filozofia · Intuicja · Natura · przygoda · Psychologia · Sugestia · Szczęście · Tarot · Wróżbiarstwo · wróżka

…nie wiem, jaki tytuł nadać…

…bo stary tytuł nie jest aktualny, choć treść jak najbardziej aktualna…aczkolwiek zmieniło się w międzyczasie diametralnie moje podejście do tematu. Początkowy tekst pochodził z roku 2007,  opublikowany na moim pierwszym blogu, w kolejności na dwóch innych stronach , za każdym razem zmieniany i na nowo opracowany, jako chyba jednym z tych,w którym treść poprzez moje stanowisko do tematu się systematycznie zmienia. Oto obecna wersja poprawiona i  dopasowana do potrzeb czasu ( ostatnia zmiana pochodzi z dnia 13.09.2008).

O czym będzie… to taka mieszanka o wróżkach, o przeczuciach , przepowiadaniu przyszłości, moich  osobistych przeżyciach i dywagacjach  w tym temacie, jako, że ten temat mnie od zawsze fascynował, ale nie tylko od tej strony praktycznej w wydaniu ezoterycznym, a raczej od strony technicznej, jak to funkcjonuje . Ile w tym tajemnicy , ile nauki , ile natury, ile duchowości, filozofii czy też psychologii.


Zastanawiając się nad pytaniem, co jest wyznacznikiem dobrej pracy wróżki, astrologa,  bądź kogokolwiek , kto zajmuje się poszukiwaniem informacji także naukowca pada z wielu stron często prosta odpowiedź : sprawdzalność, poprzez potwierdzenie  informacji bądź odpowiedzi .

Czy tak jest na pewno ? Czy jest to jedyna forma oceny pracy tych, którzy zajmują się zaglądaniem do różnej wiedzy poszukując informacji, szczególnie w  tym co ukryte, bądź nie jest bezpośrednio zmysłom widoczne ?

Fachowcy w tej dziedzinie  mi powiedzą, że to zależy, czy wybraliśmy się do proroka, wróżki, astrologa, nie zapominając  o różnych innych profesjach i ekspertach oceniających, nakazujących bądź badających swoje teorie.   Każdy z nich na swój sposób pała się informacjami, które  można używać w praktycznym życiu, bądź  ich nie używać, przyglądając się jedynie  biernie czy się sprawdzą, czy też nie. Można się także do fachowców w danej branży wybrać  w celach wyłącznie rozrywkowych. Ale mało kto wydaje pieniądze, ot tylko tak dla rozrywki, jak już, to musi mieć określony cel … nawet jeżeli nie jest  tego świadomy.

Dobrze jest wiedzieć, po co i dlaczego szukamy potrzebnych wiadomości, aby w kolejności posiadaną wiedzę wykorzystać.

Moja historia poszukiwań zaczęła zasadzie bardzo wcześnie wtedy(o tym może przy innej okazji), kiedy wcale o tym nie myślałam … to tak z perspektywy czasu.

A później…

Po wielu laty , a były to czasy , kiedy jeszcze sama się tą materią wcale , a wcale  nie zajmowałam, co więcej nie miałam takiego zamiaru, wtedy poznałam dwie wróżki.

Pamiętam jak  kiedyś w rozmowie, w wielkiej tajemnicy zdradziłam znajomemu, że i ja chętnie wybrałabym się do tej magicznej krainy. Tego dnia nie miałam jakiś szczególnych potrzeb, bardziej ciekawość  chciała mnie tam zaprowadzić. Ku mojemu zdziwieniu  w rozmowie okazało się , że nie ma absolutnie żadnego problemu. W domu ma telefon do Pani Kraft ( już samo nazwisko z niemieckiego oznacza siłę, moc). Trochę zaskoczona takim  szybkim biegiem wydarzeń przyjęłam oczywiście propozycję znajomego. Krótko po tej rozmowie  stałam przed decyzją pójść , czy może jednak dać sobie spokój?

