Różne · Szczęście

Diabelskie skrzypce

Przedwczoraj wróciłam nieco wspomnieniami do dzieciństwa. Czasem to wspaniała sprawa pobujać w przestworzach, a nawet w czasie przeszłym. Pasmo skojarzeń pozwoliło mi wrócić do jednego z moich ulubionych zbiorów bajek. Tak do tej, o której pisałam w notatce „Znaki, znaki …”

Książkę tą dostałam w prezencie i bardzo ją lubiłam. Dbałam o nią, często z ciekawością i zamiłowaniem czytałam, aż w końcu straciłam. Utraciłam ją w  niezamierzony sposób.  Sąsiad mojej babci zapragnął ją  przeczytać, a ja w swojej dziecięcej naiwności mu pożyczyłam. Ten w kolejności być może zapomniał, a może nie chciał mi jej oddać, bo przecież nigdy później się nie kwapił z jej oddaniem. Mojej babci nigdy o tym nie wspominał, a ja będąc dzieckiem nie miałam odwagi się o nią upominać, zresztą sama do dzisiaj nie rozumiem: dlaczego ? Zbiór tych bajek miał wtedy  dla mnie duże znaczenie, był cennym skarbem. Był tym, czego nie chce się stracić.

Przyznam, że przedwczorajsze bujanie w przeszłości nie dało mi spokoju. Wróciłam w moich wizjach dokładnie do tego miejsca, aby poczuć jeszcze raz tej mieszanki emocji, tego wewnętrznego rozerwania małego dziecka, które choć nie jest już małe zatęskniło właśnie za tym tomem bajek. Sama nie wiem, co było silniejsze tęsknota za czymś, co było dziecięcym skarbem, czy rozczarowanie ze względu na stratę. Dołóżmy do tej mieszanki trochę bezsilności. To niesamowite jak niektóre wydarzenia mogą człowieka więzić, jak trudno jest się pozbyć wrażenia, że zawiodło się samego siebie, bo się o siebie nie zadbało, bo się nie potrafiło, albo nie wiedziało, że można inaczej postępować. Do dzisiaj dokładnie pamiętam jak starałam się sobie wytłumaczyć stratę…,  że przeczytałam,  że inni chcą też przeczytać,  że trzeba się dzielić,  że stratę szybko zapomnę … dziwne, ale jakoś właśnie tej straty nie mogę  do dzisiaj przeboleć. I z pewnością jest wiele rzeczy, które już w swoim życiu straciłam, ale strata czegoś, co miało taką wartość emocjonalną to zupełnie inna strata, niż coś, co nie miało w sobie takiego ważnego  ładunku emocjonalnego. Tym bardziej, że to przywiązanie do tej emocji jest zdecydowanie silniejsze niż racjonalne podejście do faktu, że przez tyle lat zapomniałam, jaki tytuł miała ta książka, kto był jej autorem, a w ogóle, o co w niej chodziło …, jedynie pozostało to odczucie, że była piękna, że ją lubiłam, że była nieco diabelska już przez swój tytuł, bo jedynie to tym fragmencie sobie przypominałam, że była po prostu inna niż wszystkie inne książki. Była fascynująca. Tak ją odbierałam będąc dzieckiem.

16241dAle, co tu dużo narzekać …

Przedwczoraj w przypływie emocji, tęsknoty, bezsilności ponownie uruchomiłam moje mentalne możliwości i po nitce do kłębka dotarłam do tytułu tej książki, do tego kim był autor i co najważniejsze znalazłam ją na aukcjach pewnego antykwariatu internetowego. Została zakupiona i jest już prawie moja. Tak dokładnie jak moje stare wydanie z roku 1973.

Tytuł brzmi „Diabelskie skrzypce”, autorem jest Michał Federowski, a resztę się później dowiem. Co mnie w niej tak fascynowało, czym się różniła od innych książek, dlaczego była taka szczególna?

I oczywiście bardzo się cieszę, że trafi do moich rąk.

Diabelskie skrzypce to także hałaśliwy instrument muzyczny i wywodzi się z Kaszub, podobnie jak mój ulubiony drugi zbiór bajek. Ciekawe jak to się stało, że wylądowałam tym razem na Kaszubach :)

Powiązane wpisy:

Diabelskie skrzypce 2

Diabelskie skrzypce 3

Reklamy

7 thoughts on “Diabelskie skrzypce

  1. Witam, Doroto:) Dziękuję za odwiedziny mojego bloga :)
    Z zainteresowaniem przeczytałam ten wpis. Gdzieś w pamięci przechowuję podobne emocje związane z bajkami dzieciństwa. Szczególnie jedną… ;)
    Bardzo jestem ciekawa Twoich wrażeń, kiedy książka do Ciebie dotrze. Być może rozczarujesz się treścią, a może podświadomość uruchomi całą sieć powiązań – emocji, wrażeń zmysłowych, wspomnień? :)

    1. Witaj Even, … tak owszem byłam u Ciebie :)… ale z tego co pamiętam nie zostawiłam znaków czy jednak…. sama nie pamiętam …, czasem więcej czytam niż komentuję
      Co do książki , to owszem powinna już być w zaufanym miejscu . Nie mieszkam w naszym kraju , więc nie chciałam jej narażać na kolejne podróże, tak więc musi prawdopodobnie przeczekać aż ja sama odbiorę , no chyba , że zmienię decyzję … zobaczymy …
      Czy będę nią rozczarowana …też się nad tym faktem zastanawiałam , aczkolwiek myślę , że sama ponowne dotarcie do tego tomiku miało ogromne symboliczne znaczenie, odnalezienie utraconego , nawet za jakąś tam cenę , którą trzeba było samemu tym razem zapłacić, … to jestem pewna , było warto.
      A treść … , spojrzenie na świat dziecka jest inne niż dorosłej osoby … na pewno nie spojrzę na nią jak kiedyś , jak na moją powiedzmy małą świętość z czasów dzieciństwa, co więcej nie chcę na nią tak patrzeć… , ale chcę ją mieć w moim domu, aby w razie potrzeby zajrzeć do niej .
      I na pewno pojawi się tutaj relacja z pierwszego spotkania :)

      1. Ciekawe jest to, że Twoja odpowiedź pojawiła się akurat w momencie, kiedy powróciłam na Twój blog, by trochę więcej poczytać…:) intuicja?
        Będę zatem oczekiwać na tę relację z pierwszego spotkania:)
        Rozumiem, że było warto!
        Pozdrawiam:)

        1. Intuicja…być może:) nazwijmy to synchronicznością bądź równolegle pojawiającymi się zdarzeniami. Pozdrawiam również serdecznie :)

  2. Witam
    To też moja ulubiona ksiażka z lat młodości, której pozbyłem się jak z niej wyrosłem. Zwyczajnie oddałem do antykwariatu. Wręcz zapomniałem tytułu i autora – ciagle szukałem „Diabelskiego młyna” a nie „Diabelskich skrzypiec”. Ksiązka dość brutalna jak na dzisiejsze „poprawne” standardy (bajki bez przemocy), ale wtedy bajki takie były po prostu. Pozdrawiam i życzę miłej lektury.

    1. Nie wiem tak dokładnie czy była brutalna ? Brutalny w moim przypadku był fakt, że jakiś typek mi ją zabrał, a ja nie miałam odwagi się o swoje upomnieć . Ja ją lubiłam i jak inni mieli misia koło głowy , ja ją miałam pod poduszką . Ale fakt obecne bajki mają zupełnie inny wymiar bardziej poprawny politycznie , ale czy równie w poprawnie polityczny sposób spełniają swoją rolę ? Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s