Intuicja · Natura · przygoda · Uncategorized

Cztery pory roku zimą

Pewnej lutowej niedzieli  zapanowały  cztery pory roku w lesie. I choć zima kalendarzowa jeszcze była, cztery pory roku bez względu na zimowe rozterki rozhulały się już  na dobre. Wiadomo zima w zimie ma najwięcej do powiedzenia. Syczała, krzyczała, dokazywała:, bo to mój czas – mówiła. Śniegu, zimna i mrozu mi tu pod dostatkiem dajcie. Martwiła się swoim niedomaganiem, choć o urozmaicenie zadbały inne panny dworu.

P1010624

Wiosna co parę dni się przebudzała, zaglądała i pod nosem mruczała: ach jak przyjemnie kołysać się wśród drzew….  Czy to już czas na moje kwitnące swawole? Przeciągając się rzekła do zimy: zdecyduj się pani w końcu, bo ni jak w tym roku ci do mrozu i śnieżnych zasyp ci po drodze.

P1010602

Leszczyna rozpoczęła kwitnienie. Nie pytała, czy to dla niej już pora. Tak postanowiła i wolę swoją spełniła

Jesień jeszcze miejscami bywała …., Albo się jeszcze ta ubiegłoroczna nie rozstała, albo ta nowa już przybyła. Klimat w tej okolicy był taki umiarkowany.

P1010604

Gdzieś tam w dolinie lutowe grzyby w wnętrza ziemi wyglądały.  Jak na warunki lutowe sporo ich nawet było? Jakby zima do nich wcale nie dotarła, tak się pięknie lansowały.

P1010630

Lato  siłę swą słońcem i błękitem nieba  zaprezentowało. Letnie słońce ciepłem po twarzy smagało i do odpoczynku zapraszało.

I choć w górach różne pory roku, tego samego dnia w różnej okolicy, władzę na swój sposób przejąć zamierzały, zima ze stoickim spokojem się przyglądała i zawroty głowy różnych pór roku tolerowała, bo przecież to ona w swoim czasie jeszcze panowała.

Reklamy