Ale wyzwanie padło i po krótkiej chwili wahania, zdecydowałam się ją odwiedzić. Pamiętam jak patrzyłam, ze zdziwieniem na to zupełnie normalne nazwisko, normalny dom , normalne otoczenie i ogród. A oczekiwałam, czegoś zupełnie innego, może bajkowego. Być może zamku zarośniętego  różami, choć dzisiaj mogę z całą pewnością stwierdzić , że dom porośnięty jest z jednej strony różami, a może chociaż zaczarowanego miejsca pełnego mgły, tajemnicy,  dzisiaj jak czasem przechodzę koło tego domu to stwarza wrażenie dyskretnego z małymi ukradkowymi wejściami i korytarzami zapraszającymi do odwiedzin.  Wtedy wszystko było takie ziemskie i oczywiste. Zresztą , taką osobą była Pani Kraft. Malutka osóbka, dotknięta wieloma chorobami, aczkolwiek pełna ciepła i dobroci.  Cieszyła , że do niej przychodzę, bo nie tylko ja wysłuchiwałam jej czytań z kart, ale i ona mi o sobie  opowiadała. Choć kochała swoje karty i z lubością układała z nich historie, to często i o swoim cierpieniu wspominała  Swoją stratę energii na wysłuchiwaniu o moich problemach kompensowała sobie po części , opowiadając o swoich.

Nie znosiła mojego pytania : No to jaką mam podjąć decyzję?

Nie wiem , na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzieć! – brzmiała standardowa odpowiedź.

Pamiętam bardzo dokładnie,  jak  na początku naszej znajomości powiedziała, że nie rozumie, dlaczego do niej przechodzę.  Już prawie się oburzyłam i obraziłam, w duchu nawet sobie pomyślałam , że nigdy do niej nie przyjdę, kiedy  stwierdziła : Dziecko,  ty to wszystko sama potrafisz, a nawet  zdecydowanie lepiej niż ja. Z wielkim zdziwieniem patrzyłam na nią i nic z tego nie rozumiałam.

Minęło od tej chwili jeszcze sporo czasu , nim zrozumiałam co miała Pani Kraft na myśli.

Przy którejś wizycie Pani Kraft , opowiadała mi o swojej siostrze, która zajmowała  się również stawianiem kart  (niestety nazwiska nie pamiętam). Ciekawość moja tego dnia nie zaznała żadnych granic. Szybko i bez zastanowienia postanowiłam  poznać siostrę Pani Kraft i ją odwiedzić. Podobieństwo czytań i interpretacji z kart obu pań było zaskakujące, ale Pani Kraft była i wtedy pozostała tą ważniejsza „wróżką” w moim życiu.

Niestety obie panie już od ponad 15 lat nie żyją, ale wspominam je bardzo miło.

Wiele z tych czytań się sprawdziło, bardzo wiele . Do dzisiaj nie wiem ile w tym było mojego aktywnego udziału, bądź jego braku, aby się sprawdziło, a na ile się sprawdzało, bo inni uczestnicy wydarzeń  brali również w nich udziału, a  na ile odgrywała  w tym wszystkim synchroniczność wydarzeń rolę i jej współczynniki.

Rzadko kiedy chodzi się do wróżki, tylko ze zwykłej ciekawości. Zazwyczaj taka wizyta jest związana z problemem, który nosimy w sercu. Ja wtedy pierwszy raz szłam jednak z ciekawości, przynajmniej nie byłam  świadoma moich problemów. Tak dokładnie sprawdzalność była tym elementem, który mnie fascynował,  o innych nie wiedziałam, bądź nie chciałam wiedzieć.

Oczywiście oczekujemy dobrej dla nas odpowiedzi, choć dzisiaj mogę z całą pewnością powiedzieć , że jest to utopią. Czasami idziemy tylko po pocieszenie , po dobre słowo. Ale co się stanie , jeżeli dobra w tamtejszych czasach odpowiedź , na dzień dzisiejszy nie jest wcale dobrą odpowiedzią. Co gorsze, potrzeba sprawdzenia się wróżby, była tylko aktualna w tamtejszej danej chwili, a po czasie  nie jest po prostu aktualna.

I tak było mniej więcej w moim przypadku. Na początku pamiętam oczekiwałam spełnienia , a później bałam się , że się spełni. Dopóki się nie pojęłam,  że to ja podejmuję ostateczną decyzję o tym czy się spełni , czy też nie…, podejmując się małych próbnych manipulacji tego o czym mi opowiadały wróżki.

I tak w tym wszystkim dojrzewałam szukając jednocześnie wszędzie tam , gdzie była ta ponoć zakazana wiedza.

Dziwny w swoim wydźwięku, no może wcale nie dziwny był zbieg okoliczność związany z  nazwiskiem Pani Kraft, do której chodziłam , a to zaczęło mi się kojarzyć z kartą tarota wielkiej arkany VIII MOC i z pewną interpretacją, którą przeczytałam w jednej z książek. Zbieg okoliczność…..? Nie sądzę , temat ten jednak zniknął z pola widzenia  na dłuższy okres czasu  z mojego życia i nie zajmowałam się nim, aby kiedyś w odpowiednim czasie wrócić do tematu, jednak szukanie w racjonalnych źródłach bez mojej świadomej wiedzy trwało aktywnie nadal.

