jest takie proste. Instrukcja obsługi jest konieczna. Ale jeszcze trudniej jest złożyć taki obraz, do którego nie ma instrukcji obsługi, to jakby chodzić z zawiązanymi oczami, po omacku po składance, do której potrzebna jest dobra wyobraźnia i pomaga jedynie metoda prób i błędów. Nie zmienia to faktu, że lubię się fascynować takimi dziełami jak je ktoś poskładał, stanowią całość i widać nie tylko obraz, ale i masę włożonej w to dzieło pracy. Jeden taki obraz bez instrukcji wyrzuci do śmietnika, bo nie jest nic wart, a inny będzie szukał spójności i dobierał małe części, aby stworzyć całość. Fascynaci są w stanie stworzyć, to coś z jednej wielkiej niewiadomej, nawet jeżeli do tego spójnego obrazu będą się posługiwać małymi krokami.

A co się dzieje z wynikiem takich złożonych puzzli…? Ten można posklejać, oprawić i podziwić piękno obrazu, ale jednocześnie fascynować się swoją włożoną w to dzieło pracę. Można, także rozsypać na części pierwsze, aby w trudzie swojej pracy składać na nowo to dzieło i czerpać satysfakcję z samej pracy , albo można wszystko odłożyć do lamusa, bo tylko droga do tego jedynego celu była czymś wartościowym, a obraz sam w sobie nie stanowi wartości.  O czymś zapomniałam…, chyba nie?

Nieco inaczej jest w życiu , kiedy składa się puzzle , szczególnie takie życiowo-magiczne, jak lubię. Jak tylko o tym wspomnę, to od razu mi się humorek poprawia, które w zasadzie nie zamierzało się składać, przynajmniej tak świadomie, a które są naturalnym procesem, wynikającym być może także z potrzeby ewolucji życia człowieka, ewolucji czasu,  a także tego, że nic nie jest stałe, a wszystko ulega w dojrzałym dla siebie czasie zmianie.

Niektóre części  chcąc, czy też nie chcąc składają się ot same tak w całość, inne wręcz się napraszają się, aby na nie spojrzeć,  są jak podstawieniem nogi, po którym upadamy, aby dostrzec, co w trawie piszczy. Czasem jest to brutalna forma zaczepienia nie pozostawiająca wątpliwości , że się od dłuższego już czasu nie myliliśmy, a te ciche odgłosy wydobywające się z różnych stron, wołające  o przyglądanie  się kolejnemu wzorcowi, który stanowi małą cegiełkę, do pełnego obrazu.

I im bliżej do ujrzenia  kawałków  obrazu, tym większy strach i obawa, czy to, co wyjdzie, będzie powodem do zadowolenia, czy do niezadowolenia, co  pozwala na ewentualne przemieszanie na nowo kart i rozdanie po swojemu.  Takie życiowe puzzle mają to do siebie, że nawet jak wyjdzie z tego obraz, to jest on bardzo ulotny, o ile nie zostanie zapisany, choćby w celu sortowania myśli, dobierania pewnych wzorców, analizowaniu ich, a także interpretacji, a w kolejności rozwijania tego zalążka, o ile jest wart zachodu.

