przygoda · Różne · Szczęście

Koniec roku 2012…

Podczas rozmów przez ostatnie dni  sukcesywnie w różnych dyskusjach  przeprowadzałam bilans strat i zysków dotyczący kończącego się roku.  Czyżby mi się coś odmieniło … ?

Postanowiłam krótko pociągnąć ten wątek tutaj, bo o ile sobie dobrze przypominam, to robienie bilansów minionego czasu zawsze budziło we mnie poważne opory. Na myśl o sporządzeniu podsumowania własnych dokonań minionego okresu czasu zaczynałam się czuć niezbyt komfortowo…

Dokładnie tak samo jak wszelkiego rodzaju postanowienia noworoczne wydawały mi się niezmiernym dziwactwem, szczególnie takie, kiedy robi się w medialny sposób długą listę wielu postanowień, uwzględniając to, co chcemy osiągnąć w nadchodzącym roku, co nas uzdrowi, co nas wzbogaci materialnie i emocjonalnie, to co sprawi, że się będziemy czuć szczęśliwi, bądź jeszcze bardziej szczęśliwsi.

O ile podejmowanie się zmian wżyciu, nie jest takie łatwe i oczywiste, a z pewnością nie ogranicza jedynie do listy postanowień, szczególnie taaakiej długiej …

Za każdą zmianą kryje się pasmo wewnętrznej pracy oraz systematycznego wzmacniania tego, co się dokonało.  Ale przede wszystkim zmiana nie wynika z krótkotrwałej zachcianki danej chwili, ale z wewnętrznej potrzeby dokonania zmian, choćby dlatego, że taka zmiana wymaga własnej pracy w formie uczenia się nowych wzorców zachowań  i nie może się jedynie ograniczyć do spisania listy, a reszta się jakoś zrobi sama…

O tyle robienie bilansów wydaje się być łatwiejsze, bo w końcu wystarczy spojrzeć jedynie na ten okres czas, który bilansujemy, uwzględniając straty i zyski…, analizując w ten sposób, która strona wagi  dominuje.

W moich opowieściach zauważyłam, iż bezwiednie bez większego zająknięcie relacjonowałam, że to był dobry rok dla mnie. Zmiany, jakie się dokonały można na razie obserwować w oparciu małe, być może nawet bardzo małe zmiany zewnętrzne, w odniesieniu do samego projektu, którym się zajmuję w zasadzie cały rok intensywnie, bądź mniej intensywnie, ale ciągle pod patronatem własnych celów.

W notatce Dojrzewalnia napisałam:

Mój projekt dojrzewa, a wraz z nim ja. I to „ja” w tym wypadku jest chyba nieco ważniejsze, bo to właśnie ja muszę ten projekt w kolejności unieść, tym bardziej, że coraz bardziej dociera do mnie, że moja pasja przestaje być jedynie pasją…

Być może nie jest to droga, na której ciągle przyspieszam tempo, czasem mam wrażenie, że moje tempo zmniejszam do żółwiego, ale nade wszystko lubię sobie wędrować po drodze, po której wędrówka jest przyjemnością, a nawet jak utknę, to lubię się zatrzymać, aby zrozumieć, dlaczego nie mogę zrobić kroku do przodu.

Tak to był dobry rok dla mnie, w odniesieniu do moich zamierzeń oceniam zmiany, jakie zaszły, sama dla siebie za dobre i mnie bardzo zadowalające. Sporo intensywnej pracy, nie zawsze wygodnej, ale niezbędnej. Nie był to rok jedynie różowy, można by powiedzieć,  w rzeczywistości był to rok bardzo, ale to bardzo kolorowy, w którym paleta barw, wrażeń i doznań intensywnie się kręciła.

I takiego intensywnego, kolorowego i szczęśliwego Nowego Roku 2013 sobie i czytelnikom mojego bloga życzę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s