Jaka symbolika kryje się w karcie DIE KRAFT – MOC, SIŁA ?

Na karcie widzimy piękną damę ubraną w białą suknię i przepasaną girlandą kwiatową głaszcząc łagodnie czerwonego lwa.

Karta MOC przedstawia maksymę „ poznaj siebie samego”. Kobieta na karcie jest świadoma swojej mocy, ta moc jest reprezentowana przez białą suknię i symbol nieskończoności. Ona wykorzystuję siłę swojego rozumu, aby panować nad lwem – nad swoimi potrzebami i potrzebami otoczenia. Jej zachowanie nie jest  złością i lękiem kierowane. W tej karcie dostrzega się, typową kartę psychoanalizy. Jeżeli zagłębimy się w naszych wspomnieniach, a przede wszystkim we wzorcach naszych częstych zachowań otrzymamy dokładny obraz  nieświadomego , z jednej strony niszczącego zachowania, ale  z drugiej strony  dostrzeżemy moc i siłę jaką dysponujemy do zrealizowania swoich pragnień , marzeń , potrzeb, uwzględniając w tym otoczenie , które jest nieodłączną częścią naszego bytu.  Zrozumienie siebie daje nam możliwość zapanowania nad   nieświadomymi instynktami( tutaj przez lwa reprezentowane), wykorzystując do tego świadomość i siłę własnej woli .W ten sposób osiągnęliśmy ten pierwszy i chyba najważniejszy krok do samopoznania. Cierpliwa w pozytywnym sensie dbałość i szacunek są elementami miłości do siebie , a w kolejności integracji siebie w otoczeniu, w naturze, żyjąc także z nimi  w jedności. Krótko mówiąc karta MOC symbolizuje poznanie siebie , zapanowanie nad swoimi instynktami , cierpliwość i pielęgnację siebie. Karta reprezentuje siłę miłości i zrozumienia. Analiza i zrozumienie siebie, pomogą nam zapanować nad naszymi obawami, lękiem, kompleksami, wykorzystując je jako forma informacji o nas samych. Tu jest mowa o fazie wzrostu, poprzez własną moc, w której osiągnęliśmy zdrowy szacunek do siebie i zaakceptowaliśmy siebie. Tak brzmiała mniej więcej interpretacja tej karty(możne trochę zmieniałam i dodałam od siebie) z jednej z książek, choć na interpretację zwróciłam wtedy uwagę, to tytuł książki mi umknął.

Reasumując moje wizyty u wróżki i kartę moc, nie sprawdzalność wróżby wychodząc z dzisiejszego punktu widzenia była dla mnie tym najważniejszym czynnikiem , jeżeli chodzi o ocenę pracy  wróżki, ale te kroki i wskazówki, które pozwoliły na dalszy rozwój mojej ciekawości . Niektóre słowa , lub całe zdania tych obu pań słyszę do dnia dzisiejszego w podbramkowych sytuacjach.

Eksperci w swojej dziedzinie są zawsze łasi na pochwałę i potwierdzenie tego co mówili. Pochwała  jest motorem do dalszego działania w tym kierunku, ale ważne jest samodzielne i również krytyczne myślenie, nie ślepa wiara w to co mówi, tylko dlatego, że się tego od fachowca oczekuje , choć zdecydowana większość właśnie tą formą rozmowy preferuje. Dużo ważniejsze jest , żeby się nauczyć rozróżniać między tym co się wydarzyło, a służyło nam do powstanie obecnej tu i teraz sytuacji, a która ma owocować, tym czego  chcemy w przyszłości, bo się rozwinęliśmy i nasze potrzeby się zmieniły.