A co zrobić z życiowymi puzzlami, można postąpić podobnie jak z tymi papierowymi, można złożyć taka składankę w całość i rozszyfrować, cele i możliwości, blaski i cienie, wzloty i upadki, stawiając kropkę nad „ i ” i mimo wszystko uważać, że nic się nie stało pozostając tam gdzie się stało. Można na nowo  rozsypać i czekać na kolejne już któreś tam postawienie nogi,  mając nadzieje do końca swoich dni, że się coś zmieni, ale  nadzieja ponoć matką głupich jest…? Można zamiast reagowania samemu zacząć działać, wyciągnąć wnioski, zadać sobie trud zapytania siebie, czy jest się z takim stanem zadowolonym, a jeżeli nie, to nie tylko reagować na możliwości podarowane przez życie, ale i samemu działać, nawet na przekór, światu, który rozpoznał, wyczuł, że nadchodzi pora transformacji i się buntuje. Skutek uboczny takiego  buntu; pozwala rozpoznać poważny charakter zmian . To, że otoczenie się buntuje jest normalne, taka jest natura świata, wystarczy zmienić małą rzecz, a ta jest w stanie masowe zmiany spowodować, nie tylko śmiałkowi, który się odważył  się coś zmienić, ale i tym, którzy są w mniejszym bądź większym stopniu ze śmiałkiem zmian związani. Zmiana równa jest małej śmierci, w której trzeba się pogodzić z tym, że to, co już umiemy może nam służyć, jako bagaż doświadczeń, że należy się oddzielić, od tego, co nas w dużym stopniu definiowało i zapewniało umiejętności potrzebne do przeżycia,  a odczuwany strach jest jak najbardziej realny, bo trzeba się uczyć nowych rzeczy i na nowo organizować sobie dostęp do nieznanych obszarów życia  i narzędzi zagospodarowania tych terenów.

Jest jedna podstawowa różnica między obrazem poskładanym z realnych papierowych puzzli, a tymi poskładanym z życiowych kawałków, o ile ten pierwszy składany w formie relaksu, włożonego wysiłku można jedynie podziwiać, a jego praktyczna funkcja ogranicza się do fascynacji tymże obrazem, bądź włożoną w niego pracą , o tyle te życiowo – magiczne  puzzle mają mieć wartość użytkową. Mają służyć, jako informacja, którą można w realnym życiu wykorzystać, o ile nie umknie ona gdzieś tam w wirze niezapisanych myśli. Posiadanie informacji, jako takiej, nawet takiej, którą można przełożyć na praktykę, nie jest jednoznaczne z wdrożeniem jej w praktykę. Czasem siła własnej racjonalnej wiedzy, doświadczenia, wychowania, przekonań, nawyków mają zdecydowanie większą moc. Informacja, to jedno, a wdrożenie tego w życie to druga sprawa, a do tego potrzebna jest siła, aby przełożyć informacje na praktykę, będąc przy tym jeszcze zadowolonym z efektów :)

 Kto powiada – cierpliwości, mówi – odwagi, wytrwałości, siły – Marie von Ebner-Eschenbach

Reklamy

5 thoughts on “Składanie puzzli

  1. Bardzo mi się spodobało ta myśl zawarta w poście. Idealne porównanie. Miałam kiedyś taki sen, w którym „głos z nieba” nakazał mi poukładać stertę puzzli zalegających na pułkach jakiegoś sklepu, czy magazynu na samym dole piwnicy, coś jak Empik na -10 piętrze. Aż się obudziłam zmęczona, od samego patrzenia na tę robotę. Pewnie każdy z nas ma nie jeden obraz do złożenia i składa zarówno siebie, jak i świat, i ludzi obok, które w rezultacie końcowym, pewnie są jednym wielkim obrazem całości „czegoś” :) Pozdrawiam

    1. Dokładnie czegoś :), z czego nie wiadomo jeszcze tak dokładnie co wyjdzie, bo tu i tam leży już kupka złożonych puzzelków, ale do pełnego obrazu jeszcze chyba daleko.. .ale sama już nie wiem…tak się zaplątałam w mojej filozofii, że się chyba muszę najpierw rozsupłać :)

  2. Układam swoje puzzle z celów i osiągnięć. Kiedyś układałam je z marzeń, ale szybko zrozumiałam, że cele spełnia się o wiele szybciej, wiec zamieniłam wszystko na cel. I tak w każdej dziedzinie życia stawiam sobie cele i staram się je zrealizować. Jak na razie idzie całkiem dobrze. :)
    Pozdrawiam :)

    1. A jak myślisz…w którym miejscu zaczyna się zaczyna się wędrówka do celu….? czyżby od marzenia….? Ja lubię drogę, droga trwa dłużej…oczywiście zależy do jakiego celu…droga ma w sobie coś z przygody :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s