Intuicja · Natura · przygoda · Różne · Szczęście

Koło fortuny, czyli tu i tam …

Tu i tam…, podoba mi się myśl.  To dobre podejście na dzień dzisiejszy do tematu przechodzenia z różnych wymiarów rzeczywistości, do innych, po części nowych, a może jedynie tych zapomnianych bądź zepchniętych w niepamięć.

Ta krótka seria o kole fortuny z założenia miała jeden cel, miała służyć naznaczeniu pewnych punktów orientacyjnych podczas mojej wędrówki.  To miał być eksperyment, ale podczas rozwijania tej serii okazało się, że tematy pojawiające się na tej drodze okazały się ważniejsze dla mnie niż mi się wydawało. Zagadnienia te zaczęły się na różnych poziomach realiów życia synchronicznie i intensywnie manifestować, na tyle energicznie i dynamicznie, że nie mogłam obok nich przejść obojętnie.  Musiałam reagować i decyzje podejmować. Bardzo ciekawe zjawisko, wiedząc o nim, co nieco i doświadczając jego świadomie na żywo. Żyjąc tym i będąc obserwatorem tych fragmentów życia.

Ostatni chyba z tej serii zapowiedział się w realnej rzeczywistości jakieś 2 tygodnie temu.  Jeden tydzień miałam na przygotowanie się do tej rozmowy. Czasem przy okazji takich nieoczekiwanych i z podstawowego założenia nieprzyjemnych spotkań zaglądam tu i tam.  Nawet postanowiłam przysiąść i rozpracować najlepszy dla siebie scenariusz. Nie wiem  dlaczego, może przez zwątpienie, a może znudzenie, a może wahania na szali ważności … nie usiadłam, nie rozpracowałam, nie przygotowałam się … postanowiłam pójść na żywioł i sprawdzić szybkość moich reakcji. W końcu spotkanie było nie z byle kim …, ze specjalistą? od coachingu i rozwoju osobistego.  O ile moje znudzenie i ospałość w tym temacie dało się we znaki, na parę godzin przed spotkaniem autorka strony Tarot moja pasja w swojej symbolicznej notatce, zaprezentowała mi jak na talerzu przebieg dyskusji. Nie mogłam się pod koniec spotkania oprzeć temu złotemu jabłku  i rzuciłam je pod nogi jak Eris  – „ dla najpiękniejszej ”.

Jeden z ważniejszych tematów dla mnie, w zasadzie można by powiedzieć połowicznie już uporządkowany, spakowany i gotowy do drogi, ale potrzebujący ostatniego szlifu, aby w kolejności i temat ten pokrył się blaskiem jasności. Do tego blasku jasności jest jeszcze niezbędny czas, droga i sporo przyjemnej, ekscytującej i trzymającej w napięciu pracy w kierunku tam.

Ale czym jest tam?  Dokąd zmierzam? Jak wygląda zarys dzisiejszych zamiarów?

„Koncert na 50 serc” obejrzałam posiadając pewne potwierdzenia istnienia logiki w procesie intuicyjnym, choć przebieg i wynik procesu sam w sobie nie jest liniowy. Wtedy zaczęła rodzić się nieśmiała idea. To był moment, kiedy moja trwoga dotykania tematu intuicji była skutecznie utrzymywana na wodzy, za to rozwijało się intensywniej zafascynowanie tematem intuicji i jej magicznego charakteru.

17126_5Roberta Gauspari (Meryl, Streep), utalentowana skrzypaczka, która rezygnuje ze swojego talentu na rzecz własnej rodziny, aby po porzuceniu przez męża wrócić na drogę tego, co potrafiła najlepiej – grać na skrzypcach.

Rozstanie z mężem ma swoje dobre strony. W ten sposób staje się niezależna i może sama decydować o swoim losie. Roberta opuszcza bezpieczną przystań – miasto, w którym do tej pory mieszkała, na rzecz zniesławionego Harlemu i za wstawiennictwem znajomego przyjmuje posadę nauczycielki gry na skrzypcach.

Początki pracy pedagogicznej nie są łatwe. Nauczyciele, rodzice, dzieci odnosili do jej zamiarów sceptycznie. Nie zraziła się tym jednak, tworząc konsekwentnie świetnie grającą klasę skrzypcową, a wyniki jej pracy przekonują i owocują zachwytem.

Roberta zachwyca się sztuką, a swoją pasją do muzyki zaraża z roku na rok coraz więcej uczniów tworząc nowe klasy skrzypcowe, zyskując szacunek otoczenia.

Po dziesięciu latach przez cięcia budżetowe w oświacie ma zostać zlikwidowana jej klasa skrzypcowa. Dzięki  własnemu  zaangażowaniu, pomocy synów, przyjaciół, rodziców uczniów i dawnych uczniów zostaje zorganizowana akcja na rzecz ratowanie klasy skrzypcowej. To ważne wydarzenie ma miejsce w Cornegie Hall ( miejsce, o którym marzyła), gdzie Roberta gra na skrzypcach i kieruje orkiestrą młodych skrzypków, do której przyłączają bezinteresownie najwięksi skrzypkowie świata. Ta akcja jest uwieńczona sukcesem, umożliwiając utrzymanie na zmienionych warunkach klasy skrzypcowej.

Analizując ten film trudno jest rozpoznać czy Roberta poprzez to, co robi realizuje własne potrzeby i talenty dla siebie, czy robi to dla dzieci z Harlemu. Cokolwiek i jakkolwiek by to robiła, to robi to w pełni zaangażowana, bez zatracania siebie i swojej osobowość. Gdzieś w tym wszystkim widać u integralność między tym, co się lubi i potrafi najlepiej, a tym, czego potrzebuje środowisko w najlepszym jakościowo wydaniu. Roberta, jej uczniowie i otaczające środowisko stanowią nierozłączną całość.

Urzeczona tematem intuicji, urzeczona tą wiedzą, tą bardzo intymną, indywidualną i unikatową wiedzą marzyło mi rozpropagowanie tej wiedzy.

Akademia intuicji to pojęcie, które mnie piekielnie fascynuje :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s