PS. Na zakończenie tej notatki , którą właśnie dzisiaj  nieco przerobiłam i odkurzyłam,  dopasowując go do obecnego czasu i obecnych potrzeb, mogę z cała pewnością powiedzieć , że nie żałuje , ani jednego grosza , ani jednej minuty jakie spędziłam u wróżek, szczególnie u Pani Kraft. Czasem wprawdzie dziwne rzeczy opowiadały i  były tym czego nie rozumiałam, ale niezrozumienie było motorem napędowym. To właśnie dzięki nim zaczęłam zgłębiać tajniki mojej wiedzy, zaczęłam szukać w różnych dziedzinach od nauki zaczynając, poprzez psychologię, ezoterykę, trochę filozofii, religii, duchowości, rozwiązywać  tajemnice, które  zawsze  mnie fascynowały, ale i dawały się empirycznie potwierdzić, aby zrozumieć najpierw dla siebie, jak przeczuwanie  pewnych wydarzeń funkcjonuje i dlaczego funkcjonuje,  aby w kolejności było zrozumiałe dla  przeciętnego  człowieka. Dlaczego intuicyjne poszukiwanie informacji i przepowiadanie wydarzeń funkcjonuje, wykorzystując jedynie to w co jesteśmy przez naturę wyposażani, w ciało i mózg, świadomość i inne stany psychiczne, doświadczenia , emocje i wynikające z tego przekonania , nasze zmysły i w naszą niedoskonałość, nie zapominając o wzajemnym oddziaływaniu, bez zbędnego doszukiwania się parapsychologii, nadprzyrodzonych mocy i duchowości.

Reklamy

9 thoughts on “…nie wiem, jaki tytuł nadać…

  1. Z moich obserwacji wynika, że w Polsce wróżki zastępują psychoterapeutów. Wypełniają lukę między psychologiem a psychiatrą. Psychoterapeutów w Polsce mamy stanowczo z mało, a jeśli są, to ich usługi są horrendalnie drogie. Na dzisiejsze, znerwicowane i, co tu dużo gadać , ubogie społeczeństwo wizyta w gabinecie wróżki jest IDEALNA. Do psychoterapeuty, żeby było widać jakiekolwiek efekty, trzeba chodzić kilka lat. Wróżka nam pomaga w ciągu jednej godziny:) Sama jestem psychologiem, ale kiedy byłam w kosmicznym dołku, to nie poleciałam do psychiatry tylko do wróżki:))) Pozdrawiam:)

  2. Gosiu, to…… jak to przepowiedziałaś, to niezła uczta się zapowiada ;-) ?
    Cooooooooo…… na Panią psycholog trafiłam, to jest z pewnością powód do polemiki, może nie dzisiaj, ale przy okazji tematów, jakie się pojawia na temat wróżbiarstwa. Kiedyś trochę polemizowałam z pewnym psychologiem na ten temat. Może masz ochotę sobie na ten temat poczytać.

    http://intuicja.bloog.pl/id,3384093,title,Czy-mozna-przewidziec-przyszlosc,index.html

    Niestety Pan, z którym się trochę wdałam w polemikę i zniknął z pola widzenia, jego strony , które prowadził również, ale pozostała na starym blogu dosyć ciekawa notatka. Pozdrawiam i zapraszam :-)

  3. Oj Dorotko, źle się wyraziłam! Ja jestem najgorszym psychologiem świata i w tej dziedzinie wtórną analfabetką:) Po prostu moje studia podstawowe to była psychologia, ale ukończyłam je 1980 roku i jako psycholog odbębniłam jedynie trzymiesięczny staż. Od prawie 30 lat pracuję jako logopeda i oligofrenopedagog. Psychologia jest mi potrzebna, ale tylko kliniczna. Nadal podtrzymuję tezę, że wróżki pełnią w Polsce bardzo ważną funkcję psychoterapetyczną, a czasami nawet i doradców finansowych. Chylę czoła przed wróżkami:)))

  4. To tak jak ja nie jestem taka prawdziwa wróżką, a określam się raczej intuicjonistką. Z czym to się je? Długo by tu opisywać, intuicja, to, to samo, co instynkty, czyli prosto mówiąc ja nie pracuje za pomocą tych nieziemskich sił, tylko jak najbardziej tymi naturalnymi ziemskimi. Ja pracuje wykorzystują moc świadomego panowania na nieświadomymi instynktami. Brzmi trochę skomplikowanie, ale może kiedyś trochę dokładniej napisze, na blogu co mam na myśli. Bo właściwie już kiedyś zaczynałam, ale mam ciągle wątpliwości. Wróżbiarstwo jest potocznym określeniem tego, co robię.
    A Pan Psycholog…cóz spróbuj sobie sama na ten temat wyrobić zdanie :-)

