film · Intuicja · Natura · Psychologia · symbole

Pod znakiem ważki

Lekarka Emily  ginie w wypadku autobusowym  podczas swojego humanitarnego pobytu w Wenezueli. Jej mąż Joe również pasjonat swojego zawodu rzuca się w wir pracy starając się zapomnieć o wydarzeniach w imię racjonalnych przekonań. Po wielu miesiącach nie udaje mu się to. Wydarzenie w jego życiu zdają się mu dawać znaki, obok których nie można przejść obojętnie. Spadające rzeczy, szalejąca papuga, dzieci z oddziału onkologicznego starające mu się przekazać informacje, bądź on sam ma wizje wskazujące na to, że małżonka jego próbuje nawiązać z nim kontakt, ale czy na pewno? Dzieją się różne rzeczy i na różny sposób pojawiają się we wszystkich znakach dziwne falujące krzyże, przypominające swoim kształtem ważkę, wodę, tęczę, wołające jednocześnie o zwrócenie na nie uwagi. Środowisko doktora Joe, nie jest zachwycone jego wizjami, tłumacząc ten stan, jako nieprzepracowaną żałobą , zawieszając go jednocześnie w obowiązkach zawodowych.

Odnalezienie sensu i znaczenia formy falowanych krzyży na mapie w miejscu, do którego wybierała się jego żona, zmienia stan rzeczy. Powstaje pytanie, czy jednak Emily żyje? W końcu nikt nie znalazł jej ciała. Joe wybiera się do Wenezueli i rzeczywiście z przewodnikiem znajduje miejsce, gdzie znajduje się wodospad z tęczą. Dyskusja mieszkańców wioski, spotkanymi przy cmentarzu, o tym czy powinni go zabrać do wioski, staje się dla Joe faktem dokonanym. Kiedy przewodnik namawia go do powrotu, Joe odnajdując wrak autobusu, w którym zginęła jego żona, ryzykuje swoje życie. Po uratowaniu go przez przewodnika, biegnie do zakazanej dla turystów wsi. Tu oczekuje go olbrzymia niespodzianka. Tubylcy rozpoznający Emily na zdjęciu przekazują mu jego dziecko, które Emily urodziła tuż przed śmiercią, a noszące znamię – ważki.

Przyznam, że to jest jeden z moich ulubionych filmów. Jeden z piękniejszych, jakie wiedziałam, ciekawy i tajemniczy, sporo w nim emocji,  a także dramatu z zakończeniem, którego na początku filmu nie można się spodziewać.

Oglądając go po raz pierwszy zupełnie „przez przypadek” pod tytułem ”Im Zeichen der Libelle”(swoją drogą ten tytuł wydaje mi się bardziej adekwatny do tego, o czym chcę pisać, niż polskie wydanie „Znamię“) w zasadzie nie oczekiwałam wiele, raczej miała być to lekka rozrywka na wieczór, ale tego dnia miałam wrażenie, że ten film jest jakby specjalnie dla mnie zrobiony i to pewnie z różnych powodów.

Jednym z tych decydujących powodów o mojej szczególnym zamiłowaniu do tego filmu był fakt, że wręcz podręcznikowy sposób zaprezentował tematykę, która mnie od lat fascynuje. A mianowicie tematyka docierania do informacji, które na najpierwszy rzut oka mogłyby mieć coś wspólnego z nadnaturalnymi zdolnościami, parapsychologią, bądź z mistyką, ale kończą się wręcz w empiryczno – logiczny sposób.

I rzeczywiście ten film można analizować wielowarstwowo.

Jednym z tych głównych aspektów, jakim zajmuje sie większość krytyków to kwestia, życia po życiu. Być może jest to ważny temat i pewnie interesujący dla tych, którzy w takie życie wierzą, ale nie dla realisty życiowego, jakim jest Joe, który żegnając się z pacjentką próbującą wcześniej odebrać sobie życie, tłumaczy jej, że jedyne życie, jakie istnieje to, to tutaj na ziemi. Czy fakty przedstawione w filmie zmieniają nastawienie Joe do tematyki życia po śmierci, czy też nie, nie dowiemy się w bezpośredni sposób. Jedynie, co jest w charakterystyczny sposób widoczne, to wędrówka po pojawiających się znakach, konfrontująca Joe z różnymi doświadczeniami.

Zastanawiająca jest dla mnie również teza wielu recenzentów tego filmu, o kontakcie osób żyjących z duchami zmarłych. Szczególnie w scenach, kiedy to dzieją się różne rzeczy, które jest trudno racjonalnie wytłumaczyć. Czy tak jest na pewno, nie wiem, ale wiem, że jestem daleka do tłumaczenia tego zjawiska w taki nadnaturalny sposób. Osobiście bliższa jest mi tematyka analizy tego zjawiska od strony osoby żyjącej i szczerze mówiąc,  nie bardzo interesują mnie doświadczenia z pogranicza śmierci. Życie jest mi zdecydowanie bliższe.

Być może reżyser bez wielkiej tajemnicy i grozy rzeczywiście chciał się zająć tematem życia po śmierci, a przynajmniej chciał temat czystego racjonalizmu postawić pod znakiem zapytania sugerując, że między ziemią, a niebem istnieje coś więcej, co nie koniecznie można naukowo wytłumaczyć, a co funkcjonuje. Czy to są prawdziwe informacje pochodzące rzeczywiście od zmarłej Emily, czy jest to praca umysłu, który pracuje w pozornie zagadkowy sposób, a raczej intuicyjny sposób poszukując rozwiązań dla męczących Joe pytań, pozostaje każdemu z osobna do ocenienia.

Osobiście jestem zdania, że bardziej chodzi tutaj o pracę własnej psychiki, szukającej rozwiązań dla powstałych problemów, aby móc zawrzeć z przeszłością pokój, pozwalający na dalsze życie, choć nie wszystko można  do końca racjonalnie wyjaśnić.

Symbolika pojawiająca się w filmie, która na początku wydaje wręcz mistyczna i nie zrozumiała, z czasem nabiera bardzo realnych barw, postrzegana pozornie abstrakcyjnie prowadzi Joe do zaskakującego rozwiązania.

To jest ta tematyka, która mnie od zawsze pasjonowała, na wskutek różnych własnych przeżyć i realnych doświadczeń. Podstawowe pytanie temu przyświecało w moich poszukiwaniach od wielu lat: Ile w tym jest mistyki (być może parapsychologii – choć ta dziedzina mnie jakoś najmniej zawsze porywała) na ile emocji, na ile racjonalnego umysłu, a na ile naturalnej zwierzęcej natury w człowieku i wszystkiego, co jest związane z fizjologią organizmu ludzkiego. Znaki, symbole, wizje, przeczucia to wszytko, na co jesteśmy uwrażliwieniu, a czego nam wręcz zakazuje nasz racjonalny intelekt, bo to takie niby pozornie nie logiczne. Na ile to wszystko jest sprawą umysłu, ściśle powiązanego z naturą , a w szczególności tego, co komu jest w życiu ważne.

Joe po symbolu falującego krzyża, które zinterpretował, jako ważka, wodospad, tęcza doszedł, być może nie do racjonalnie oczekiwanego celu, ale do czegoś, co podświadomie wyczuwał.

Reklamy

2 thoughts on “Pod znakiem ważki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s