humor · Natura · przygoda · Różne · Uncategorized

Żabie opowieści

frosch-im-wasserTak, tak …z racji, że mieszkam na wsi, a zwierząt domowych nie posiadam…,  chyba w ramach równowagi, co jakiś czas zdarzają mi się różne historie … takie ze zwierzętami, które  same  przychodzą do domu i najczęściej same odchodzą.

Już kiedyś opisywałam historię o „Żabie i pieniążku”.  Żabie historie przybierają ostatnio na ilości. Mnożą się wręcz. Sama się temu dziwię, no, bo o ile na wsi ludzie najczęściej skarżą na gryzonie i myszy, mnie odwiedzają żaby. Żabie opowieści są hitem. W sytuacjach, kiedy w pracy panuje wielki stres, a ja wyciągam na światło dzienne moje historyjki, wszyscy wpatrują się jak zaczarowani. Dziwne – myślę sobie – jak taka jedna żabka może sytuację uspokoić.

Wszystkie żaby są małe, no oprócz tej z opowiastki o „Żabce i pieniążku”, która wpadła do piwnicznego szachu i racji niemożności wydostania się, ale wystarczającej ilości pokarmu i wody, podrosło jej się z lekka…, aż ją dzięki pieniążkowi, który mi tam wpadł, uratowałam.

Wędrując sobie najczęściej wpadają przez dziury krat, a te ostatnie wpadają do szachtu, który jest połączony z oknem łazienkowym. Nawet przykleiłam na to okno taką małą siatkę na owady, aby nie wszystko, co tam wpadnie od razu pakowało się do domu, ale na próżno. Niektóre zwierzęta są mądre i pchają się do ciepłego mieszkanka, tak, więc uda im się w jakiś sposób pokonać przeszkody. Tak to prawda, ciekawiło mnie jak one to robią…, jak one pokonują siatkowe przeciwności losu?

Dwie żaby, które się do domu wepchały… nie pytając o pozwolenie, utknęły w łazience, bo drzwi do mieszkania były zamknięte, tak, więc się w łazience rozgościły i skoki sobie urządzały. Te z lekka niezbyt przyjemnie potraktowałam. Odkurzacz przyniosłam i go odpowiednio przygotowałam.  Stały pojemnik w odkurzaczu z kurzu wyczyściłam, moc silnika do minimum zmniejszyłam, co by w locie się nie poturbowały i przeżyły, po czym żaby do odkurzacza wciągnęłam, Tak owszem, obie przeżyły. Wysadziłam je na trawę, wiaderkiem wody polałam, po czym się z kurzu otrzepały  i poszły sobie w swoją stronę.

W ubiegłym tygodniu wchodząc do łazienki zdziwił mnie biały wiszący cień na siatce do owadów w najsłabszym miejscu, przez które się inne zwierzaki przedostawały. A… to kolejna żabka się do wejścia na mój teren szykowała. Zamknęłam szybko z hukiem okno i żabka spadła… . Dziwne jakby wyczuwała, w którym miejscu jest najsłabiej przyklejona siatka, jakby wyczuwała, że jak chwilkę będzie swoją masą ciała właśnie w tym miejscu wisiała  to prędzej czy później otworzą się wrota do domku. Nic z tego, nie tym razem.  Płaza przepędziłam, choć  ciągle myślałam , że to gad…?

I tym razem wszyscy mojej opowieści słuchali ze zdziwieniem , radząc mi podjąć się kroków mających na celu ratowania życia żabce. W końcu wczoraj podjęłam się tej próby, ale żabki nie było … sama się uratowała, chyba korytarze podziemne wybrała, a może odkurzacza się bała.

Reklamy

3 thoughts on “Żabie opowieści

  1. Witam zawitałem tutaj zupełnie przypadkiem, ale jak tak czytam o tych żabkach to przypomniała mi się anegdotka o 2 żabkach:) : Wpadły 2 żabki, mądra żabka i głupia, do garnka ze śmietaną. Mądra żabka czując jak się coraz bardziej zanurza w gęstej śmietanie, po przemysleniu tragizmu sytuacji doszła do wniosku, że skoro istnieje życie pozgagrobowe, bądź reinkarnacja, to lepiej utonąć zachowując głęboką wiarę że to prawda i umierając z godnością. I poszła mądra żabka na dno, głuia żabka gdy to zobaczyła, bez namysłu żaczęła się miotać na lewo i prawo i tak łapkami machała że nie zdążywszy się zmęczyć ubiła śmietanę na sztywno i wsyszła po niej z garnuszka. Cóż za ironia ! Pozdrawiam

    1. Dziękuję za ten wyczarowany z rana za pomocą anegdoty uśmiech na mojej twarzy. Rzeczywiście cóż za ironia :) Ta anegdotka to można by powiedzieć mała kwintesencja ostatnich dwóch tygodni z mojego życia. Jakieś dwa tygodnie temu miałam wrażenie, że tonę w takiej podobnej białej śmietanie, ale na szczęście nie zabrakło mi sił aby ją skutecznie zagęścić i ubić. Mam nadzieję , że wyszłam …, a przynajmniej ubiłam i naznaczyłam drogę do mojego wyjścia …. I z pewnością tak na sztywno, że tu i tam powstało masło. Trzeba umieć się poruszać po śmietankowo – maślanym labiryncie :)
      Przy tej okazji powstaje pytanie, czym w takim razie jest głupota i mądrość ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s