  5. Na początek: WIERZĘ W INTUICJĘ! I mam ją dość dobrze rozwiniętą… (mówiąc bardzo skromnie /lol/) Powiedz mi, czy jest możliwe, żeby intuicja RAZ W ŻYCIU mogła mnie zawieźć, wkopywałam problem do podświadomości (wcześniej mi się wydawało, że się problemu pozbywam) ale to wszystko nic nie dało, bo nad snami panować nie umiem i w czasach mojego lekceważenia intuicji, „problem” pojawiał się w snach. Czy jest możliwe, żeby intuicja kłamała? Moim zdaniem nie, bo łączę intuicję z Bogiem:) PS. Nawet nie próbuj mi mówić, że to moja upartość, czy obsesja, bo nawet psychotropami nie mogę zagłuszyć głosu mojej intuicji:)

  6. Owszem intuicja może pomagać, ale może i zawieść i to nie raz w zyciu, ale w zrównoważonym stosunku, miedzy upadkami, a wzlotami. Intuicja nie potrafi pracować rozumem, stąd nie rozumie, co dla Ciebie jest mniej lub więcej ważne. Intuicja, to zwierzęcy instynkt w człowieku.
    Problemem jest nie intuicja, tylko interpretacja symboli intuicyjnych. Intuicja nie przemawia do nas świadomymi zdaniami, ale zazwyczaj za pomocą symboli, bądź wyrwanych zdań.. Jak to działa, nie da się wytłumaczyć w paru zadanich, ja na to potrzebowałam paru lat? Czy intuicja ma cos z bogiem wspólnego…? Nie wiem w zależności, co określamy bogiem.. Jeżeli wyszłabym z złożenia, że dla mnie bóg jest naturą, to tak.
    A sny, podobnie jak intuicję trzeba interpretować. Z tą różnica, że intuicja MOŻE, nie MUSI nam przekazywać informację o przyszłych wydarzeniach, po zinterpretowaniu symboli, a sny bardzo rzadko, kiedy pokazują nam przyszłe zdarzenia ( owszem mogą), w snach przepracowujemy problemy, z którymi jesteśmy, na co dzień konfrontowani w sposób symboliczny. W nocy wypoczywa nie tylko ciało, ale i w snach wypoczywa nasz duch, stąd śnimy :-)

  7. Witaj Dorotko:) Czuję się, jakbym przemawiała z zaświatów:)) Przepraszam za …gejzery mojego temperamentu sprzed lat:*** /kwiatek kwiatek bukiet kwiatów – wręczany na kolanach/ Pół roku temu napisałam do Agaty na Fb wyjaśniającego maila, któremu można by nadać tytuł DLACZEGO? (zniknęłam, itd. itp) Ona to zrozumiała. Sądzę, że Ty i tak rozumiesz, ale kiedyś przy okazji możesz na niego zerknąć (o ile go jeszcze ma, i o ile Cię to interesuje) Mnie na fejsie już dawno nie ma.
    Ale wciąż jestem na swym blogu „Malowanym wierszem” i teraz zaczynam odbudowywać niemal od zera blog o historii, legendach, obrazach, ciekawych ludziach, miejscach i zdarzeniach, czyli „Ostoję Magdy” zwaną dawniej „Dworskim blogiem”.
    W bocznych ramkach umieszczam właśnie linki do zaprzyjaźnionych blogów, i… I jakoś nie wyobrażam ich sobie bez Ciebie:) Bo jak inaczej można nazwać kogoś, kto pierwszy podał mi dłoń, gdy tonęłam…:)
    DZIĘKUJĘ:*** Są sprawy, których się nigdy nie zapomina.
    A potem? „Potem był obiad z kompotem”;))) więc wpisuję do siebie Twój link mając pełną świadomość, że może mi tego kwaśnego kompotu jednak nie wybaczyłaś. Wtedy wystarczy napisać choćby tu jedno krótkie NIE, a link natychmiast zniknie z „Ostoi Magdy”.
    [Będę wiedziała, bo zaznaczyłam powiadomienia o komentarzach]
    Nie pogniewam się. Zrozumiem.

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,
    Magda

    1. Witaj Magdo :) …tak szczerze mówiąc , jak przerabiałam na nowo ten tekst , jakiś już czas temu…wcale nie czytałam ponownie tych komentarzy…ale być może za jakieś parę dni, jak ponownie wrócę do tematu przyjrzę się im dokładniej, być może są w nich jakieś ukryte perełki , które można po latach dostrzec. Obecnie pochłonął mnie na maxa real z małymi i większymi problemami, a kwaśny kompot już dawno zapomniany, także nie warto o nim nawet wspominać . Również serdecznie pozdrawiam Dorota.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s