Uncategorized

Wysokie IQ, a alchemia wzrostu

P1010557

„W każdym z nas tkwi ziarno zniszczenia lub tworzenia. To od nas zależy, które zdecydujemy się posadzić.”  Ralph Smart

Parę dni temu przysłuchiwałam się pewnej rozmowie. Ciałem byłam przy niej obecna, a mój  duch wędrował swoimi nieznanymi ścieżkami, tak długo dopóki moje zmysły w gąszczu słów nie wyłapały grążącego palca bożego okraszonego głośnym „Ein hoher IQ kann zum Verhängnis  werden“ w tłumaczeniu „wysoki iloraz inteligencji może nieś ze sobą katastrofalne skutki”

Zum Verhängnis  werden…? Cóż to za straszne słowo – pomyślałam sobie. Magiczna poświata wisząca nad tym stwierdzeniem była tak intensywnie widoczna, iż zapraszała do przyjrzenia się temu zjawisku, o którym z dumą opowiadano na forum publicznym. Szczerze mówiąc nie wiem, dlaczego pojawiła się w tym stwierdzeniu duma. Czy chodziło o bycie dumnym ze względu na stwierdzony wysoki iloraz inteligencji, czy duma odnosiła się do ewentualnego cierpienia i braku możliwości wpływania na los będąc osaczonym przez fatum?

Duma się rozpanoszyła na dobre, a ja się temu przyglądałam i nie miałam ochoty nikomu przerywać, ani nikogo przekonywać, że może być inaczej.

Nawet się uśmiechałam pod nosem i sama nie wiem, dlaczego się uśmiechałam.  Na krótko przeleciała mi przez głowę myśl: I kto tu jest wiedźmą? Kto tu straszy?

Zbieg tych wszystkich okoliczności nie dawał mi jednak spokoju. Chyba nadszedł czas, aby poruszyć temat, który w mniejszym bądź większym stopniu od zawsze mi towarzyszył.

Czym jest iloraz inteligencji? Jak go można zdefiniować? Czy da się inteligencję zmierzyć?  I naturalnie, jakie korzyści i skutki niesie ze sobą taki, a nie inny iloraz inteligencji?

Aby rozpocząć dywagacje na temat ilorazu inteligencji, należy najpierw skierować swoją uwagę na samo pojęcie inteligencji.

Czym jest inteligencja?  Czy można ten umysłowy konstrukt ot tak zdefiniować, nadając mu strukturę i określone ramy, przynajmniej takie, które mogłyby być zrozumiane przez przeciętnego człowieka?

Inteligencja to zespół zdolności umysłowych człowieka, które umożliwiają mu pojmowanie i spostrzeganie, adaptacje i przystosowanie do zmian w otoczeniu, ale także zdolność zrozumienia, uczenia się i wykorzystania posiadanej wiedzy do podejmowania decyzji – tyle doczytałam się u tych, którzy się dogłębniej zajmowali samym tematem inteligencji

Czy inteligencja to także mądrość…? Być może te dwa pojęcia wcale nie odbiegają aż tak bardzo od siebie.

Czy inteligencja jest cechą wrodzoną? W jakim stopniu jest cechą wrodzoną, a w jakim stopniu można ją kształtować w ramach wrodzonych predyspozycji?

Przychodząc na świat zostaliśmy wyposażani w kombinację genetyczną naszych rodziców. Na kombinację tych genów nie mamy absolutnie żadnego wpływu. One są naszym dziedzictwem odpowiedzialnym za nasz wygląd i  temperament. To coś w rodzaju udostępnionej nam plasteliny, którą na początku modelują nasi rodzice, abyśmy w kolejności sami mogli odpowiednio wymodelować, zgodnie z tym, czego potrzebujemy i jak chcemy.

Iloraz inteligencji to wskaźnik do oceny wydajności, możliwości, czy też skuteczności intelektualnej człowieka.

Czy można w przypadku mózgu mówić o swego rodzaju wydajności, jeśli wyjdziemy z założenia, iż mózg jest narzędziem?

Czy można traktować mózg jak narzędzie o określonej wydajności, skoro jesteśmy także wyposażenie w swego rodzaju ograniczenia?

Jeżeli wyjdziemy z założenia, iż mózg to jedynie wydajne i skuteczne narzędzie, które jest zobowiązane do tej samej pracy o tym samych IQ, aby w tym samym czasie wyprodukować odpowiednią pracę intelektualną to myślę, iż takie podejście może mieć w sobie katastrofalne skutki, jak i podobne w skutkach może mieć także nieużywanie tego narzędzie w ramach swoich możliwości.

Owocne życie to takie, w którym sami ustalmy własne standardy i schematy życia. Takie standardy, z którymi się sami identyfikujemy, wtedy standardy ustalających IQ są mało znaczące, jak i mało znaczące jest porównywanie siebie i swojej inteligencji z inteligencją innych. Jeszcze większym absurdem jest rozważanie tego zagadnienia w przypadku szczególnych uzdolnień, jako złego losu bez możliwości wpływu na ten fakt.  O złym fatum można mówić  jedynie w nadmiernym ciągłym wykorzystaniu na poziomie wymagającego IQ, bądź w przypadku niewykorzystania swoich możliwości. Niewykorzystanie swoich możliwości można by symbolicznie porównać z teorią ewolucji mówiącą, iż nieużywane narządy zanikają.

Wiemy, kiedy jesteśmy fizjologicznie głodni, a czy wiemy, kiedy i w jaki sposób nasz intelekt domaga się jedzenia…?

Chodzi o wykorzystanie w najlepszy dla siebie sposób diamentu, jaki otrzymaliśmy od natury.  Ten diament można rozpoznać po tym, co się robi chętnie bez wewnętrznych ograniczeń, doznając przy tym zadowolenia, uniesienia, satysfakcji czy uskrzydlenia. Jedynie jego ciągłe szlifowanie w tempie i z siłą w ramach własnej mocy sprawczej daje nam komfort panowania nad własnym życiem i losem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s